Stoimy przed Tobą nadzy i spragnieni
Zębów już nie mamy, ból nie daje nam spać
Strasznie byśmy chcieli słodkie jeść pielmieni
Tako grzmi nasza brać
Dajże nam co tam masz
Dość już mamy kasz
Po których chce się Pić
Stół Twój zastawiony jest aż duszy miło
A z obrusu mgiełka tak niezwykle piękna
Że wytłumiałaby knura zaśmiardłego
Co chlebami rzyga
Stać cię na kosz przypraw
To syp bez umiaru
Tak jak rzekłeś Bogu
Z Jego księgi przecież będziesz ty nas karmił
Tylko Ty wiesz gdzie na bagnach jest tatarak
Tylko Tobie w sakwie magicznie się zjawia
Najcudowniejszy, jak Chór Aleksandrowa