Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Mikołaj_Batkiewicz

Użytkownicy
  • Postów

    5
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Mikołaj_Batkiewicz

  1. Czarny łobuzie o kozackiej duszy, Twoje uczucia nikogo nie obchodzą. Może chciałbyś być z nią najszczęśliwszy? — Chamie! Prędzej na pal cię naniosą. Choćby ciebie pierś bolała od żalu, Tak jak Rzędziana po ciosie obuchem, Nie pozbędziesz się tego stanu, Bo cudze usta Kniaziównie dodadzą otuchę. Przecież wiesz, że miłością cię nie obdarzy; Ogniem, mieczem i krwią tego nie zmienisz. Choćbyś tysiąc razy spalił Rozłogi, To jej serce do innego już należy. Rzucanie rękawicy przed Małego Rycerza Nic ci nie przyniesie prócz bólu. Porażka tylko na chwilę cię zmroczy, A dobra ręka Rzędziana nie uleczy żalu. Nie dla ciebie, chamie, panna — ona dla Skrzetuskiego. Teraz zabiją ci wiedźmę strzałem z samopału, Tam, gdzie Helenę ukryłeś przed światem. Zostało ci tylko powstrzymać się od płaczu. I w przypływie szaleństwa rzuć się na chorągiew Księcia, który nie zna słowa "litość", To może zginiesz tam, znając tylko gniew, Bo nie chciał tobie nikt pokazać, czym jest miłość.
  2. @Alicja_Wysocka Bardzo cenna uwaga. Jest to pierwszy i jedyny "sonet" (w cudzysłowie bo jak widać nie utrzymałem formy) który napisałem. W przyszłości, jeśli będę miał potrzebę napisania sonetu, to będę o tym pamiętał. pozdrawiam
  3. Niech będzie przeklęte moje kochanie, Kiedy zza stołu spoglądam na parkiet ukradkiem I widzę ciebie, tańczysz ze swym kochankiem, A wytrzymać to - to dla mnie wyzwanie. Podszedłbym, ale się boję, Bo gdy ciebie widzę, to moje serce płonie I wyrwać się chce, nie mieści się w łonie; -Chciałoby pójść o ciebie w boje. Dlaczego tak tłamszę uczucia? Dlaczego nie pójdę o miłość zawalczyć? Nie wiem, wstydzę się chyba. To ja powinienem tam z tobą tańczyć -Och jak on tobą na parkiecie wywija! A ja jedyne co mogę to patrzyć.
  4. @Leszczym Groteska rządzi światem, ale może gdzieś się kryją aniołowie
  5. Gdy zapadnie noc, spośród mroku dnia wyjdą znów na bruk -kalecy aniołowie. Potracili moc, dosięgli także dna, czarni są jak kruk, bo stracili aureole. Skrzydła połamane nie zabiorą ich do gwiazd. Twarze zesztywniałe straciły dawny blask. Nie są godni nieba, nie są godni gwiazd; kryją się więc w cieniach lub pełzną pośród nas. Sylwetki ich skrzydlate, jakże kiedyś dumne, dzisiaj są garbate -Boże to okrutne. Piękna pozbawieni, pozbawieni nieba. Nie są godni gwiazd, więc pełzną pośród nas. Nie są godni Pana, nie są godni nieba, nie są godni świata, godni są cierpienia. Nikt im nie pomoże, bo nikt nie wie jak. Chyba już na dobre pozostaną pośród nas.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...