Po zmroku nikt nie widzi
W pomieszczeniu zbudowanym z czterech ścian
Zostajesz sam ze sobą
Z myślami
Z problemami
Zostałeś sam z kawałkiem metalu
Przejeżdzasz nim po ręce
Szkarłat z niego się wydobywa
Patrzysz na ranę
Widzisz w niej przyszłom bliznę
Świadectwo twego cierpienia
Lecz w sercu
Rana cierpienia
Nigdy się nie zagoi