Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Wiesław Namchab

Użytkownicy
  • Postów

    2
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Wiesław Namchab

  1. Bohaterem opowieści jest żuczek - Doktor Lejbuś. Taką nazwe żuczka zapamiętałem z czasów, kiedy poznawanie przyrody łączyło się z okrucieństwem dla żab, pszczół, żuków i innych małych stworzeń, a gros wiadomości o przyrodzie pochodziło od kolegów, jak ja starszaków. Domyślam się, że takiej nazwy nie ma w żadnym podręczniku botaniki, ale jak widzę smukłego czarno - czerwonego żuczka, wiem jak go nazwać. Wiadomo, że Doktor Lejbuś lubi, a może musi, wspinać się na źdźbło trawy, by stamtąd startowac do lotu. Właśnie obsrwuję jak wspina się na źdźbło rosnące pomiędzy kamiennymi płytami. Wspina się mozolnie w górę, ciężar żuczka ugina trawę i żuczek znalazł się w pozycji głową w dół. Jego mikro móżdżek, a raczej mikro-bio-procesor, nakazał mu odwrócić się. Znowu wspina się w gorę. Tym razem w kierunku łuku ugiętej trawy, a iloczyn siły razy ramię maleje, osiąga wartość w której trawa prostuje się, a żuczek musi odwrócić się, by iść w górę. Pożałowania godny Doktor L., nie mający pojęcia ostatyce i wytrzymałości materiałów, idzie w górę, a ramię działania siły rośnie i trawa ugina się. I tak kilkanaście razy tam i z powrotem. Chyba osłabł, bo prostująca się trawa jak balista wyrzuciła go na kamienną płytę. Oszołomiony chwilę udaje trupka, po czym idzie przed siebie, trafia na inne sztywniejsze źdźbło, wchodzi na szczyt trawy. Rozchyla skrzydła chitynowe, uruchamia błonkowate i Doktor Lejbuś znika za kępką złocieni. Kopniak od Matki Natury naprowadził go na właściwą drogę.
  2. Długo zalegający śnieg Pod Kamieniem i między Równicą a Kaczmarzówką sprawia, że mój wiosenny powrót do domu jest poźniejszy, niż przylot kosów i szpaków. Ptaki już zadomowione w okolicznych budkach, pogwizdując witają mnie jak kapitana wchodzącego na pokład. W tym roku, budkę tę najbliżej domu, już kilkunastoletnią, zastałem pustą. Była uszkodzona. Zrobiłem nową. Wprawdzie tej wiosny już szpak, ani kos nie wprowadzą się, ale może zechce sikora. Wdrapałem się na drzewo, aby wymienić budkę. Wielkie zaskoczenie... to nie ząb czasu uszkodził budkę, ale dziób dzięcioła w spojeniu dachu ze ścianką wyrąbał dziurę jak pięść. Dzięcioł zrobił to, by zamordować i zjeść szpacze pisklęta. Okropność! * ten pięknie ubarwiony strojniś, tak mile widziany w ogrodzie - to bandyta, * ten muzykalny perkusista bębniący po okolicy - to zwykły rozbójnik, * ten nazywany lekarzem drzew - to dzieciobójca. Mocuję nową budkę. Zawieszony między niebem a ziemią, przejęty losem szpaczej rodziny, rozmyślam o świecie bez zła i przemocy. Budka zamocowana. Schodzę na ziemię. Ej ty hamburgerojadzie. Nie udawaj. To nie Hamburg twoim pożywieniem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...