
Mało Istotne
Użytkownicy-
Postów
17 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Mało Istotne
-
Ja jako anioł cenię boga za mus tworzenia On tworzy nas bez energii i bez emocji On jest i będzie Ja jak bóg on jako ja Ongiś jedność Ego i alterego Liść i drzewo Krew i duch Jestem Zdawał sobie sprawę ze swych słabości. Jego słabością był on sam. Prowadzenie życia na świecie, który jest mdły i oblepiony szlamem nie dawało mu radości. Zbyt wiele niedopatrzeń było w jego życiu. Anioł zesłany na ziemię przez boga, którego nie ma... Absurd, ale czasem wszystko co jest niemożliwe, po prostu się dzieje i to jest cud. *** Ranek wstawał powoli. Słońce płonęło już nad lasem gdy w końcu wypłynął w czas teraźniejszy. Czasami miał wrażenie, że to jest bez sensu. Skoro boga już nie ma, to po co nadal spełnia jego zachcianki... Prawdę powiedziawszy od dawna spełniał swoje zachcianki. Nie znał żadnego innego anioła, więc przyjął, że oni również zginęli. Stał się bogiem. To do niego ludzie się modlą, jego kochają i czczą. Jednak to martwego boga przeklinali, nienawidzili i tylko w tamtego mogli nie wierzyć. Czuł się cudowny, bo był cudem. Słaby ciałem, wszechmocny duchem. Ludzie są śmieszni, a on... rozbawiony ich śmiesznością. -Co dziś zamierzasz? -z rozmyślań wyrwał go Natas. Pytanie było tak absurdalnie aktualne, że nie znał odpowiedzi. -Odejdź.-powiedział by nie musieć odpowiadać. -Odpowiedz. OD...PO...WIEDZ -Trzej mnisi wiszą na sznurach. Sznury oplatają ich zakapturzone szyje. Mnisi są umarli. Zginęli wraz z pierwszym krwawym blaskiem słońca. On uwolnił ich dusze od śmiesznych ciał. -Stało się...-wyszeptał Natas Gdzieś na ziemi umarło właśnie trzech mnichów. Trzej mnisi zostali powieszeni. Kolejna sensacja dla mediów. Kolejny gorący temat. Oni już nie żyją. Oni się nie obronią... Sponiewierajmy ich... -Dziękuję za mile spędzony poranek-powiedział Natas i odszedł. Został sam. Tylko on i wszechświat. Ludzi nie liczył. Ludzie są tylko zwierzętami przeświadczonymi o swej niezwykłości. Ruszył drogą przez las. Tu mieszka pewien staruszek. Metsej brzmi jego imię. Metsej jest dziwny, bo on nie ma na niego żadnego wpływu. -Witaj Acinmejat.-odezwał się głos starca. Ten starzec znał jego imię mimo iż nawet on sam go nie znał. -Mam nadzieję, że reumatyzm nie dolega. -Niech Bóg będzie z tobą. -Bóg umarł. -Nic nie szkodzi.-zaśmiał się. JEGO ŚMIECH!!! JEGO ŚMIECH... -Trzej mnisi... -Po co mi to mówisz? - naturalne, nieśmiałe i niezrozumiałe zdziwienie- Ja to wiem i ty to wiesz, ale w sumie ty nic nie wiesz, a ja wiem to co chciałbyś wiedzieć. Chciał powiedzieć, że nie rozumie lecz się wstydził. Właśnie dlatego czuł do tego starca szacunek, nienawiść, strach, a nawet miłość. -Nie musisz rozumieć-mówił dalej-to musisz czuć. -Nie jestem stworzony do uczuć lecz do czynów. -Czujesz. Czujesz ból, bo jesteś egoistą. Nie czujesz zmęczenia czy znużenia, to uczucia ciała, ale czujesz wszystko to co jest niezbędne do świadomego życia.-starzec wyglądał na zmęczonego-Teraz idź i szanuj życie, szanuj godność i szukaj... *** Dlaczego nagi mężczyzna leżący w centrum miasta na asfalcie w godzinach szczytu wzbudza tak wielką sensację? odpowiedź jest prosta, bo nikt nie rozumie dlaczego... Ludzie mają bardzo ograniczoną zdolność postrzegania świata i czasem drobny szczegół wystarcza by sensacja nie została zauważona. Tak więc nagi mężczyzna leży na asfalcie. Nie śpi lecz myśli. Ludzie, samochody, rośliny i zwierzęta zastygły w bezruchu. Miejscami wyglądało to dość zabawnie, ale leżącemu nie jest do śmiechu. Po co się tu znalazł? Jaki to ma cel? Jak się tu znalazł? On boski w każdym calu, nie może kierować swym losem! Leży, a jego umysł nawiedzają wizje... *** Wstęp do wizji zabijmy wszystkich nieśmiertelnie martwych i tych co umrzeć nie potrafią uratujmy wszystkich samobójców którzy umrzeć nie potrafią to jest wolna wola ona z góry nam dana ona przy narodzinach odbierana wraz z łonem matki choć istnieją przypadki że jeszcze prędzej nie ważne jak mówią zabijanie to środki doraźne ale tylko do życia *** Wizja I Jest noc, a on nie śpi. Już dawno powinien zapaść w głęboki sen, ponieważ jest wyczerpany. Siedzi na łóżku i patrzy zdziwiony. Tłum ludzi przeciska się przez jego pokój. To musi być sen. Ludzie wchodzą drzwiami i nie zwracając na niego uwagi, wyskakują oknem. To tylko sem. Ludzie skaczą z jego okna na 19-nastym piętrze... Co to za ludzie popełniają samobójstwo korzystając z jego okna. Zdecydowanie lepiej, żeby to był sen... Oni nie powinni robić tego co robią i to bez pozwolenia na wykorzystanie jego prywatnego okna. Może jednak to sen. Głupie żarty... Przemógł się i wstał by spojrzeć na to co się dzieje za oknem. Oczyma wyobraźni widział już ten stos ciał... Stoi i nie wie co robić. Jak ma podejść do okna skoro przez jego pokój przebiega peleton maratonu lemingów, ścigających się o pierwszeństwo w popełnieniu samobójstwa. Może jednak to sen? Nie wie. Ludzie wbiegają do pokoju bezszelestnie. To sen. Ludzie wypadają oknem bez żadnego dźwięku. Zdecydowanie to sen. Jeżeli nie śni, to widzi duchy. Popchnął jednego osobnika. Chwilę potem leżał na łóżku zamroczony po silnym ciosie w szczękę. "To ja wolę, żeby to był sen..."-pomyślał, a potok ciał nadal przepływał przez jego przestrzeń życiową. Nagle wszystko się skończyło. Nikt nie wbiegał drzwiami i nikt nie wypadał oknem. Podszedł i wyjrzał przez okno. Nikt nie leżał martwy na ziemi. Przetarł oczy i ziewnął uspokojony. To tylko sen. Drzwi się otworzyły i wbiegł jakiś spóźniony amator samobójstwa. Wpadł na niego i razem wypadli za okno... *** Wizja II Nareszcie skończył pracę. Jeszcze godzina i będzie w domu. Żona zapewne już na niego czeka. Są małżeństwem już od trzech lat, a on wciąż nie może uwierzyć w swoje szczęście. Wszedł do windy i wcisnął przycisk "parter". Po drodze ludzie wchodzili i wychodzili nakolejnych piętrach, ale on ich nie dostrzegał. Myśli o prezencie dla żony z okazji urodzin. Planuje zaprosić ją do jakiejś ekskluzywnej restauracji i dać naszyjnik z pereł albo pierścionek z diamentem. Nareszcie zjechał na parter. Rozejrzał się trochę nieprzytomnie i skierował się do wyjścia. Przed budynkiem powinna czekać limuzyna, ale jej nie ma... Jest! Piękny czarny Roys-roys zmierza majestatycznie do chodnika... Minęła sekunda. Leży na ziemi ze złamanym karkiem. Spadł na niego jakiś człowiek, zapewne samobójca. Spadł na niego i uciekł... *** Zabawne? Niedorzeczne? Głupie? Oczywiście, że tak, ale dlaczego? Może powodem jest to, że kłóci się z naszym wyobrażeniem umierania i własnej śmierci. Wszyscy pragnął zginąć jako bohaterowie albo spokojnie w gronie bliskich zapaść w wieczny sen... Zastanów się jednak czy te pragniena nie są równie niedorzeczne? *** Wizja III 11styczeń temperatura powietrza -23stopnie Wielka hala fabryczna wyglądała na opuszczoną. Gołe ściany pozbawione rynku ziały szczelinami i otchłaniami okien. Spojrzał w górę i ujrzał błękitne niebo, po którym przemieszczał się powoli pojedyńczy strzępek chmury. Zrobił krok. Coś zachrzęściło mu podejrzanie pod butem. Już chciał się cofnąć by zbadać co zdeptał, gdy jego uwagę przykuła kołtun ze szmat w rogu pomieszczenia. Jako, że był człowiekiem ciekawym ruszył raźnym krokirm w stronę znaleziska. Chcąc udowodnić sobie swą odwagę i zanik poczucia strachu, odgarnął jednym pewnym ruchem ręki szmaty i zamarł nie mogąc złapać oddechu. Pod kłębowiskiem szmat spoczywał mężczyzna. Musiał umrzeć przed nastaniem mrozów, bo jego twarz pokrywały sine i czarne ślady rozkładu. Nieustraszony mężczyzna osunął się na kolana i zemdlał. Nazajutrz w obskórnej hali fabrycznej spoczywały już dwa martwe ciała. *** Wizja IV Ludzie idą w swoją stronę. Każdy dąży do jakiegoś celu. W tłumie stoi On. On nie idzie. Jego celem jest odnalezienie celu ,niestety nie ma pojęcia gdzie szukać... Stoi w tłumie i nie pamięta. Tak właściwie to nie zdaje sobie sprawy ze swej nie pamięci. Chce kogoś zapytać ,co tu robi lecz nikt nie zwraca na niego uwagi. Cel jest najważniejszy ,a celem dotarcie do celu. Stoi. Otaczają go zapachy. Niektóre zwiewne i łagodne,inne zaś nieprzyjemne. Nie kojarzy zapachu z rzeczą bądź sytuacją. Pojmowanie jest dla niego abstrakcją. Nagle poczuł się przytłoczony. Przytłoczony świadomością tego ,że nie ma celu w życiu i nigdy nie będzie go miał. Poczuł pulsującą falę krwi ,docierającą do jego głowy. Zrobił krok i upadł. Ludzie przechodzili obok. Każdy z nich miał swój cel ,a celem nie była pomoc nieznajomemu. Człowiek umarł... *** Wizja V Siedzi na ławce obserwując dzieci. Najbardziej interesuje ją jeden brzdąc, ten który beztrosko buja się na huśtawce. Jej synek. Najlepsze co się jej w życiu przydażyło. Ojciec małego uciekł na pięrwszą wzmiankę o potomstwie. Nie kochała go, ale jest mu wdzięczna za chłopca. Żyją ubogo, ale nie w nędzy. Jej praca polega na sprzedarzy swojego ciała. Prostytutka, ktoś powie. Tak, ale nie z wyboru więc nie dziwka. Jest gotowa na wszystko, byleby jej dziecko miało dobry start. -Dzień dobry-koło niej usiadła jedna z matek. -Dzień dobry-przyjrzła się jej. Musiała być zamożna o czym świadczyło dobre ubranie, skromna acz gustowna biżuteria i piękny zapach jaki wokół siebie rozsiewała. -Które jest pani? Jej maleństwo właśnie kopnęło piłkę. -Bardzo ładne-uśmiechnęła się kobieta pokazując dwa rzędy doskonałych zębów. Spojrzały obie na bawiące się dzieci... Piłka toczyła się po rozgrzanym asfalcie, a za nią biegło jej jedyne dziecko. Jęk przerażenia wyrwał jej się z gardła. Ruszyła biegiem w stronę drogi. Widzi nadjeżdżający samochód. Za szybą samochodu dostrzegła przerażone oczy kierowcy, który wie, że nie wyhamuje. Wbiegła na drogę, MUSI uratować swoje dziecko. Trzask i jęk gniecionej blachy, a chwilę potem łoskot ciała uderzającego o twarde podłoże. Na drodze leży ciało. Tak martwe... Piłka zatrzymała się na kępie trawy. Chłopczyk stoi osłupiały, a caiło matki jest tak martwe... *** Czasem nie ważne jak żyłeś, gdy śmierć przyćmiewa życie. gdy śmierć ważniejsza niż życie... Gdy życie martwe, a śmierć ożywia wyobraźnię... *** Wizja VI idzie łąką łąka jest usiana wielobarwnym kwieciem naturalna mozaika w powietrzu unoszą się pyłki zapachy owady wszystko naturalne czyste i piękne idzie łąką spod stóp jego uciekają drobne żyjątka pod jego stopami ginął kwiaty zioła i trawa idzie łąką i śpiewa wielkie szczęście spowodowane bliskością przyrody rozsadza mu zmysły idzie łąką i śpiewa usta szeroko otwiera do ust wpadł szerszeń urządlił człowiek umiera na łonie przyrody *** Wizja VII liście z cichym szelestem spadają na ziemię każdy kolorowy niepowtarzalny martwy nie śpiewają już ptaki tylko czasem wśród ciszy dosłyszysz dogasające krakanie słońce wzeszło księżyc w pełni walka *** obudzony tak wcześnie wyruszył na spacer by ciało czymś zająć idzie drogą która na plażę prowadzi tak bezduszną jesienią pomost stoi czeka na kolejnych odwiedzających trochę zbutwiały bardzo rozchwiany lecz ludzi do siebie przyciąga *** nie myśląc gdzie idzie na pomost stary swe kroki kieruje wchodzi i myśli o losu zakrętach wczoraj był żywy w szczęściu się kompał dziś tonie w goryczy *** te kształty ponętne wciąż przed oczyma mu stoją tyle chwil szczęścia radości nocy bezsennych... wczoraj kres nastał wczoraj był koniec i nigdy nie będzie tak samo *** już na pomoście o poręcz spróchniałą swe ciało opiera poręcz trzeszczy pęka w końcu on wpadł do wody a przecież pływać nie umie... *** może i lepiej bo jaki sens żyć na tym świecie bez ukochanego telewizora *** -I cóż zrozumiałeś drogi przyjacielu?-przed nim stoją Metsej i Natas. Stoją w próżni czyjejś śmierci, bo śmierć jest próżnią. -Widzisz-mówi Natas-Ludzie są dla nas przekleństwem, bo wierzą. Wiara boli, bo nie pozwala nam umrzeć. Ty dałeś staremu Metsejowi to czego pragnął od dawna. Odebrałeś od niego brzemię wiary milionów.-Metsej rozpłynął się z grymasem szczęścia na pomarszczonej twarzy. -On był bogiem!? -Teraz ty nim jesteś-Natas nie ukrywał zadowolenia-Byłeś nie posłuszny i skazałeś na śmierć, zresztą dość nietypową, tych kilku ludzi. Pamiętasz? "Szanuj życie". Nie uszanowałeś, bo nie czułeś pragnienia zmienić swych wizji... Bawiły cię. -Co to ma wspólnego z byciem bogiem? -Widzisz-zniecierpliwienie było wyczuwalne w jego głosie-Bóg nie może żałować ludzi, bo wtedy nie pozwoliłby im umrzeć, a wtedy byliby oni niemal równi jemu. Teraz wybacz, ale muszę się zająć kandydatem na swoje miejsce. Miłej wieczności...Boże... Śmiech wypełnił wszechświat na krótką chwilę. Nastał koniec, zrodzi się początek. Oby...
-
bez tytułu (do M...)
Mało Istotne odpowiedział(a) na Mało Istotne utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
skarcone myśli uciekają z własnej drogi; zbaczają na pola pełne róż biegną przez nie by odnaleźć Ciebie lecz poranione nigdy nie zaznają słodyczy miłości -
stylizacja chodnikowa
Mało Istotne odpowiedział(a) na Mało Istotne utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
nakręcasz kluczykiem działa chwilę potem staje... wrzuć monetę i zajmij się baletem pozy tywki to te "lekkie" różne pozy różne twarze tylko wszystko takie puste bez wyrazu bez miłości *** idę w tłumie jej dotykam na przelocie mrowi palce myśli psuje czuję ból on pulsuje tylko moment nieuwagi wracam do rzeczywistości jam nie kataryniarz myję ręce czuję mdłości -
when a light's go down... (pigmalioornimonettolozogia))
Mało Istotne odpowiedział(a) na Mało Istotne utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
myślogłowo śniąca płynnie śpiąc o mnie zapamiętaj śniąc nie koniecznie pragnij to jest zakaz nakazujący myślenie fantomy w klepsydry pojmane wielkie falsyfikaty normalności złoto skarcone prowokacją będę złotym fantomem powiedzą na rozdrożu skrzyżowania bez dróg dowidzenia stwierdzeniom naszej niepoczytalności normalności bezczynnie leżącej podświadomie na posłaniu z felg flanelowych myślotonie władza pragnie akceleracji nie czyniąc nic w tym tonie tron na krześle stołem chronię przed pakta konfidenta tron w smole utonie wraz z krzesłem i fantomem -
śmierć tańczy kankana na grobach naszych
Mało Istotne odpowiedział(a) na Mało Istotne utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
nasze płuca zwiędłym kwiatostanem będą a umysły bagnem pochłaniającym światło *** kobieta dziecka nie wyda w świata dłonie gdy wszystko trąd oblecze pleśnią gdy sen jawy koszmarem *** mężczyzna dom zbuduje z desek spróchniałych jak jego serce w dębie stu letnim dziad ojca pradziada brat posadził go za oknem *** dziecko czystym nie będzie bawiąc się w piaskownicy gównem śliniaczek i śpioszki umorusane śmierdzą jak jeść i spać w takim odorze? dzieci umrą... *** bez dzieci gdzie pokolenie kolejne bez kobiet i mężczyzn prawdziwych brak życia i świata już koniec... *** nasze płuca zwiędłym kwiatostanem a umysły bagnem pochłaniającym światło -
kim jesteś siostro?
Mało Istotne odpowiedział(a) na Mało Istotne utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
tak tam mi w oko zapadła siedząc w kącie ze szlochem w ustach popiół opadł z jej twarzy w łazience wolałem by zgasło światło kocham te chwile w łóżku tak życiowe... rozmowy ze zbyt młodą nastolatką z zapamiętaniem do Twych ust wkładałem słowa które mi w gardle stawały rozmowa ucichła jak struna po przebrzmieniu chwały *** faraona żona siostra faraona kto jest kto a kim jest ona? -
gniewna agresja
Mało Istotne odpowiedział(a) na Mało Istotne utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
dzieki :) dlatego go tu umiescilem by slyszec uwagi -
gniewna agresja
Mało Istotne odpowiedział(a) na Mało Istotne utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
wyłania się z mgły naszego braku rozsądku wynurza się z darksajdu naszej duszy rozpierdala od środka chce się wydostać i gryźć rozszarpać kilka szyj umyć palce w krwi wyłania się z mgły naszego braku rozsądku wynurza się z darksajdu naszej duszy robak-tak go można nazwać twór z roztworu złości i nienawiści chce pluć i gwałcić... agresywna forma spokoju wyłania się z mgły naszego braku rozsądku wynurza się z darksajdu naszej duszy wkurwienie na wszystko co się rusza największe na siebie marzy o twej głowie rozdartej w połowie marzy by powiesić cię na grubych jelitach *** wyłania się z mgły naszego braku rozsądku wynurza się z darksajdu naszej duszy nie przetrwa...lecz sam nie odejdzie -
egzystencja (zdarta płyta)
Mało Istotne odpowiedział(a) na Mało Istotne utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
wystarczy jedna chwila i wszystko się kończy i wszystko się zaczyna *** i co nam to daje znalazłem dwa raje śmierć i życie a mi tylko śmierć zostaje -
gdzie jestem buty znajduję pod krzesłem ubrania brak w szafie wisi stary frak wkładam go na nagie ciało zbyt wiele się chciało życie nas oszukało to nie te chwile które witam mile różnie bywa czasem dumny jak lwa grzywa chciałbym we wszystkie strony... lecz do lwa jestem przyczepiony zawsze na uwięzi chwili są tacy co się uwolnili oni żyją inaczej oni wegetują raczej jak roślina bez celu wzrostu żyją bo żyć muszą po prostu...
-
podpatruję słowa liter gdy pasą się na kartcę lecz nie wiem jakie mają obyczaje trwonię na nie czas i chęć życia lecz jak pojąć taki bezmiar znaczeń wśród wypaczeń podtrzymuję głowę tuż nad papierową aureolą która jest mi niezbędna do niczego słowa płynął wraz z latami dziwne czasy nastały podciśnienie krwi w mej skroni wskazuje na śmierć umarły wśród swych liter niepoznanych po jutro zatracony w pięknie; zakochany?
-
bezpośrednio porażony własnym... nie wiem , po to piszę by zrozumieć piszę by spać w nocy by myśli natłok choć na minutę opuścić wyprzedzić go o krok pomyśl jeśli masz nad czym a masz bo żyjesz i oddychasz z sercem puls życia chłoniesz z krwią przemierzasz kilometry dzielące cię od... nie wiem , po to piszę by to wiedzieć piszę by móc kochać piękno kobiet by nie chłonąć brudu tuż spod powiek wylać brud na kartki puste i śnić i mieć poczucie bezsensu w sensie i odwrotnie rozumiesz? jeśli nie to przykro mi bo czytasz brud spod tekstu idioty przepraszam lub podziwiam gdy rozumiesz to?... nie wiem , po to śledzę szlaki liter by poznać ich zwyczaje i ujażmić i kochać w nich żyć
-
katalizator (u)życia
Mało Istotne odpowiedział(a) na Mało Istotne utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
zdrada... nie! jestem jeszcze w kilku miejscach :P a na szufladzie na dwoch nickach :D -
tytułu bez
Mało Istotne odpowiedział(a) na Mało Istotne utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
nie ma... cos wymyslcie :P mi ten sie podobal -
tytułu bez
Mało Istotne odpowiedział(a) na Mało Istotne utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
jak to jest posiadać wiarę tak wielką by ruszyc kurzu drobinę cisza myśli elektryfikacja w końcu łza upadła rozbijając się o Słowo zapomniałem -
katalizator (u)życia
Mało Istotne odpowiedział(a) na Mało Istotne utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
giń...jesteś? mnie nie... (inaczej to sobie wyobrażano ... właściwość fazy i kpin wielka utopia grząska fanaberią nocy naturalna chemia) gnij...jestem? któż śmie... (bunt maszyn i marskość umysłow naszych granit wybucha ... moralność fazy i kpin inicjacja krwawej kastrolizacji iQ[rwy]) co wieczór budzę się rano... (w pościeli snem zbroczonej śniłem ale kogo pamięcią sięgam ... działalność fazy i kpin wymoczek gloryfikowany przez śluz osesska) rań...jesteś? nie stwierdzono czerwień brzmi;,. znów zmieniono... -
bez tytułu
Mało Istotne odpowiedział(a) na Mało Istotne utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
posiadam wszystko czyli troche mniej niż nic (niczego wiele) trzymam to w dłoni lekkość pusta dłoń w pustce wszechświat stłamszony gnieciony ziarnkiem piasku księżyc nad plażą na plaży piasek pod piaskiem wszechświaty nic wszechświatem