Czekając na raka,
jeszcze niewykrytego,
a prawdopodobnie nawet nieobecnego,
chociaż pewnie już w drodze
w tej postaci czy innej,
Zastanawiam się czasami,
czy bladość późnej jesieni
jest lekiem na nadwrażliwość na barwy,
czy jednak jej skutkiem?
Czas nie leci ani stoi,
lecz idzie w nogę ze mną.
Grzeje mnie myśl o tym,
że na północy jest zimniej tylko pozornie
i że choćby skończoność nie ma końca.