Czarny łobuzie o kozackiej duszy,
Twoje uczucia nikogo nie obchodzą.
Może chciałbyś być z nią najszczęśliwszy?
— Chamie! Prędzej na pal cię naniosą.
Choćby ciebie pierś bolała od żalu,
Tak jak Rzędziana po ciosie obuchem,
Nie pozbędziesz się tego stanu,
Bo cudze usta Kniaziównie dodadzą otuchę.
Przecież wiesz, że miłością cię nie obdarzy;
Ogniem, mieczem i krwią tego nie zmienisz.
Choćbyś tysiąc razy spalił Rozłogi,
To jej serce do innego już należy.
Rzucanie rękawicy przed Małego Rycerza
Nic ci nie przyniesie prócz bólu.
Porażka tylko na chwilę cię zmroczy,
A dobra ręka Rzędziana nie uleczy żalu.
Nie dla ciebie, chamie, panna — ona dla Skrzetuskiego.
Teraz zabiją ci wiedźmę strzałem z samopału,
Tam, gdzie Helenę ukryłeś przed światem.
Zostało ci tylko powstrzymać się od płaczu.
I w przypływie szaleństwa rzuć się na chorągiew
Księcia, który nie zna słowa "litość",
To może zginiesz tam, znając tylko gniew,
Bo nie chciał tobie nikt pokazać, czym jest miłość.