Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

michal_stefan

Użytkownicy
  • Postów

    41
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez michal_stefan

  1. Słowa milkną, będę blisko. Mięśnie więdną, potem cisną. Treść mam lepszą, widowisko. Ciszę wierną, oczy blakną. Już są pędy i wydechy. Już jest ciepło i apetyt. Już są skarby, perły, chmury. Już za późno, no niestety… Sieć uwikłań albo jednej. Sieć uwikłań myśli złudnej. Jestem skazą, niewidzialną. Pustych manekinów karą.
  2. @Krzysic4 czarno bialym 🧡🖤
  3. @Mel666 Bardzo ładne.
  4. Moc słów. Piękne!
  5. Dziękuję za opinię! 🫡 Muszę jednak powiedzieć, że końcówka mi się nie podoba. Za szybka zmiana. Pozdrawiam was wszystkich!
  6. Tysiąc błędów — moje kredo. Jednak piszę, ale kredą. Bardo! Wszytko tylko pod dyktando. Moja wartość — garść doświadczeń. Kto dziś godny licznych zwierzeń? Duszy ciężko od obrażeń. Jestem, lecz to tylko tło wydarzeń. Tlen jest gęsty, ja przeklęty. W kółko ciągle sny — przekręty. Jednak upór, gdy słów bukiet. Śmierć poety — zwykły kretyn.
  7. Duchy — liczę na spotkanie. Muszę zmienić moją manię. Kształt tak piękny na realny. Jednak jest bardzo wyraźny. Ją widuję nader często. Ona moją zjawą wierną. … Coś tam słyszę obok szyby. Widzę srokę, ptak prawdziwy. Chodzą słuchy, cóż za dziwy. Może Guślarz, albo wiedźmy? Duchy… Coś wyciągnę zza pazuchy. Nic nie pisnę, ani słówka. Będzie jadło, anyżówka. Będzie… wszystko, ja ofiarą. Moja miłość — moją karą.
  8. @huzarc Są na to antydepresanty – owoce postępu w krwiobiegu. Hm… młodzież powiedziałaby „true story“, a ja po prostu się zgadzam. ;)
  9. Gardło, krew są już w związku. Nie poznaję własnych kątów. To jest list od martwej ciszy. Co nicością niszczy zmysły. Życie, pech… są od początku. Nie wydaję własnych sądów. Bezpieczny — będę w ciszy. Co muzyką jest mej duszy.
  10. Zwykła próżność, czasem nawet ponad miarę. Kruszę własną pewność — własną złożę ofiarę. „Młodość!“… ocean błędów, energii balon. Ciężko przełknąć — stalową, lepką mam ślinę. Ledwo wznoszę ciężkie ramię, często kłamię. Lucyfer z całą armią — skromną rangą. Krzyk! Lustro… tysiąc kawałków. Skóra… bladość. Prawdy pozór. Porcelany wybór. Żyć… pozwól.
  11. @lena2_ Piękne! Szkoda, że krótkie.
  12. Cóż za kraj obfitością syty? Cóż za dom, gdzie pusty stół i szafy? Cóż za pracę mają, i jak płatną? Cóż za wartość niosą, dużo kradną? Cóż za kraj — nowoczesny, modny? Cóż za dom — czy duży, godny? Cóż za pracę mają, profesjonalną? Cóż za wartość niosą, niebanalną? Cóż za kraj, skąd pęd, zachłanność? Cóż za dom, skąd szkaradność? Cóż za pracę mają, zgodną z prawdą? Cóż za wartość niosą, własną? Kraj — piękny, ale pusty. Dom — z rodziną, ale próżny. Praca? „Własność, to dar niebios!“ Wartość … kpiący śmiech, kapryśny los.
  13. To ja — błogość, ciepło, rozkosz. Uwielbiają, inni gardzą… Ja! Bardzo, mocno, więcej. Kuszę. Wiążę ręce, serce. To ja… dziką żądzą, karą. Inny wymiar — bramą, ścieżką. Ja! Przyjdź i spróbuj, wieczność. Bliżej — poznaj mą wspaniałość. Jestem ja! Znów będę czekać. Wszędzie, zawsze. Obiecuję. Zaklęć księga — znam na pamięć. Szczyt, przyjemność — mój testament. Moje imię… Po co pytać? Jeszcze trochę… paść i konać. Mróz i wulkan. Głosy milkną. Nigdy nie śpię. Jestem, będę.
  14. @Berenika97 Dlaczego takie krótkie? Pytanie motywujące.
  15. Żaden język, a tym bardziej słowo. Byłbym sobą, gdybym mógł na nowo. Cierpień, pragnień, westchnień — stary łańcuch. Jeśli właśnie dziś ktoś z nią tańczy. Czuły szept, miły gest — tylko myśli bój. „Byłbyś mój!“ Żaden mężny, a tym bardziej prawy. Byłbym rady, gdybym mógł na prawdę. Marzeń, zdarzeń, istnień — stary żywot. Jeśli mógłbym ujrzeć ją na żywo. Cichy krok, miły dźwięk — tylko myśli rój. „Byłbyś mój!“
  16. Czuję woń, Twoją dłoń. Błysk, światło. Twoją postać tylko — szaleństwo. Biję szkło, jestem sam — przekleństwo. Idę wciąż, masny słoń. Kalectwo. Czemu pamięć mam tak zawziętą? Chcę coś, cokolwiek… swój krzyk słyszę. Zawsze patrzę w Twoją stronę. Wiem, że jesteś — westchnień prawdą. Wiem, że gdzieś daleko… z Tobą. Sumień drogą, tylko z Tobą.
  17. Idę wolno, widzę tylko kształt. Dookoła kontur. Ja tu, Ty tam. Myśli powódź, jestem już blisko. Dotyk jest jak… słodką czuję rozkosz. Duży błąd? W to nie chcę wierzyć! Widzę ląd… nie. To jednak sztorm i szkwał. Tysiąc marzeń, więcej gorzkich kar. Źrenic promień! Moje świecą już blado, Tobą… święć się imię! Co rano. Tobą… nadzieją pragnień, wygraną. Ciągle Ty — nic więcej nie pragnę. Flauta… Pusto — gdzie bocian i gniazdo. Usiąść, wrócić — Twoje widziadło.
  18. Dziękuję za wszystkie opinie. To mnie motywuje, żeby pisać dalej. <3
  19. Wiosna, radość — krążą w mocy. Światło, ciemność — bez różnicy. Z Tobą iść! Gdzieś, gdziekolwiek. Czym jest miłość? Marazm starań. Po cóż więcej siebie karać? Wiosna, kwiaty — w rytm natury. Pustka, nicość… To szczyt pragnień. Ciebie widzieć! Tu i teraz. Czym jest miłość? Ciężar, kamień. Póki jestem — sam zostanę.
  20. Dziękuję Wam wszystkim za opinię. PS "Berenika" to moja ulubiona opowieść E.A.P.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...