Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

xzxyv

Użytkownicy
  • Postów

    3
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez xzxyv

  1. niedbale skreślony kalendarz rok nowy znów każe mi dodać do lat co wiodą na cmentarz diabłu swą duszę darować znów rok dodam do roku dziś już nie bedzie gorzej list poślę w miłosnym amoku doczekam się łaski bożej rok przez rok mija drzwiami domu naszego trzasnę zatańczę aż padnę wśród gwiazd przed świtem nim sama zgasnę rok w rok z Bogiem się spieram jeszcze żyje czy umieram mieszkanie już inne - nie nasze tylko dzieci dziś płaczą jak dawniej kolejny rok przeżyć zapić zapomnieć nie patrzeć znów w puste mieszkanie dzieci podczas spaceru upomnieć list wysłać na pożegnanie kreskę postawić kolejną wypada rok jeden dodać do przodu wstać przeżyć iść spać powrócić bez Ciebie do domu
  2. (nie)godne zachowanie chłopiec bawi się lalkami serca niszczy plastikowe nim podążą w jego stronę baw się więc mną jak zabawką zmów opowieść jednej z dam zdarta godność i ubranie jednej z wielu zwykłych lal szaty rozrzuć po pokoju plastikowe serce stop niech zabawa nie ustaje lalkę nową masz co krok czasem żartem rzuć okrutnym i wprost w oczy moje spójrz otul koszmar snem głębokim piękne kłamstwo czasem mów czasem utul bez powodu miłe słówka mów mi sam i o innych nie wspominaj nie otwieraj nowych ran gdy zabawa się zakończy w plastikowy karton złóż jedną z wielu Twych zabawek i z plastiku bukiet róż
  3. "co się z nią stało przecież taka z niej była pedantka taka porządna i mądra dziewczyna" dlaczego więc stoję wśród stajni Augiasza sprzątałam tu przecież dziś rano ktoś znów wszedł z brudnymi butami do sterylnych zakątków parszywego serca przecież dopiero co zmyłam podłogę znów zostaną czyjeś cierpkie ślady jakże mam je zmyć gorzkimi łzami w życiu bezwzględny porządek wszystko dokładnie i pod linijkę serce zapewnia że kochać nie może niech Horkos je skaże za bezczelne łganie przez nie znów wszystko niepoukładane nieposkładane szafki pełne uczyć zawiłych do której półki w umyśle Cie wcisnąć chciałam jak Ikar dosięgnąć nieba wznieść się na życia piedestał jakże teraz mam się nie stopić w lipcowym sztormie twych oczu wybaczcie mi proszę ten syf posprzątać znów po kimś muszę i drzwi wejściowe w końcu zamknę jak Tantal przecierpię katusze
×
×
  • Dodaj nową pozycję...