Deszcz drąży we mnie mroczne dziury
Żadna kropla nie spływa z sumienia
Opuszczam ręce, nie próbuję już łapać
Brudnych łez wypływających z warg
Wierzyłam, że to nowy dzień, lecz
Widziałam koniec w martwych dłoniach
Patrzę wstecz przezroczystym wzrokiem
Może to tam prowadzi następny krok?