Więc dałeś mi mój Panie prosty świat
Prosty stół mi dałeś i krzesło proste
Do śniadania lęku kropel parę
By się rzeką wielką rwał gdy dorosnę
Doglądałeś jak się we mnie mieszał
Codzień ojca chłód i matki mojej gniew
Jak kiełkuje z wolna chłopiec mały
W zimnej ziemi ziarno marne, przebiśnieg
W kruche dłonie me wciskałeś ciągle
W mroku ledwo się tlące dwie iskierki
Każda świadkiem, bez głosu i prawa
Niewinne źródła dziecięcej pamięci
I pchasz mnie teraz Panie bez serca
Z ciałem dorosłym przez łąki wciąż kwietne
Nie czuję zapachu, nie widzę barw
Wciąż jestem tym dzieckiem, wciąż jestem ślepcem
Któż miał mi powiedzieć, że nie wszystko
Jest czarne, białe, jest proste lub trudne
Wlej we mnie nocą kolor niebieski
Bym się urodził nim zwatpię, nim umrę