DawidMotyka
Użytkownicy-
Postów
21 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez DawidMotyka
-
kolorytem nieba i błękitem morza dnem oceanu zachłyśniętym stworzeniu serca wigoru i najskrytszym podniebieniem budzi rytm nieba ku okrzątaniu memu bladość życia i spowiły blask padają na żyzne kości cudze łona nosi się najlżejszy alchemika wrzask co w objęciach rąk kwiatem jest spłodzona schody piekła już roznoszą pył sekret dziarski nie zna nawet siebie ubolewa czym to pośpiech czerstwy drwił moczy łzę w utułanym chlebie jeszcze rola nie chce odejść spostrzeżenia patrzą wartko w pruderyjny tył zmusił w sobie jakby w blask odmieniec tym co znaczył i marudził sobie kpił ta sztafeta nie zna wojen pamięci ulic ani wiejskich pól nie chce karmić poić ani gnoić tylko melancholia tworzy blady wzór puść to drzewo które trzymasz skrzętnie myśli pełzają się po twym jurnym dnie czy wyśnione myśli chowasz opieszale budzą zawiść w nocnym śnie
-
2
-
jestem twoim snem miłością i bytem staję się twym oblubieniem co drży me serce z uwielbieniem skrytem jestem twoją ostoją apokaliptycznego życia przenikliwym kołysaniem siebie nadętym wyrazem bycia co od zawsze usłanym czekaniem w śródziemnomorskim niebie chcę pragnąć cię kochać i wielbić i słać ci róże twe nie mogę dłużej tej samotności zdzierżyć do ciebie chce przyłożyć serce swe bo moje rany krzyczą ostatnie pukają do twych drzwi me wdzięczności do ciebie liczą przy tobie me serce tkwi
-
o miłości! największa tyś bez jakżeż uszczypliwości ty najlepiej na świecie pielęgnujesz dbasz o czyjeś serce, wnętrze nigdy nie próżnujesz, nie rujnujesz o uczucie! dotykasz najjaskrawszym spojrzeniem kochasz tym ujmujesz chuchasz w niego jedynie z westchnieniem, utęsknieniem o namiętności! ty żarze nabrzmiałej czułości przykładasz usta swe jedynie całować, przytulać chcesz o kochanie! niech się nam miłość a stanie ty zasługujesz na nade wszystko bądź zawsze mnie tylko blisko kochaj i bądź kochanym wielce najżarliwiej wybranym pielęgnuj to co nosisz i dostań w zen to o co prosisz kochaj i wygrywaj swoje serce nigdy nie skrywaj ono wyniesie cię na szczyty, wzgórza choćby była największa z kar i burza dlatego dla ciebie ta słodko winna, anielska róża.... 🌹 niedościgła: o wiaro! tyś nie bądź moją karą zostań na mym szczycie aż zrodzę się obmycie i nadgorliwa: o nadziejo! ty nie bądź nigdy w lewo twoją wytrwałością stanę się z wykwintną doskonałością gdzie trzy cnoty moralne tam drzwi otworem sakralne one stworzeniem nieba złotem co mi potrzeba one są skarbem nabrzmiałym siłą strumienia wielce wytrwałym którym to znając sztukę życia jest właśnie taktem dla spożycia
-
bogate Magnolie sercem co sobą wyrywa kwiaty i z łąki spragnionych dobywa jak liczne korony unosi na swym poniewiercu tak złote plony widzi w swym wieńcu o najdroższa co wybrzmiewasz w swą nietuzinkowość silna niczym owoc niczym postać obrazkowo szukasz idealnego miejsca do swego spełnienia a twe warunki jedynie ciało zmienia o mistyczna w urodzaju kwieciem słowem liczysz w maju ślesz wianuszkiem po swych słodkich marzeniach jesteś w ich potrzasku uniesieniach o cudowna glorio czymże tobie światło bodło to co nosisz na swym cudnym łonie me serce dobitnie płonie
-
dokąd zmierza świat zbłądzony kuluarów i wapiennych wzgórz toż to sztos tych wróżb zbłądzonych rozprzestrzenia się z granitem fal i mórz zwiędłych myśli i padołów spocznie pierś na czyimś łonie twa braterska siła płonie złączy w jedną myśl te dłonie tu bez zdrajców i bez kar mocne pięści swych potomków wielu ludzi co tuś miał powrzucali do tych worków dotknij nieba dotknij siebie ołowiane dźwięki tudzież ścielą to armatni piętrzy kurz co w niebie co wojenni to widzieli glebą złote sidła złotych ciał na wojenkę szli niemrawą poszli w kłody cierpkich pał po rozstaniach w noc kulawą niech ich nie chce nawet sąd nośne ciała błotem prysły od strumieni trupów wyszedł błąd w końcu do wolności przyszły jeszcze tylko jeden ruch dzieli ich od zwyciężenia na rozdrożu srogich wzgórz mieści się ich siła kat marzenia bo kadzidło tylko świeci w noc zbawienną opieszałą dla walecznych sobie biedzi w chwilę spocznie siłą tą wytrwałą pańska myśl jest na rozstaju woła o pomstę do nieba zakazane jak to w baju wszystko się w myśl onieśmiela nie chciej ryczeć nie chciej płakać żądło skarbu smród wydziela bardzo wątło jest tu wracać szukać ciebie co niedziela bo nadzieja jest ostatnia miłość nie chce wierzyć w cierń który miażdży poniewiera nocną twarz co rodzi pień
-
2
-
miłość jest odblaskiem naszej czułości darem nieba dla swej wdzięczności jest poebą spadających gwiazd nieboskłonem, który ciągle raczy nas miłość jest lekarstwem do wszystkiego ozdobą światła dla życia lepszego jest podaną na dłoni szlachetnością więcej nadprzyrodzoną okazałością miłość daje duże życiowe skrzydła aby się nigdy nikomu nie zbrzydła daje poczucie wielkiej obecności dlatego umacnia się w swej zwięzłości miłość nigdy nie zawiedzie choćby była w dużej życia biedzie miłość się zawsze sama obroni tylko do siebie trzeba ją omieszkać niczym do dłoni szczera miłość nie trzyma nas na smyczy nie ma, że się z nami policzy ona wszystko zrozumie, przeczeka ubarwia jedynie człowieka największym dla nas spełnieniem jest miłować z własnym marzeniem to dwie siły się umacniające świecące niczym pieszczotliwe słońce ....[gdzie słowem wspomniane miłości wtrącają się z bezduszności to miłość zaczyna kamienieć tracąc swój blask i rumieniec gdzie miłość godzi w bliźniego zło zamiast radość szerzy się jego bo nie ma już słusznej racji bytu i miłosiernej demokracji] dlatego miłość trzeba pielęgnować jak lazur i złoto ciągle próbować ona otwiera wszystkie drzwi na oścież podnosi do góry zaspany kołnierz kochaj jak tylko już możesz tym sobie na pewno pomożesz opieka obopólna w miłości jest najlepsza każdy na nią dlatego ciągle czeka więc życzę ci tego abyś ją miał abyś nad wyraz kogoś kochał abyś się spełnił w tej miłości i nigdy nie miał jej w rozwiązłości i życzę ci abyś się spełniał miłość co dziennie siłą napełniał aby troszczyła się o ciebie jak Bóg w niebie
-
bławatek chce śmiać się dorzecznie tu dźwięcznie tu tudzież grzecznie a kaczeńce nie chcą się kłaniać tu miłość się musi doganiać bratek zaś kocha się zawzięcie do rąk oczywiście pnięciem a Lilie są słodkie niczym miód ożywcze jak to cud jeszcze te Konwalie chcą sobie śpiewać miałczeć i ciepłem dogrzewać jeszcze i róże wołają się na wskroś chcą sobie pachnieć dostrzegać niby coś a Tulipany nie chcą tej nagany za swój byt wybrany zaś Krokusy są złotem przykryte swym żółtym bytem a ten pan co złapał Jelenia szuka kwiatów od korzenia szuka miłości i radości aby się w cieple nosić z wdzięczności bo rodzi się moc dojrzewania taka to ludzka słoneczna mania bo rodzi się duża cierpka moc miłosna jak stokroć z stu proc i jeszcze stokrotka onieśmiela płatkiem zboża się wybiela jeszcze jej futerko zakochało wielki uśmiech darowało
-
2
-
jak kwiat Orchidei który nie więdnie bo czuje cud boskości tak ptak Słowiański leci obłędnie w swej doskonałości jak liść brzozy co spocznie na swym nocnym wersalu tak drzewo radości popłynie do wiosennego balu gdy tęcza zahaczy o pojezierza na Mazurach zabłyśnie swym promieniem o zboża w nizinnych Wzgórzach jak wiatr co pędzi z wielką ochotą porywczości tak świat zabarwia się z poranną kawą swej skłonności gdzie schody idą do swoich pól na piedestale tych malowniczych wiślanych gór co płoną stale tak łuna co w gwiazdy wleci już jest na swym niebie obłoki nam światłem świecą dotykają jedynie siebie ....[ciepłem stroń matczyna zaraza owianych tajemnicą to wieczna zmaza bo drętwy zgiełk otacza się w niechcianych chmurach a stronniczy śpiew zatacza w murach wielkie to pastwiska w urodzajnym lecie gdy wiara i miłość się dobrze wiedzie wielkie to śpiewy akwarelowe gdy pańskim słowem wystaje w mowę] jak słońce co gorzką łzą zapłacze ten świat plącze się niebiańskim chlebem ja go haczę jak złota rybka co słono słodko lubi zatańczyć a mama swe dziecię chce aby sobie niańczyć jak parasolem otwieram swe ludzkie wrota do drzwi które wypowiem brzmi sobie ta słota jak dach nad drzewem koroną się to czai kocham te łąki co wolno o sarnę odwiedza swój gaj
-
gdy gra muzyka i wszystko się zapieka organy chcą wyrzucić z siebie grząską toń płaszcz z swetrem się ciągle biadą zwleka dopływa do szerokich ulicznych pustynnych dłoń ta era znienacka się zapiera piszczy dnem z własnego musu co to przez ego cholera już mnie wielce tak poniewiera do serca złote liście się tną co to jest w lewo wydają góry purpurowe brzmienie i ołowianym losem tną swe wyżyny waleczność się ze sobą rwie po niczyim lesie stukając jak armata w te ciągłe miny ukrywa się szturmem los sponiewieranych chwalebna cisza napaja smutkiem swój gniew bożyszczem jest już ten typ rozeznany promieni gdy głuchy skamieniały niczyi latarni śpiew pokrywa bałwochwalna zamienia się w rytm dociera do granic swych pustych możliwości pantera zabiera swoją jasną zgubę w tonącą myśl uwiera skąpymi baletami z uścisłości gdzie grzmi struktura i pada się w woń Chimera obumiera w swej litej naturze a serce dotyka swą miłą do zera skroń wszystko zakrywa płaszcz w swej dzikiej chmurze dlatego walcz mieczem o stół i o gwóźdź aby radosnym to słonko powlekało za bardzo się burzy ten mocny ruszt co spocznie jedynie stęchliźnie zabrało i wiara nadzieja i miłość chce dotykać anielskiego roztropnego człowieka bo rozkosz za bardzo się budzi tłem zaczyna powoli dotykać się nocna powieka
-
2
-
gdy życie nie chce cię wyrozpieszczać stań oko w oko z tym co ma do powiedzenia to nowa szansa nowa twarz która się w wzgardliwie jedynie zmienia gdy życie nie chce ci dać prezentu a ty ciągle tak stajesz na głowie bądź silnym jak z diamentu i powtarzaj jestem coś wart to ciągle sobie bo gdy życie nie zechce cię umilić oddaj się chwili aby nosiła cię na piedestale z gwiazd i chwale a gdy życia zacznie ci brakować nie tylko pracą czuj to co pielęgnować bo te chwile odpoczywane są najbardziej potrzebnie postrzegane
-
1
-
żyj abyś w świetle swoim tkwij
DawidMotyka opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
mam dla ciebie kilka nowych rad abyś dobre życie wiódł i zgadł żyj bez recepty i dla przyjemności abyś wiele dobrego wnosił i się nigdy nie złościł żyj jak ci marsza kiszki głodne zaśpiewają ażeby wszyscy od ciebie w końcu to lepiej się mają żyj aby każdy jak cudowny był to dzień nowy zdobywany od serca do cierpliwej głowy żyj aby każda chwila była już a tylko wyjątkowa czuj się silniejszy jak ta ludzka zawiść i odmowa żyj aby nowy dzień nie był niczym zmarnowany abyś był dalej w swym celu mocno znany żyj aby praca ciebie na rękach ponosiła i nakarmiła dawaj z siebie więc wszystko aby w ciebie ludzkość wierzyła żyj jak potrafisz najładniej i najtrafniej noś się zawsze do swego celu aby zgrabniej żyj aby spełnienie było zawsze jako oczywiste napełniaj więc torfem te donice aby kwiaty rosły błyszne bo każdy dzień jest nowym przykładem jak zdobyć świat z namacalnie wyczekanym układem bo każdy dzień jest nową ulubioną szansą rzucaj więc kościami do gry i bądź z nową planszą bo każdy dzień zanosi nas o wytrwałość i wiarę nie lubi mieć żadnej katastrofy ani nic za karę bo każdy dzień staje się jakby kolejną nowinką czy to z plotkami czy z sensacją nie będziesz z złą minką staraj się więc spełniać ku możliwie swemu abyś bez błądzenia żył już jak i ku bliźniemu zawsze masz moc i nową siłę na wytężone najlepsze wygrywaj więc jak pyszne danie i sól z pieprzem -
zanim to co napiszę, co myślę i czuję tobie za pracę nad sobą pięknie pogratuluję kochani... o prawdziwe szczęście trzeba codziennie zabiegać o prawdziwe szczęście trzeba codziennie się starać szczęście lubi się chować ale nigdy nas nie chce karać o prawdziwe szczęście trzeba zawalczyć aby godność nasza się w kwiatku wyzwoliła o prawdziwe szczęście trzeba zahaczyć aby się chwila najlepsza nam w świecie wytworzyła prawdziwym szczęściem warto zawsze być warto być tym kim dajemy innym radość bo siła najlepsza jest by w miłości tkwić dla prawdziwego szczęścia to będzie na dość walcz o życie swe i swe możliwości aby każdego dnia odnalazła się twoja cudna chwila walcz o to by życie twoje było możliwie najlepsze aby się w cieple radość nigdy nie ukryła bo szczęściem można się dzielić z bliźnim i dawać sobie chwile zaś najlepsze aby sercem swym sobie lepsze czasy wyśnić będzie to nasze życie w końcu najładniejsze
-
1
-
to świat, który się zmienia
DawidMotyka opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
sen, który wydobywa mrok płomienia napawa optymizmem którym to świat się zmienia oczy zaś ocierają jego z zdumieniem spojrzenie wiary donoszą prawd z tym ludzkim westchnieniem dłonie dotykają swych niechcianych blizn czule roznoszą ten serca słońca jasny błysk to uniformy twego intratnego myślenia nie są zbyt czułe gdyż są z nikczemnego okaleczenia teraz twarz twą rozmywa deszcz wczesno wiosenny pada na włosy twój świat niezmienny postura słucha jednak co ktoś ma do powiedzenia czy woda jest mętna dlatego jest do oczyszczenia? dom, który stoi za niechcianym zakrętem nie goi wspomnieniami lecz swym wykrętem barwami morza śle nadludzkie tatuaże to o nich tak sobie teraz ciągle myślę marzę gdy źdźbło natury otacza nasze cudne korony kwiat Lilii spływa w żyzne zbiory kwieciste plony na dłoniach będę nosić te zboża więc złociste zaniosę ci je w porannej kawie i herbacie w chwile oczywiste -
w utęsknione te dni ma dusza krzyczy aż swe ciało swe serce się w końcu rozryczy nie przyjdzie twa postura czuła w myśli do mnie tak bardzo chodzi ta miłość znów dzisiaj po mnie tęsknię za tobą tak bardzo mi ciebie trzeba tęsknie za twoim promykiem skrywanego nieba chcę abyś przytulała mnie i pobłogosławiła tak mocno się do mnie w poezji nastawiła tęsknie kochanie tęsknię za twoim ciepłem które dotykam z tym zimowym wierszem tęsknię za kwiatami do ciebie zesłanymi i tymi piosenkami nadzwyczaj jak ty wybrzmiałymi czy jeszcze mnie kochasz? powiedź że sercem mnie aby szlochasz bo wnętrze moje krwawi w obfitości jednak ci miłość sprawi czy jeszcze za mną tęsknisz i na mnie czekasz? swe życie darem mi aby przekaż chcę aby się mocno dobiły do ciebie te Konwalie i róża kwiatem zesłane w niebie bo gdy tęsknię tak mocno za tobą przychodzi mi na myśl być tylko z głową bo moje serce już się urywa twa dusza mnie tu na dnie swoim skrywa bo gdy żalę się mocno do siebie że ciebie nie mam znów w niebie czuję samotność pustkę i taką małość jedynie mi krąży śpiewana ta w dzikość wytrwałość
-
żyj jak ci szlaki podpowiadają żyj pięknie jak to w miłości się inni zgrywają żyj tak aby każdy dzień był ostatnim życiem swym bądź przykładnie bratnim żyj aby twe serce promienniało aby do dźwięków miłości się cudnych wynastawiało żyj aby ciało odprężone myślało jak kochać gdy jest wciąż czegoś mało żyj aby dusza się spełniła aby twe zachcianki wszystkie wypełniła żyj jak mocne są twoje postanowienia od nich wszystko się na lepsze zawsze zmienia bo kto żyje w pełni siebie daje radość innym tak jak kochać umie w niebie
-
kochaj ponad naturalnie nadzwyczajnie aby każda chwila zamieniła się w motyla kochaj najpiękniej aby serce w cieple błysło aby ciało kwitło i dusza piętrzyła się to wszystko kochaj najmocniej w świecie aby każdy czuł ciebie niczym w duecie aby każdy poznał życia smak na domiar zła będzie wtedy brak kochaj jak siebie samego aby czuć człowieka ciągle bliskiego aby czuć jego obecność kochaj tą powszedniość i kochaj swoją ukochaną aby być bliżej jej a ona była tą na wieki wybraną aby świat okazał się w blasku tęczy słońca kochaj tak na zawsze tak bez końca
-
4
-
pamiętaj, że prawdziwa miłość nigdy nie zazdrości a żaden w miłości nie jest w bezsensownej złości prawdziwa miłość nie schnie i nie więdnieje tylko ogrodnik o nią ciągle dba grabi i podleje prawdziwa miłość jest zawsze najszczersza dusza ta jest obopólnie nadzwyczaj cieplejsza prawdziwa miłość jedynie podaje swe dłonie każdy kto kocha ten zwyczajnie ją bronię prawdziwa miłość jest nie do podrobienia tylko na ogół wszystko na lepsze się w niej zmienia prawdziwa miłość nie szuka poklasku wspiera nawet gdy jest się w nieludzkim potrzasku prawdziwa miłość nie szuka wytchnienia przychodzi jednak nie raz do wspomnienia prawdziwa miłość nie niszczy się nie zdradza jedynie ma małe potknięcia lecz tak nie wypada dla prawdziwej miłości zrób aby wszystko tak jak ty będę jej ciągle zawsze blisko dla prawdziwej miłości oddaj swe jedyne życie aby kochać otwarcie nigdy nie skrycie bo prawdziwa miłość jest przeważnie mocno dojrzała nigdy nie jest w swej okazałości mała bo prawdziwa miłość zawsze powoli dojrzewa jest jak śliwka i jabłko podane z nieba pamiętaj, prawdziwa miłość nigdy nie rdzewieje dużo dobrego za to jej się w miłości dzieje
-
znów jesień i z drzewa liście spadają wicher jesienny we włosach pieśń rozbrzmiewa spaceruję w parku i o życiu myślę a ciebie tu nie ma wiatr jedynie powiewa własnymi ścieżkami chadzam do puszczy i niestety samotnie się teraz czuję wiem, że nie będzie już twego imienia wstać z kolan co dziennie próbuję wspomnieniami otaczam się tym co jesienią gdy ty przy drodze zbierałaś szyszki dla miłości urosły nasze dwie dłonie a ja spijałem miód z twojej ciepłej łyżki do ciebie to me serce wciąż zarywa wielce tęsknota ściska mnie z żalu po moim czole spływa kropelka rosy chciałbym cię widzieć znów w tym nocnym balu gdzie miłość rosła i wdzięczność prawdziwa we dwoje zwijane są nasze myśli a dziś tak już pusto nie ma tu nikogo chciałbym aby się tobie coś w nocy wyśnij
-
żyj choć nie masz już sił a ciało ciąży jak stal mimo to idź nadal w przód życie swe przyj jak w bal żyj choć wydaje ci się, że nie potrafisz a inni cię tylko w problemy wpędzają pokaż jak jesteś silna jak z swego centrum życia swą moc dodają żyj choć wydaje ci się to niemożliwe zmęczenie ci doskwiera na co dzień drżące są nogi twoje i piwne rozruszaj więc ciało na trampoliny korzeń żyj choćby na przekór innym uwierz w siebie gdyż to cud i wtedy na pewno przyjdzie chwila lepsza najmocniej że kochasz życie swe jak miód żyj całym sobą całym sercem bierz wszystko na otwartą klatę nie tylko gdy czujesz się szczęśliwa poczuj jak życie rzuca cię udanie na matę trzymaj życie mocno w pięściach nie daj sobie w kaszę pluć nigdy na drobiazgi się nie rozmieniaj na zawsze w tym życiu się na nowo ucz
-
zanim zatańczy świat barwami morza złocistej jesieni pejzażem wyzłacane kwieciste Tulipany i róże wschodzące obudzą się w morzu mgły nad ranem nim październik do snu ułoży swe dłonie chmurami zasłoni jedyne słoneczko na niebie przefrunę niczym ptak po złocistej zorzy z bukietem cudów i marzeń dla ciebie w przepięknej jesieni zanim zima przybędzie i śnieg zasypie dookoła nas przyjmij ten wianuszek ode mnie w miłości w podzięce zaczaruj go nim przybędzie na dłuższy czas niech zajaśnieją serca ozdobione płatkami co sypię ci w nadmiarze róż bo gdy znów przyjdą zimowe głody wszędzie zakwitną kwiaty czułości w innym wymiarze już
- 3 odpowiedzi
-
10
-
Na skraju lasu gdzieś domek śpi
DawidMotyka opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
na skraju lasu gdzie domku serce śpi las rośnie często samotnie słonko jaśnieje nie puka do drzwi wygląda to jak osamotniony dom w zabitym oknie od dawna tu nikt nie przychodzi choć pnie wciąż szukają chleba ptaszki śpiewnie bo ktoś tu moknie gwiżdżą czy można tu zjeść coś obok drzewa raz ktoś przychodzi tu nie mówiąc nic sprawdza swój stan w swym makijażu i tylko słowo za jakiś czas co godnie ktoś prysł rozchodzić się będzie w jesiennym cmentarzu na skraju drzew spadające liście wiatr delikatnie gładzi swe korony nikt nie zagląda tu od dawna rzeczywiście a świat przecież pięknie jest tu zdobiony lecz może ktoś tu jeszcze powróci by sprawdzać swe domu lasu dobrodziejstwa powróci tu duch tego trzosu znów jako spełniony gdzie będzie pachniał z grzybów swego jestestwa-
1