Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

stefaniakow

Użytkownicy
  • Postów

    7
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez stefaniakow

  1. Może kiedyś się nauczę Że tak już pozostać musi W pozycji skulonej Moje ciało najlepiej chłonie Wilgoć łez tej ziemi W końcu coś zasilać musi Wrodzony smutek mej duszy
  2. Zostanie Ci po mnie Popielniczka Może kubek Może oba Rozbiją się O skały morza Może morze łez wyleje się Pewnego dnia Kiedy powiesz ostatnie Ko-cie I już nigdy więcej Nie znać będę twojego zapachu Który poznam zawsze
  3. Wiosną umieram Szukam siebie Miłości W tym kryzysie bezdomności Błądząc wciąż Wodząc myślami Nad nieprzejednanymi Braku nocami Umieram z pragnienia Tego czego nie było A co trwać będzie we mnie Bez przedawnienia
  4. kiedy nasze szklane domy się ziściły My tez staliśmy się szklani Nasze kruche serca I jeszcze delikatniejsze głowy Zanikanie zdolności oddechowej amnezja Upadek w świecie pełnym luster Nie poznajemy już nikogo Sami sobie obcy Sami dla siebie niewystarczający Sami Samotni w słoiku snów flakonach ambrozji szklankach traum i strachów Rozpadliśmy się jak lustra bez nadziei na pozbieranie kruszymy się co raz bardziej bo chcieliśmy tylko siebie w tym kryształowym życiu Widzimy już tylko ludzi bezdomnych w wyśnionych domach ze szkła
  5. Nasz świat umiera Ale my wciąż żyjemy Staramy się ulepić przyszłość z resztek być może złudne I nie trwałe Chwytamy się tego Bo co innego po nas zostanie Nie wszystek umrę. Lecz czy naprawdę Powinnismy chcieć Jutra pamięci po nas wierzymy w utopię Z surowców wtórnych Recycling - Co zostało z naszych odważnych marzeń Jesteśmy zgniecioną kulką odpadów Nasz świat umarł Umieram wraz z nim Jak zdobywać szczyty Kiedy pożądaną pozycją Jest równoległa Nieważka Wiekuista Dryfujmy! Nie pamiętając Ze przez krótką chwilę Kochaliśmy na wieki wieków amen
  6. Ile oczy Twoje łez wylały Ile oczy Twoje widziały Zieleniejacej trawy, kwiatów pachnących Życia nowego, liścia upadłego Ile oczy Twoje zamykać się musiały Z żalu, smutku, złości Ile oczy Twoje śmiały się W niebogłosy, Na widok miłości Rozczulone były Od obecności malutkich rąk Tylko Ty jedna wiesz A ja patrząc na Ciebie wiem Ze kiedyś oczy Twoje Na wieczność zamkną się.
  7. Jak więc przyszło tak i zginie Nie zamienimy się w motyle Co z kwiatów spijać nektar winne Jedynie żal i smutek na nas spłynie Nie ma jak zbudować przecież domu Na tęsknoty tym grząskim podłożu Co by podmuch miał go zdmuchnąć Z Odległości naszych serc wyniknąć Na odległość Cię nie dotknę Pogrążona w uczuciu prędzej spłonę Nie obejmiesz mojej twarzy W kroplach słonych tych utonę To jest tak jak być nie winno Przecież w głębi nas jest miło(ść) I nie może nigdy zginąć To co nas gdzieś połączyło
×
×
  • Dodaj nową pozycję...