Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Elion

Użytkownicy
  • Postów

    1
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Elion

  1. Poszedłem tam, choć buty miałem nieodpowiednie na taką historię. Pod górę, przez wiatr, który szarpał płaszczem z tą samą obojętnością, z jaką szarpie dachy domów. Chciałem zapytać o radę kogoś, kto ma na mądrość etat od kilku tysiącleci. Atena stoi. Podobno bogini, w praktyce – sporo wapnia i krzemianów. Ma minę kogoś, kto widział już wszystko, więc przestał mrugać, żeby nie przegapić reszty. Zapytałem ją o nas. O to wyrywanie sobie z rąk tego, co i tak nie nasyci. O nienawiść, która jest u nas tańsza niż chleb. O dwulicowość, tę naszą zapasową twarz, noszoną w kieszeni na wypadek prawdy. Milczała. W tym milczeniu była jakaś fachowa precyzja. Kropla deszczu upadła na posadzkę – to był jedyny komunikat, jaki otrzymałem. Dość lakoniczny, jak na tyle wieków doświadczenia. Więc powiedziałem jej, bez podnoszenia głosu: — Skoro tak, to stój. Bądź tylko tym, czym jesteś – eksponatem pod numerem jeden. Twoja mądrość nie pasuje do naszych małych wojen. Jesteś nieaktualna, jak zeszłoroczny śnieg, zbyt czysta na nasze brudne palce. Twoje miejsce jest w lamusie, między eposem a kurzem. Usiadłem na chwilę, bo nogi też mają swoje prawa. I wtedy słońce, niepytane o zdanie, weszło do środka i oślepiło mnie jasnym promieniem. Burza na zewnątrz nagle uznała, że wystarczy, i poszła psuć pogodę komuś innemu. Wstałem. Nie było sensu dłużej tu siedzieć. Otrząsnąłem płaszcz i ruszyłem przed siebie, żeby znaleźć jakieś inne, stare miejsce i tam pomęczyć kogoś innego moimi myślami.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...