Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

pablo bronco

Użytkownicy
  • Postów

    8
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez pablo bronco

  1. Zrobiłem muzyczną oprawę kilku wersji utworu, który napisałem. Siedzę po nocach i tworzę jakąś wizje. Proszę oceńcie oprawę muzyczną, która do Was mocniej przemawia. Moja subiektywność może mnie zgubić, nie trzeba słodzić nie lajkować tylko krytykować. :) Po to tu zaistniałem chcę się uczyć.
  2. @Sylwester_Lasota Świetnie się tego słucha, to był Mistrz! Nie wiedziałem, że trzy napisał, uczymy się całe życie. Poszedłem kiedyś ścieżką Stachury, mniej stromą :)
  3. @KOBIETA Bardzo dziękuję, powiedz im, niech wyją w dzień... będziesz miała lepsze sny. :)
  4. @hollow man Świetnie czytasz, Obława 2 Jacka Kaczmarskiego niestety nie została viralem, moją inspiracją były Obławy i Mury.
  5. @Gosława Mój błąd, poznaję od nowa YT, popracuję nad tym, algorytm YT musi mnie poznać... IMam nadzieję, że ludzie też 🤣
  6. @wierszyki To by było za piękne, kiedyś robiłem muzykę w Daw-ach, grałem też, ale teraz pomaga mi jak wielu ludziom Ai, traktuję to jako narzędzie, ale i tak kilka dni mi zajmuje dopracowanie tego co wymyśliłem.
  7. @Berenika97 @pablo bronco Dziękuję bardzo za dobre słowa, starałem się nie zagłębiać mocno w temat, by nie zagmatwać zbytnio i nie zmieniać destynacji utworu. Pozdrawiam serdecznie i życzę samych pozytywnych zdarzeń w życiu.
  8. pablo bronco

    Obława 2

    Obława 2 Wyszli o świcie, w świetle ekranów, Zamiast pochodni – zimne neony. Tropią po śladach z pikseli i planów, W ciszy serwerów, w szumie ochrony. Las już nie szumi – stoi z betonu, Drzewa to maszty, liście – kamery. Biegnę bez ścieżki, bez azymutu, W sieci bez końca, w gęstwinie numerów. Czuję ich oddech w kablach i murach, Widzę ich cienie w oczach przechodniów. Każdy mój krok zapisany w chmurach, Każde milczenie brzmi jak dowód. To znowu obława, krąg coraz ciaśniej, Światła ich dronów tną noc na pół. Nie ma gdzie uciec, nie ma gdzie zasnąć, Miasto to klatka, a wolność to kurz. Lecz póki oddycham, póki mam głos, Będę wył w ciemność, choćby na złość. Nie niosą strzelb, lecz niosą paragraf, Nie szczują psami, lecz strachem w wiadomościach. Hasła jak sidła, słowa jak kaganiec, Tłum stoi cicho w jasnych galeriach. Wilki są same, rozproszone w blokach, Każdy osobno, każdy na ekranie. Uczą nas wyć w wyznaczonych porach, A potem milczeć na ich wezwanie. Czuję ich wzrok w cyfrowym lustrze, Słyszę komendy w uprzejmym tonie. Mówią, że robią to dla nas, słusznie, A krąg się zwęża po każdej stronie. To znowu obława, krąg coraz ciaśniej, Echo megafonów niesie się w dal. Nie ma gdzie uciec, nie ma gdzie zasnąć, Wolność jak iskra wśród betonowych skał. Lecz póki oddycham, póki mam kły, Będę wył głośniej niż oni i psy. Może nas mało, może za cicho, Może się boję jak każdy z was. Ale w tej ciszy rodzi się licho, Gdy jeden głos zamienia się w chór. Nie chcę być cieniem w cudzym raporcie, Numerem sprawy w zamkniętym pliku. Chcę biec po swoim, choćby pod prąd, Choćby po śladach własnych krzyków. To znowu obława, krąg coraz ciaśniej, Miasto oddycha jak rozgrzany piec. Nie ma gdzie uciec, nie ma gdzie zasnąć, Lecz serce w piersi wciąż każe biec. I choć nad nami zawisa kurz, Wyjemy razem – a mur to już gruz.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...