A ja chciałbym swoją duszę
Ocalić od opustoszenia
Słałbym jej pocztówki z dalekich myśli
I wspomnienia
Lałbym w nią wiersze i poematy
I zasłyszane zaklęcia
I dzbany, pełne w polne kwiaty,
Wzrok w gwiazdy wzbity w rumieńcach.
I pchałbym w nią całe stosy splecionych rąk
By trzymały mnie z dala od niechcianych stron
I napełniałbym dalej duszę wrażliwością
Choć nie jestem pewien czy jej ogrom wytrzyma
Ale jeśli pękłaby dumnie napełniona miłością
To pal licho, niech pęka, tak trzymać.
A ja chciałabym duszę swoją
Ocalić przed opustoszeniem
Niech byłaby dla snów moich ostoją
Niech byłaby marzeniem…