Szpital
Czuje w płucach ból
Nie pomogli lekarze
Biblia odłożona na stół
Puste korytarze
Z nieba spływa mrok
Wszystko staje się dziwne
W kaplicy siada prorok
Przymyka swe oczy piwne
Słychać ich każdy krok
Tych, którzy odchodzą
Schody w górę zamiast w dół
Lub wzrokiem po salach wodzą
Uparta wytężam słuch
Może ktoś się odezwie
Znuży go ciągły ruch
Opowie jak to jest gasnąć we śnie