
Nemo
Użytkownicy-
Postów
14 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Nemo
-
erekcjato z placu budowy
Nemo odpowiedział(a) na hania kluseczka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@hania kluseczka Ja dałbym wielkiego plusa. Bo w końcu po to jest poezja abyśmy mogli wyrazić co nam w duszy gra. Jeśli nie mamy odwagi wykrzyczeć co nas boli, to po co pisać, mówić, czy żyć? -
Czy myślisz, że piekło wygląda jak kościół ci mówi? Czy myślisz, Że w piekle są ognie piekielne? Czy myślisz, Że w piekle będziesz cierpiał katusze? Czy myślisz, Że w piekle będziesz pamiętał kim byłeś? Nie sądzę... Do piekła podąży dusza twoja Nie ty, lecz dusza Za życia ukształtowana I dobrym uczynkiem I złem wyrządzonym Dusza bez pamięci Lecz będąca jaźnią twoją Ta która mówi: TO JA... Ta jaźń co sny śni I nie pamięta w nich, kim jest I czasem koszmary przeżywa A czasem i sny radosne I będzie ona w piekle Śnić koszmary najgorsze I będziesz świadomy Lecz bez pamięci I będziesz wiedział, że czegoś ci braknie Lecz nie będziesz wiedział czego Pamiętasz swój koszmar najgorszy ? Ten strach? Niepokój? Uczucie że coś ci umyka Że coś jest nie tak? A jednocześnie sen trwa I nadchodzi najgorsze... Lecz ze snu się obudzisz A w piekle już nie W piekle będzie gorzej Niekończący się koszmar Strach potworny Niepokój może, lecz ciągły Bez końca Uczucia bez kontroli Zdarzenia bez logiki Rzeczywistość bez spójności Dźwięki bez ładu Pragnienie bez spełnienia Dążenie bez celu Jedzenie bez smaku Woda bez zaspokojenia pragnienia Wiara bez wiary Bóg bez Boga I wszystko to tak realne.. Lecz to tylko Sen trwający.... W piekle... W którym będziesz myślał "Byle się obudzić" Lecz nic się nie zmieni I za chwilę Znów pomyślisz "Byle się obudzić"... Lecz nic się nie zmieni I... To jest PIEKŁO... Boże ochroń mnie przed piekłem...
-
Być CZŁOWIEKIEM
Nemo odpowiedział(a) na poezja.tanczy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Tak, warto przemyśleć i zastanowić się nad sensem człowieczeństwa. Uważam, że właśnie po to jest poezja, by innym móc zadać takie pytania. -
Dzięki
-
Taki jest świat Mówią Usprawiedliwiając zło Taki jest świat Mówią Kiedy zabije ktoś Taki jest świat Mówią Kiedy zdradzi cię ktoś Taki jest świat Mówisz Kiedy ukradniesz coś Taki jest świat Mówisz Kiedy oszukać chcesz Taki jest świat mówimy... I zło akceptujemy I złu przyzwolenie dajemy I zło czynimy Taki jest świat.... Smutne to słowa Kłamliwe słowa Bo taki jest właśnie świat Bo takim go czynimy Bo takim go widzimy I taki w naszych myślach Jego Obraz mamy Taki jest świat... Lecz oznacza to Że jeśli myśli nasze zmienimy I inny świat ujrzymy To taki będzie ten nowy świat Może być pełen dobra Uczciwości Przyjaźni I miłości Taki świat... W mych myślach utrzymuję.
-
Codziennie... Spoglądam na ciebie Spoglądam na siebie Spoglądam na dzieci I zastanawiam się gdzie zgubiłem miłość ma A może tylko przykryłem ją Grubą warstwą codzienności obojętności niedotykalnosci Praktyczności Chcę by wróciła moja miłość By przestało być nijako Obojętnie I nieczule Chcę cię całować I pocałunek twój poczuć Chcę cię dotknąć I być dotykanym Chcę cię pragnąć I być pragniętym I gdzie to wszystko jest? W strachu pogrzebane W mroku uwięzione Obojętnością przysypane... Nie wiem...
-
Tak z ciekawości, oprócz wskazania błędów gramatycznych i ortograficznych, to czy dla ciebie cecha "moralizatorski" to jest na plus czy minus wiersza?
-
@Kapistrat Niewiadomski Dziwne skojarzenie. Nie bardzo widzę odwołania do katolicyzmu. Do wartości, którymi powinien kierować się w życiu człowiek, tak. Ale do księży? To na pewno ostatnia myśl, która kierowała mną przy pisaniu wiersza. Nie chciałbym żyć w twoim świecie, jeśli tak ci kojarzy się ten wiersz.
-
dziewczyna z księżyca
Nemo odpowiedział(a) na dziewczyna z księżyca utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
@dziewczyna z księżyca Spotkałem dziewczynę z księżyca Srebrzystą jej postać Wśród ludzi widziałem Lecz podejść się balem Jej piękno mój oddech zabrało Gdy w końcu odwagi nabrałem Do nieba skoczyła I więcej jej nie ujrzałem I teraz w mym bagnie na dole W oblicze księżyca spoglądam W nadziei że ujrzę dziewczynę z księżyca -
Taki jest świat Taki jest świat Mówią Usprawiedliwiając zło Taki jest świat Mówią Kiedy ktoś zabije Taki jest świat Mówią Kiedy ktoś cię zdradzi Taki jest świat Mówisz Kiedy coś ukradniesz Taki jest świat Mówisz Kiedy oszukać chcesz Taki jest świat mówimy... I zło akceptujemy I złu przyzwolenie dajemy I zło czynimy Taki jest świat.... Smutne to słowa Kłamliwe słowa Bo taki jest właśnie świat Bo takim go czynimy Bo takim go widzimy Właśnie taki w naszych myślach Jego Obraz mamy Taki jest świat... Lecz oznacza to Że jeśli myśli nasze zmienimy I inny świat ujrzymy To taki będzie ten nowy świat Może być pełen dobra Uczciwości Przyjaźni I miłości Taki świat... W mych myślach utrzymuję.
-
UŚMIECHNIJ SIĘ Mówią ci Uśmiechnij się Mówią ci szczęśliwy bądź Mówią ci wiele innych bzdur nie słuchaj ich Umysł masz Wolę masz Więc żyj Jak chcesz I pragniesz I nie pozwól By ktoś za ciebie ŻYŁ
-
1
-
ZAKAMARKI UMYSŁU W mroku zasiadam nad szarości kartką rozjaśnianą ognia czerwienią w półmroku nocy Poza kręgiem światła Coś tam się porusza Nieznane ! Nienamacalne ! złem emanujące przeklęte przez Boga i ludzi wyciąga do mnie swe szpony pragnie mej duszy lub ciała łaknie bliskości fizycznej by splugawić duszę człowieczą żądzami które są w nim umacnia je, siłę im daje by w ciemność wkroczyła KUSI obrazy dziwaczne przedstawia ludzkich pragnień głęboko ukrytych, przed światłem co zwykle na dnie duszy leżą przyczajone by w chwili słabości zapanować nad nami i rozkoszy nieskończonej spełnienia obiecują marzeń ukrytych, pragnień, GWAŁT ! MORDERSTWO! BOGACTWO! Świat oczy przed tym zakrywa lecz to jest w nas, ludziach... ... ................................ I wszedłem w krainę poza światłem w ciemność złudzeń i ujrzałem krainę ciemności światłem wypełnioną kwintesencja zła odkryta a jednak w umysłu mroku niewidoczna I wstąpiłem na ścieżkę prowadzącą mnie wśród ukrytych umysłu ludzkiego zakamarków Ma droga jakże mi obca a jednak tak dobrze znajoma prowadzi prosto lecz w jednej chwili zakręca i gubisz kierunek i błądzisz wśród życia dróg miłości droga inna gniewu radości i szczęścia nienawiści na drodze mej martwe kikuty rąk obciętych istotom co kiedyś ludźmi były lecz teraz służą za strawę demonom umysłów naszych Idąc, w tej martwej krainie stąpałem po ludzkich głowach przeklętych i błogosławionych lecz równych teraz wobec zła które uczynili ludziom innym i sobie... ........................................... W krainie tej potwory wszędzie były są one we mnie i szepczą złe słowa wiedzę zakazaną której znać nikt nie powinien prowadzą ścieżkami pod niebem bez gwiazd mroczną poświatą wypełnionym Czym ona jest ? Ta kraina Przez Boga opuszczona Tam są zaklęte zastępy świętych co nimi być przestali bo własnym żądzom się poddali A wokół mnie martwe oczy na mnie patrzą martwą duszę we mnie widzą Śmierć jest dla nich przyjacielem życie wrogiem... żywota tak spragnione wysysają z ludzi radość i szczęście i piękno i miłość pustkę istnienia zostawiając martwą choć żywą chodzisz w niej mówisz oddychasz lecz myśleć nie możesz bez duszy obojętnie martwy tolerancją to nazywasz .................................. idę dalej ścieżką moją ludzkimi przysięgami wybrukowaną niespełnionymi obietnicami słowem nie dotrzymanym dzieciom małym... ukochanym... a wokół mnie tańczą istoty te nie z tej płaszczyzny istnienia na nas żerujące pożerają nas za życia a my im w tym pomagamy a wokół mnie pustynia szara wietrzna ciemna i NIC... to słowo pustki nie oddaje jaka roztacza się wokół czuję jak wiruje horyzont we wszystkich kierunkach równocześnie kolor krwi przelanej ludzkiej a po chwili w czerń się zmienia którą w grobie ujrzeć można gdy cię żywcem pochowają skupiam wzrok w jednym miejscu lecz nie mogę widzę jak horyzont zasad ludzkich się rozpada nie ma stałości wszystko jest względne ruchome jak ludzkie zasady... przyjmowane, gdy są odpowiednie ........................................ Właściwie to nie wiem czy idę, czy pełznę na brzuchu niczym gad oślizły czy latam bez skrzydeł a może spadam raczej ze szczytów człowieczeństwa na dno zezwierzęcenia istotom poddany szarpią mnie, i ciągną coraz szybciej i szybciej zawrotne tempo już nic nie jest w stanie mnie zatrzymać w mych uszach krzyk wrzask upiorny z lamentem miesza się czas zdaje się nie płynąć śmiech brzmi ! czasu już nie ma jest jego złudzenie co ludziom potrzebne do oszukiwania samych siebie powietrza strugi które powietrzem nie jest biczują me ciało udręczone staczam się w szaleństwo a obok wirują oczodoły puste tułowie bez głów kadłuby z głowami tylko wnętrznościami obwieszone niczym girlandami choinki świąteczne słyszę ich brzęk łańcuchów piekielnych dusze wiążące i piękne ciała kobiet i mężczyzn tak boskie prawie... lecz gdy ujrzałem ich oczy zwierciadła ich duszy jarzące się ogniem nienawiści do wszystkiego ... co żyje... oddycha i kocha tak nieludzkie niszczenia pałające żądzą pogrążenia ludzkości we krwi odmętach by świat miał kolor purpury i czerni a z ciał co martwe będą pałac o wieżach strzelistych chcą stworzyć na śmierci chwałę i grzechu co w nim znajdzie swą siedzibę ................................ Spadałem... na dno rozpaczy pokryte mułem zapomnienia w którym się pławią ludzkie wartości i ideały wpadłem w to błoto oblepiło me całe ciało zamykając oddech mój w kleszczach stalowych niepamięci ... o zasadach... które człowieka tworzą I wyciągnęły się do mnie ręce by mnie pochwycić szarpią mnie ciągną i wleką po błotnistej powierzchni istnienia świata nierzeczywistego dokąd? Krzyczę ! ! ! a głos mój niczym kwiat przedwcześnie zwiędły zamiera z przerażenia? Rozkoszy cierpienia? A może braku odniesienia? Lecz widzę tam punkt Stałości oazę Co postać przyjmuje budowli NIE!!! To pałac twierdza na kresach istnienia świat się tu kończy a zanim już tylko pustka nieskończoność nicości zbliżam się do zamku tego widzę mury z kamieni, co nie są nimi kształty ich mają ogromne, potężne lecz w środku... widzę ... kobietę i mężczyznę razem złączonych w namiętnym uścisku nadzy ruszają się! On nóż wyciąga tnie, szybko krew na niego płynie kielich nastawia krew spływa do niego w półmroku nocy pije ją z nieskończonym cierpieniem na twarzy pisanym musi to robić by móc żyć nie wie że karą to jego jest zabicie ukochanej dla krwi jej co zatruta jest i odnowa scena się powtarza lecz jakże odwrotnie teraz ona nóż wbija w niego dwoje ludzi kochających ponad życie zaklęci w kamieniu po kres czasu nie znajdą odkupienia win swoich choć je tylko w myśli popełnili i sami ból ten zadają sobie żyjąc razem jeszcze w realnym świecie... ................... patrzę dalej miliony kamieni miliardy cierpień zadanych za życia piekło na ziemi w umysłach naszych ukryte głęboko udręka wieczna codzienna kamienie te złączone zaprawą tak mocną starą jak świat co silnie łączy KŁAMSTWO .... To odwieczne spoiwo Ludzkiego istnienia nieprawości mileniów cierpienia ludziom zadawanego w chwilach szczęścia by ściągnąć ich ze szczytów radości do poziomu nicości gdy zawiść czujemy i rozkoszy dreszcz ból zadając szczęśliwszym od nas by razem z nami cierpieli pomroka kryje nienawiść zatruty spaczony kwiat ludzkiego umysłu ten brak prawdy spoiwem jest tego świata nie tylko tej budowli z kamienia grzechów w myślach czynionych... ................... przede mną brama przeogromna chmur sięgająca tak mały się wobec niej zdaję podchodzę, dotykam patrzę zimna stal się to zdaje lecz słyszę Ta brama wyje! Krzyczy głosem niewinnych zamordowanych wrzask co nikt nie słyszał tylko oprawca tylko ofiara i nikt więcej w milionowym mieście na świecie co ma miliardy istnień bo nikt z nas nie chciał głosu tego słyszeć odsuwamy go od siebie zapominamy... lecz on jest nie ginie nie zamiera wieczny, w nas śpiewa swoją uwerturę swojego strachu naszej obojętności bezsilności... nie chcemy mu stawić czoła dumni ludzie... lecz jakże słabi gdy świadectwa czas nadchodzi przeklinamy go czego chce on od nas żyć spokojnie nam nie daje więc udajemy że go nie słyszymy uszy nasze martwe nagle stają się lecz ten głos nie słyszany coś nam kradnie z duszy naszej i umacnia ten świat mroku poza światła kręgiem... wbijam dłonie w uszy moje ból mi sprawia nieskończony głos niewinnych nie słyszanych zostawionych bez pomocy tam gdzie żaden z nas być by nie chciał tak tu głośny jak nie słyszany w naszym świecie Lecz po chwili spowija mnie CISZA... bezkresna ... płaszczu przyjmując postać na mą głowę narzuconą bym nie słyszał tego jęku ludzkich myśli przez istotę w białej szacie wśród ciemności tak brodzącą by dać ulgę i wytchnienie od cierpienia głosów krzyku kim jest ona? rozgrzeszeniem ! udzielanym przez ofiarę nagle czuję ziemia drży słyszę mimo płaszcza skowyt dusz zastępów oto DRZWI rozstępują się wnętrze pałac swe odsłania przed mym ludzkim okiem widzę ogień czuję zimno słyszę ciszę chociaż w uszach pełno bólu wokół mnie istoty ludzkie i nieludzkie piękni i plugawi głupi jakoż mądrzy wszyscy równi wobec NIEGO... na swym czarnym tronie siedzi przyszykowany z mózgów naszych na piedestale pragnień naszych tych ukrytych przez nas samych kto to jest? Widzę NIE! Widzę siebie lecz wiem ! nie wiem skąd że inni także widzą siebie jestem JA jestem ON ja nim on mną nie ma prawdy lecz to prawda sam już nie wiem coś mnie ciągnie nie chcę iść widzę dłonie te bez ramion wielką siłę posiadają pochodzącą kompromisów zawieranych z samym sobą przy zrywaniu własnych norm ciągną mnie w mnie kierunku niego kiwa na mnie chce bym podszedł czuję strach czuję obrzydzenie czy do niego? Czy do siebie? Sam już nie wiem Nagle wstaje I podchodzi czuję nieprzepartą siłę która ciągnie mnie do niego wiem – chcę być nim lecz ukrywam to w konwenansach pod nazwą wychowania tak głęboko by ci inni nie wyczuli bierze mnie za rękę jak przyjaciela najlepszego brata swego którego długo się nie widziało uśmiecha się swym niewinnym uśmiechem lecz w kącikach ust. drga zapowiedź destrukcji mej duszy i rozumu spalenie i ciała rozpad najgorszych cierpień to uśmiech władzy którą tylko on posiada której nikt zagrozić nie może bo sami chcemy by nami rządził i bez sprzeciwu wykonujemy rozkaz każdy czy to zabójstwo czy samobójstwo kradzież czy przysięgi złamanie czy też wreszcie kłamstwo w miłości czy raczej miłość w kłamstwie? z zapałem wielkim rozkazy te wykonujemy wydane samym sobie to my sobą rządzimy to część nas samych robi nam to wszystko o co innych oskarżamy i jeszcze Te jego oczy upiornym blaskiem świecące widzę w nich ogień zniszczenia lód obojętności gdy spogląda na mnie jak gdyby szacował co jeszcze dla niego mogę zrobić ile zła roznieść po świecie całym waży chwilę ... ocenia ... i wreszcie werdykt... ................. skrywam twarz w mych dłoniach nie czekam łaski żadnej i nikt mi jej nie okaże lecz on uśmiech się łaskawie swej władzy pewien którą sami w jego ręce składamy prowadzi mnie dalej do komnat jego zamku wiedzie mnie do galerii jakby pełnej zgiełku i obrazów żywych czy martwych? trudno orzec w głowie się kręci od ilości wielkiej nieprawości a na samym czele grzech nie nazywania grzechem czynów złych grzech zabójstwa że niby w obronie własnej a może w obronie koniecznej? A dalej... Pijaństwo – to drobna choroba cudzołóstwo – to takie staroświeckie kłamstwo – przecież wszyscy tak robią O! jakże wspaniałe to czasy ! O! jakże doskonałe obyczaje gdzie grzech grzechem nie jest a prawdę ma się za nic i wszędzie widzę siebie me oblicze na każdym z obrazów Ja? Ty? My? Oni? Razem tak myślimy A wszystko to przecież takie ludzkie I nikt nie ma prawa nas oceniać A ponad wszystkim Jeden grzech W swej wielkiej postaci Unosi się lekko Ukoronowanie grzechów Bóg który jest Jest na ziemi Jest wśród nas bóg Pieniądz bóg Hera bóg Żądza bóg... bóg... bóg... bóg... wielu ludzkich bogów i brak BOGA...
-
@zblakanadusza Nie ma słów Nie ma myśli Puste oczodoły Tylko bezruch Czy to śmierć A może CODZIENNOŚĆ?