Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Marcin Olszewski

Użytkownicy
  • Postów

    4
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Marcin Olszewski

  1. Mieszkasz samotnie wśród leśnej głuszy W drewnianej chacie z dala od ludzi Spoglądasz daleko. W otchłań swej duszy To sen na jawie. Nikt Cię nie zbudzi Po lesie rozbrzmiewa pogańska ballada Nić pajęczyny pośród Twych włosów Tu nie dosięgnie Cię święta zagłada W postaci klątwy płonących stosów Nie masz na Ciele żadnego znamienia Na znak świadectwa żeś córką szatana Podążasz za głosem własnego sumienia Nie musisz przez ludzi być rozumiana W miedzianym kotle tajemna mikstura Bulgocze coraz to barwę zmieniając Usiadłem przy stole. Niedźwiedzie skóry Po wnętrzu ciekawie się rozglądając Zwierzęce czaszki, rogi, sztylety Zdobią tu każdą dosłownie ścianę To wszystko trofea mądrej kobiety Która zna sposób na wszelką ranę Twa skóra pachnie wonnymi ziołami Z których sporządzasz maście, napary Magiczne znaki czynisz rękami Szepczesz zaklęcia wdychając opary Twarz słońcem spalona wyraża skupienie Myślami jesteś w innej krainie Dziko spoglądasz w ognia płomienie „Wszystko przeminie, wszystko przeminie”
  2. Kim byłem, gdy wstałaś w świetle poranka? Snem odchodzącym, gdy przetrzesz oczy? Ukochanym skaczącym z balkonu na konia? Lokajem z wodą ręcznikiem sukniami? Kim jestem, kiedy zasiadasz a jadalni? Kucharzem, krajczym, stolnikiem, podczaszym? Służącym za krzesłem, czekającym na skinienie? Czy też podającym potrawy śniadania? Kim będę, gdy powozem zechcesz wyruszyć w miasto? Stangretem nietrzymającym fantazji na wodzy? Lokajem w liberii, otwierającym drzwi powozu? Oficerem gwardii by zatrąbić, gdy wysiadasz? Kim byłem gdy spacerowałaś po ulicach miasta? Uśmiechniętym żebrakiem z głową w kapeluszu Kupcem który za darmo odda ci swój towar? Ulicznym bardem z balladą na ustach? Kim jestem, gdy w karczmie zamierzasz jeść obiad? Karczmarzem ścinającym mięso z rożna? Stajennym, który owsem nakarmi twe bachmaty? Czy opojem pod ścianą, spijającym słodycz twych oczu? Kim będę, gdy w parku na koncercie zasiądziesz? Dyrygentem, który czuwa nad rytmem twego serca? Kompozytorem z plikiem nut i nieprzespaną nocą? Kim będę, gdy zechcesz powrócić do pałacu? Bramą otwierającą przed tobą swoje wnętrze? Latarnią światłem dającym drogę po schodach? Dywanem głaszczącym miękko twoje stopy? Kim jestem, gdy w milczeniu zjadasz kolację? Mocą wina rozgrzewającego twoje piękne ciało? Smakiem potrawy, po której można się oblizać? Serwetką dotykającą twoich ust? Kim byłem, gdy zanurzasz się w kąpieli? Wonią mydła zostającą na gładkiej skórze? Dotykiem ciepłej wody w każdym zakątku ciała? Ręcznikiem, w którego ramionach sucho? Kim byłem, kim jestem, kim będę? Zmierzchem dnia, kołdrą, czułym kochankiem? Kim będę, kim jestem, kim byłem? Każdą rzeczą, w której widzisz...moją postać!
  3. Wiersz ma w sobie nutę emocji. Czujesz to co piszesz i to jest fajne. Podobają mi się "przejścia barw". Czyta się go zainteresowaniem.
  4. Zatrzymany czas w geście zamyślenia, Tykający zegar wieku Rysy mrozu na szkle lustra I drżenie skóry na kiedyś Stary fotel w ciemnym pokoju Milczenie Obraz wizji przyszłości Odbity w krysztale krwi wina? Czuję ciepło twojej skóry Od momentu sporzenia Do czasu, gdy zamkną się drzwi Tego świata w oczach Potrzeba silniejsza od dumy wolności Na zawsze Bez lęku, że nikt nie zapuka Gdy nie zdążę zawołać Strach pustych ścian I rozmów z samym sobą Koniec Ale ty zamkniesz mi kiedyś oczy Marcin Bartłomiej Olszewski Warszawa, 25 stycznia 2005 r.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...