
Onitram
Użytkownicy-
Postów
13 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Onitram
-
Pamiętaj gdy będziesz realizować swe plany niecne, iż są one odbiciem diabelskich westchnień. Nie zapominaj, że inni będą pamiętać, jak próbowałeś ich wolność spętać. W odmętach, czeluściach, ukrytych lękach, sztylet dzierżysz dumnie w swych rękach, się wżenia w ciało w okropnych mękach, znakiem twej zdrady zakrwawiona ciżemka. Nie klękaj tuż pod figurą, ludzka udręka jest jak tatuaż pod skórą. Nie lękaj się, gdy po ciebie przyjdą, przecież żeś się karmił ich krzywdą. Sprzedawał jak bydło na targach świata, podcinał brzytwą braterskie gardła, rozrywał w strzępy na kulach armat, nie lękaj się królu gdy przyjdzie prawda. Przeto od dawna twój wpis tkwi w księgach diabła, przyjąłeś złoto i postać karła, jego pokusa twą godność skradła a dusza się błąka w diabelskich zwierciadłach. Gdy w losu imadłach poczujesz ucisk, gdy senne widziadła wyjrzą ze studni, gdy ziemia zacznie w około dudnić, pamiętaj królu, iż wszyscy są równi
-
Dziecko miasta Ku pamięci Piotra.
Onitram opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Brudne ulice dzielnic, rozbite szkło, butelki. Wśród nich człowiek maleńki, w szponach poniewierki. Niezrozumienie, w oczach ból, bez miłości serce pękło wpół. Alkohol rodzinę jego truł, jak wyrzutek w domu się czuł. Nikt nim się nie interesował, uczucia głęboko pochował. Żal i złość, to jego serca opał, nocami w samotności szlochał. Miał kilkanaście lat życia, blask słońca nie zachwycał. Twardy beton i ulica, w oczach znieczulica. Sam musiał o siebie zadbać, tańczył jakby taniec diabła. Wokół wszędzie widziadła, młoda dusza w sidła wpadła. Był dzieckiem miasta, wśród jego brudów wzrastał. Los nigdy go nie głaskał, na twarzy wciąż maska. I choć tańczył ten taniec, jak na nóg połamanie. To w duszy krzyczał, Panie ratuj mnie nim się stanie. Nim nadejdzie zatracenie, sam już siebie nie był pewien. Serce utopione w gniewie, wiecznej miłości potrzebie. Chodził po tym świecie, lat trzydzieści siedem. W głowie miał zaćmienie, widział szare cienie. Zatracenie nadeszło, wziął grubą linę, krzesło. Spojrzał w swoją przeszłość, i wszystko w dal odeszło. -
Anioł stróż Wiersz z książki P.T. Amfetaminowy obłęd.
Onitram opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Jak długo mogę być klownem w tym teatrze? Sufler zaniemówił, przerażony w budkę patrzę. Mój anioł stróż na pewno jest po flaszce. Idę po cmentarzu, stąpam po kolejnej czaszce. Poległych dokoła widzę całą masę, pewnie i ja też gdzieś tutaj miejsce mam swe. Czuję się wariatem, na psychice z chlastem. Jestem chory, zarażony żalem, chamstwem. Moje życie jest jednym wielkim kłamstwem. Widzę wokół dusze przeżarte robactwem, skazane one są na podły los i jego pastwę.-
2
-
Anielski pierwiastek zawarty w twym pięknie, absolutnie zniewalający, namiętnie, artyzm posiadasz w sobie dogłębnie, atakuje me zmysły obłędnie. Bacznie obserwuję cię wszędzie, będziesz dla mnie do szczęścia zaklęciem, barwami nadziei maluje twym pędzlem, będę cię kochał, zwiążę miłości węzłem. Czule pieścisz mą wyobraźnię, cóż mogę począć, pochłaniam zachłannie, czerpię z tego wciąż nieustannie, całując twe usta odpływam totalnie. Dlaczego wciąż, jesteś w mej głowie, dłużej nie mogę, muszę poznać odpowiedź, dowiedzieć się, poczuć ten bodziec, dotrzeć do ciebie, nie siedzieć w tym chłodzie. Energia miłości krąży nad nami, energicznie łopocze skrzydłami, emanuje, łączy tęczy łukami, esencji życia, zwilża kroplami. Finezyjnie bajeczna, urocza, falują jej włosy dziś nie ma warkocza, frakcję świata widzę w jej oczach, fotografie, slajdy, przeźrocza. Gołąb biały miłość zwiastuje, grucha nad nami, się zakochuję, gałązkę mimozy ci podaruję, gorąco przytulę i pocałuję. Hojna natura cię pędzlem zdobiła, hojności panienko ci nie szczędziła, hen z daleka kolory zdobyła, heroicznymi ruchami kreśliła. Inna zupełnie jesteś, od innych, inne masz oczy od tych naiwnych, inaczej iskrzą miłości twej iskry, inny twój umysł, jak potok bystry. Jedyna która rozpala mą jaźń, jest dla mnie jak dla dziecka baśń, ją mógłbym oczami kraść, jeszcze jeden, i jeszcze raz. Kochasz mnie chociaż mnie nie znasz, kontur mej twarzy w myślach zakreślasz, którędy iść, by trafić gdzie mieszkasz, krążę już długo o świtach i zmierzchach. Lśniące płatki śniegu na drzewach, lekki wiatr twe włosy powiewa, lukier lodowy zesłany z nieba, lukrecji słodycz w sobie zawiera. Myślę o tobie, w tych myślach się topię, mam cię zamkniętą w kalejdoskopie, mogę tam zerkać, zaglądam w utopie mami mnie to niezmiernie okropnie. Nocą przychodzisz, rano cie nie ma, nie jest prawdziwa twa postać senna, nie może zostać, jest taka zwiewna, niemniej jednak w mej głowie cenna. Otulasz mnie swoim wzrokiem, oglądasz się i uśmiechasz z urokiem, odbija się słońce od twej duszy okien, ono zawsze wygrywa z mrokiem. Permanentnie i czulę cię pieszczę, patrzę na ciebie i wciąż chcę jeszcze, potokiem zalewam się ciepłych westchnień, popłynę nim, i wpłynę w twą przestrzeń. Róży kwiat, jej usta czerwone, rumiana twarz i serce szalone, radosne oczy życiem natchnione, rozkoszy oaza bywa jej domem. Seraficzny widok przede mną, spoglądam na ciebie i widzę twe piękno, słyszę twe serce, bijące tętno, stan równowagi, to razem jedność. Teraz cię widzę całkiem wyraźnie, tylko przez chwilę, mam cie doraźnie, to często drażni mą wyobraźnie, tak szybko kończą się o tobie baśnie. Utkać tkaninę, namalować obraz, uszczknąć twe piękno i godnie je oddać, uchylić o tobie tajemnicy rąbka, ukryć ją z powrotem w serca zakątkach. Wędruję daleko gdzieś w twojej głowie, wtłaczam głęboko wspomnienie o sobie, widzisz to wciąż wyraźnie jak ogień, wkładasz mnie między bajki o tobie. Zagłębiam się w morzu czułości, Zerkam szukając wzorca miłości, zrywam łańcuchy zaczynam pościg, zaprzęgnięty już koń samotności.
-
1
-
Krętymi szlakami w oczach ze łzami, dodaję gazu w pogoni za nami. Te chwile uciekły daleko, nie mam ich. Jesteś w mej głowie i to mnie dziś karmi. Widzę światło morskiej latarni, popłynę do niej, mam dość życia w matni. Jesteś nadzieją gdy wiatry wieją, pójdę po miłość aż tam gdzie ją sieją. Odbiorę z powrotem miłości złodziejom, okradli nas a teraz się śmieją. Odnajdę cię jesteś życia aleją, na myśl o tobie złe myśli karleją. Te wszystkie czarne pokryte są bielą, powiewają jak na wietrze welon. Podróż przed nami, się rozwija aksamit, stąpasz po nim bosymi stopami. Samotność wygania mnie z domu nocą, ptaki przeszłości skrzydłami łopocą. Czekam na ciebie, lecz nie wiem po co, te lata z tobą coraz dalej odchodzą. Przez długi czas one były mą mocą, dziś na myśl o nich me skronie się pocą. Stałaś w oknie gdy odjeżdżał pociąg, a ja na stacji zamarłem jak posąg. Uciekłaś daleko, wydałaś osąd, uciekłaś ode mnie nie mówiąc dokąd. Poczułem się wtedy samotną sierotą, stałem tam sam, stopy wtopione w błoto. Walczyłem z życiem, było jak potop, długi ciemny do przejścia okop. Odeszło w dal świecące złoto, nienawiść się miesza z miłości cnotą. Chciałbym popłynąć miłości statkiem, tylko we dwoje, ja ty i świat ten. Za horyzontem zostawić tamte, płótno życia na pół rozdarte. Wspomnienia o nim nic nie są warte, wytrą się i pozostaną zatarte. Wejdźmy na szczyt w dole zostawmy parter, to jest początek jesteśmy przed startem. Statek miłości nasz boski czarter, widać mórz bezkres i wody taflę nierozłączni jak ziemia z atlasem, połączeni jak zwierzęta z lasem. Tak jak morze i morski basen, tylko razem ze sobą ma sens. Wiele wspólnego jak wskazówki z czasem, i jak pogoda na obraną trasę.
-
1
-
@error_erros Dzień dobry, dziękuję za przeczytanie i jest mi miło, że wiersz się spodobał. A co do rapu, to strzał w dziesiątkę, ale jest wiele innej pięknej muzyki, której warto słuchać. Pozdrawiam :)
-
@Marek.zak1 Dzień dobry, dziękuję za podpowiedź. Pozdrawiam.
-
@OloBolo Następnym razem, będę miał na względzie, także tych słabiej widzących. Pozdrawiam. .
-
A gdybym ci wyznał, miła ma, że już ciebie nie kocham i że za inną tęsknię i całymi nocami szlocham, to ciekaw jestem, czy kupiłabyś wtedy glocka i pokazałabyś mi, jaka twa miłość jest wielce głęboka, i czy strzeliłabyś w moją głowę, po prostu, ot tak. Bo przecież mówiłaś, że nie chcesz mnie nikomu oddać. A jeśli tak, to zrób to we śnie, proszę cię, bądź taka szczodra. Nie chcę widzieć w twej pięknej twarzy nienawiści ognia. Gdybyś mój miły wiedział, co czuję, i jak to rozrywa me serce, to nie miałbyś odwagi, o to zapytać nigdy więcej. Spoglądam na twoją twarz, to jakby wczoraj jeszcze. Moja miłość będzie zawsze głęboka, niesiona wiatru szeptem, mimo twojego zwątpienia, ja kocham cię jak przedtem. Rozwijam kliszę wspomnień, zachwycam każdym metrem. Zaczynam czuć tęsknotę, za błogich chwil odmętem. Nić mego życia się przeciera, a teraz ją sama przetrę.
-
@A-typowa-b Dzień dobry, dziękuję za przeczytanie. Pozdrawiam.
-
Piękne słowa, wzbudzające uczucia. Serdecznie pozdrawiam.
-
Inwazja pożera języka kulturę, uśmierca piękne słowo, literaturę. Na kulturze narodu, żniwa ponure. Ślepcy, wszyscy jak jeden, śpiewają chórem. Postęp zadał ranę, wydrążył dziurę, teraz to ściana z papieru, nie jest już murem. Wycięte korzenie, zapomniane w ogóle, na myśl o tym, wypełniam się bólem. Lecz wciąż wierzę w naród i w jego dumę. Okradli tę ziemię, rozpierzchli się po świata po twierdzach, teraz władzę piastuje ten pospolity najeźdźca. W całych milionach, rozrywa serca, lubuje się on w narodów zmierzchach. Się wkrada od środka, podstępny morderca, łamie ducha narodu, plugastwa piewca.