zamknięta w szczelnej skrzyni z ołowiu
i zalana rtęcią ze smutku
mrużę oczy
trwałam tak zasypana piachem
i przygnieciona życiem z kamienia
chyba sto lat
dni mijały ulatując bezpowrotnie
i nim się obejrzałam
nie bylo mnie
zamknięta w szczelnej skrzyni z ołowiu
oślepiona nagłym blaskiem
mrużę oczy
rozchylam metalowe zimne powieki
i spoglądam na bladych ludzi
z papieru
wychodzę z mojej otwartej skrzyni
i słońce ogrzewa moje oczy
żyję