„Przyroda”
Miasto na mieście i miastem podpiera,
Wszędzie jakieś budynki, zabytki kultury,
Długie drogi z samochodami wielkimi,
A na tych drogach kładno jakieś rury.
I ciężko teraz znaleźć takie miejsce,
Gdzie dookoła przyroda jedyna,
Spokojna, zielona, rzeczka płynie cicho,
Rodzina sarenek pojada malina.
Bo w takim miejscu trzeba odpoczywać,
Rozesłać pled, herbatka z kanapkami,
Natura słuchać, wąchać, opatrywać,
Pejzaż ładny namalować pędzelkami.
No ludziom ciągle jest za mało,
Chcą więcej miejsca, „villy” i „kotedży”,
Gdzie równa ziemia, tam kolejny dom,
Jak tylko starcza im pieniędzy?
I morał wiersza tego prosty do ustarczki,
Że lat za dziesięć, ta nowoczesna kasta,
Co na przyrodę budować się uciekła,
W przyszłości będą centrum tego miast.