Nie nazwę tego ciszą ,
Choćbym chciał,
Mimo, iż gwiazdy nocą błyszczą,
To tkwi wewnątrz niczym głaz,
Wśród fal, pozostaje niezmiennie.
W świetle ukrywa mnie słońca blask,
Okrywa niczym płaszcz
Pusta i sztuczna radość,
Choć jestem niczym łza,
Przejrzysty jak mgła, na wietrze,
Wśród fal, wciąż niezmiennie
Na niebie litery kreślę.
Bez iskry nadziei,
W mroku, w zawiłych ścieżkach,
Gdzie kropel tysiące
Sączą historii pejzaże,
Choć ze mną, coś ci pokaże,
Chwyć tą jedną,
Która będzie Ci drogowskazem.
Niezmiennym obrazem w wirze wydarzeń,
Choć lustro już nierzeczywistym snem,
Nadal w ręku trzymam jego część,
By marzeniom oddać cząstkę,
Która jest niczym pieśń,
Choć słyszysz jej głos,
Wciąż nie wiesz gdzie jest.