-
Postów
16 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Leroge
-
I znów początek wbija się w koniec Szyna na szynie wciąż rozcina łąki Przez słońca włócznię co szyby rozbija Maszynowej pary rozkwitają pąki Pęknięcia na szkle wtargnęły do mózgu Delikatna biel rozkłada mój umysł Każda myśl jak niteczka wosku Tworzą wspólnie włókienniczy strumyk Wolność na moment wypełniła me usta Czaszka pęka na cztery świata strony Co raz ze światłem zawalczy brzózka Jej tarczą trzaski liściastej korony Biorę powrotny kurs ku smutnej stałości Choć serce tonąć głębiej by chciało W ogień krzyżowy słodkiej samotności Znów cudze tchnienie mnie przytargało Materiał nieboskłonu otaczał mnie jak drogocenną perłę
-
@wierszyki Przyznam że patrząc wstecz to haha mnie również niepokoi. Ale tak to już jest, że nic na to nie poradzę. :) @Berenika97 Cieszę się, że tak to odbierasz. Zacząłem pisać poezję niecały miesiąc temu bo nie miałem czasu na malowanie, być może to dlatego. Pisząc chcę, żeby czytelnik widział, a potem myślał samodzielnie. Duża część współczesnych wierszy, nieważne jak ładnie napisanych wprost mówi co myśli, brakuje mi w nich miejsca na wyobraźnię. Cieszę się że po przeczytaniu coś zostało a nie weszło i wyszło. Dziękuję za komentarze i pozdrawiam
-
@Charismafilos Te kursywe linijki to tylko coś w stylu dekoracji, żeby trochę uziemić i ucieleśnić te wszystkie górnolotne emocje. @wierszyki Doinformowałem się na temat pomnika w Domostawie i rzeczywiście ładnie się wpasowuje haha :) Pozdrawiam
-
Światło wbijało setki igieł w źrenice Miłości świadkiem nie chcę być nigdy Bo miłość sama się pcha na szafot Tuląc do siebie znamiona krzywdy Da swe kończyny ucinać katom Wtedy słońce wydało się bielsze Gdy zwiędną pąki motylich skrzydeł Co trwają może oddechów trzy I strzeli para z dusznych kadzideł Ujrzysz jak nić przeznaczenia drży Kropla potu na skroni była gęsta jak lawa Krzyczymy ku niebu ściskając nadzieję Że chmury będą nam pośredniczyć Bo między nami wicher wciąż wieje Co nasze uszy przyszedł pożyczyć Popękana ziemia wrzeszczy z pragnienia Zwisając z płotu przebici w pół Lgniemy do siebie nie wiedząc nic I czując w uszach płonący ból W splecionych dłoniach będziemy żyć Spadła kropla niebiańskiej krwi
-
Rój niespokojnie migoczących światełek W plejadach gnających żyć Spłowiałe szwy zielenieją z nadzieją Gdy księżycowy pył wpada do oka Mknące cząsteczki elektronowej krwi Napędzają ten organizm Subtelnie nadając barwy otoczeniu W jego błękitnym sercu jestem ja Ktoś mówi do mnie przez dreszcze na ciele Kim jesteś ? Jestem otulającym cię miastem Okrętem który pragnie śpiewać wraz z załogą Latarnie zdawały się wtedy jaśniej świecić
-
Wstając poczułem, że muszę usiąść Umysł znikł na chwilę By zaraz pojawić się znów Jako białe płótno Wszystko codzienne A jednak rzeźbi siebie na nowo W korze mojego mózgu Ze starego kranu co raz na wolność wyrywa się kropla Ryjąc doliny nowo poznanej rzeczywistości Wszystkie nerwy w moim ciele Poczuły że powinny zacząć tańczyć Chcą znaleźć się w rozszalałym Elizjum Wtedy moje powieki opadły aż do stóp A gdy znów wczołgały się na czoło Obraz był jak średniowieczne dzieło Stary i popękany
-
5
-
@Jacek_Suchowicz Motylek w domu siedzi i myśli Metamorfoza była udana Patomorfolog wątrobę czyści Zimniejsza krew jest zalecana Pozdrawiam z powrotem :)
-
Rzędy zbyt wielu małych igiełek Wśród fałd jedwabiu wyłożonych Błyszczą wspaniale jak garstka perełek Tonąć chcą wśród krwinek czerwonych Zwłoki na stole już leżą cierpliwie Równiutko, schludnie, starannie Czekają błagalnie aż ja je ożywie Do pracy się biorę zachłannie Pierwsza igiełka - matematyka Druga żrąco chemicznie działa Trzeci skalpelek - straszna fizyka Ich ruchy pewne jak funkcja stała Ostatni element zaraz dołożę To ludzkie serce co prawdy szuka Potworem tym ludzkości zagrożę Bestii na imię nauka
-
Krzemowe wraki zagniłych okien Owijam szczętnie ponurym wzrokiem I słysząc wciąż grad bijący do boju W cieniach zaczekam na światło pokoju A wtedy szereg milczących istot Wokół mnie legnie jak czujny kot Każąc mi żyć cudzym cierpieniem Tym srebrno-złotym pożywić marzeniem Że gdzieś wśród lamp na starej skale Odszukam serce tak miłe wytrwale Co da mi przysiąść na parę chwil Po trudnych przepraw tysiącach mil A ja skruszony zostanę na zawsze W cudzej miłości wpatrzony pejzaże I tam będę brodził w jej rzekach Łagodząc szwy przeszłego cierpienia
-
Do wszystkich żyjących
Leroge odpowiedział(a) na Leroge utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Charismafilos W takim razie, czuwaj! :) -
Do wszystkich żyjących
Leroge odpowiedział(a) na Leroge utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Charismafilos Chyba nie rozumiem aluzji 😔 -
Jezioro falujących gwiazd Zawieszonych na splątanych rusztowaniach Cichutko skomlą do mijających je samochodów Z góry wielkie słońce krwawi sodowym światłem Oblepione jego żarem jakoby Bóg wojny krwią Pragną wraz z rojem ważek wyrwać się na wiatr I szepcą lekko do siebie niezrozumiałym szelestem Bo gdy wstanie drugie słońce Gwiazd już nie będzie Zostaną tylko liście. Zostanę ja.
-
Znów tafla rosy figlarnie pluska Zlękniony słowik na drzewie skacze A ja gdzie niebo jak woda górska W ramionach swoich zwinięty płacze I płaczę światłem, mrokiem i łzami I płaczę ciałem, dłońmi i skórą I między trawy żółtymi źdźbłami Uczucia splątaną wyrażam posturą Tam pośród wiatru sierpniowych włókien Spoglądam ku słońcu co bielą onieśmiela Tam patrząc na ważkę lecącą wraz z żukiem Natury spokój mi się udziela.
-
Kwiat trwania marźnie pod błękitnym głazem Gdzieś za murami szum żywych ludzi Płomienne niebo wśród szarej chwały Ogniem swym jak berłem na twardym filarze Rozprasza lament królewskim żarem Lament ludzi co za odległe patrzą przestrzenie Ku myślom cudzych żyć, do których przez śmierć powrócą Skrzydlata armia w dworskim orszaku W korzeniach władcy swego przysiada I dzielnie śpiewa na cześć żyjących Dając odwagę. Odwagę do niepewnego stąpania. Tak patrząc na ten szlachetny Buk Z którego iskra co chwilę spada Wśród lip nucących żałobną pieśń Odległa wizja wśród chmur upada Wtedy ruszam. I idę dalej, by wrócić tu gdy głos mój będzie jak trzask gałęzi a włosy moje będą jak szwy na popękanej głowie By spocząć tutaj. Pod jego spokojnym płomieniem.