Skocz do zawartości

Teslicus

Użytkownicy
  • Zawartość

    35
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

6 Neutral

O Teslicus

  1. Brzeg

    (wiersz opublikowany w "Angorze" w dziale "Wierszówka", nr 34 (1418), 20 sierpnia 2017, s. 64.) To już jest koniec, nic się więcej nie wydarzy. Świat nie utonie, nadszedł czas spełnionych marzeń. Idziemy na brzeg historii wszystkiej ludzkości. To ostatni wiek - szansa ostatniej godności. Żywię nadzieję, że nareszcie będzie spokój. Niech się nie dzieje! Ludzkość powstaje z mroków.
  2. Spójrzcie - oto najwybitniejszy wiersz świata, napisany przez kompletnego wariata, który nie wie, gdzie początek, a gdzie koniec, i chce zasiąść na literatury tronie, żeby ferować wyroki, kto jest lepszy, a kto jest gorszy; kto niemożliwie pieprzy, a kto ma rację; szalony wierszokleta to skrzyżowanie papugi, mątwy, kreta, co tapla się w bełkotliwym bałaganie, z którego wyłania się takie przesłanie: [w tym momencie wiersz rozbija się na dwie ścieżki; ich wybór zależny jest od czytającego] ŚCIEŻKA 1: Niech żyje wolność zaklęta w poezji słowach, niech żyją niebieskie ptaki - romantycy, poeto, do szuflady wierszy nie chowaj! Naprzód, poeci - postrzeleńcy, lunatycy! Musicie pisać, bo to wasze przeznaczenie! Nie poddawajcie się temu, co na zewnątrz! Wylewajcie swe żale - są jak kamienie, które zburzą wszystkie państwa, a one legną u waszych stóp; jesteście złotymi smokami w klawiaturze i w papierowych zeszytach żaden nie może się równać z gigantami takimi jak wy - więc niech wasz talent rozkwita! ŚCIEŻKA 2: żadne bo nie ma przesłania to wielki chaos bez puenty i treści nie ma najwybitniejszych wierszy jest tylko poeta wariat i cudotwórca albo czarodziej który wszystkiego zapomniał i z głodu natchnienia walczy na wszystkie strony by odnaleźć samego siebie i wszystko inne
  3. Dość niepokojący komentarz, ale stanowi interesującą próbę zrozumienia wiersza...
  4. A, to nie zrozumiałem, wybacz. Może rymy by pasowały, ale wtedy już musiał zbyt daleko ingerować w tekst, a chodziło o to, żeby wybrzmiały w nim te historie, które opisywała "Angora"...
  5. A ja jednak będę upierał się przy swoim. :) Dla mnie jest to wiersz powstały z wycinków rzeczywistości - taka forma literackiego kolażu.
  6. - medal hańby MON...

    No, faktycznie, lepiej to pozostawić bez komentarza... ;(
  7. Chwalipięta

    Dobre i to, prawda? :)
  8. sake

    Piękny. Idealnie oddziałuje na wyobraźnię. Chciałbym się na chwilę znaleźć w sytuacji, o której mówi podmiot lityczny. :)
  9. Dedykowane Panu Anatolowi/PseudodionizemuAeropagicie Jechał sobie Stefan, jechał po drodze brukowanej, jechał i jechał, aż się stało. Przytrafiło się mu nieszczęście: żona zeskoczyła mu z wozu i uciekła. Irytował się Stefan srodze, bo wiedział, że jego żona uciekła do jego najlepszego kumpla, Pankracego. Bardzo się rozgniewał i chciał umrzeć z rozpaczy. Miał jednak szczęście, gdyż Bóg go umiłował. "Ruszaj do domku, Stefku mój złoty" - wołał do swego ulubieńca głosem z nieba. - "Pankracy i ta latawica zostaną ukarani, zadbam o to!". Kryształowy naszyjnik z dalekich Indii - oto czym Pankracy zaskarbił sobie względy Stefanowej połowicy. Dom, w którym mieszkał ten złodziej żon, znajdował się w środku miasta, w dzielnicy kupieckiej. Jaka była jego radość, gdy do drzwi zapukała młoda, smukła, kędzierzawa jasnowłosa, która porzuciła swego prawowitego męża, aby znaleźć szczęście u rozpustnika. Okryli się kołdrą i przytulili, ściągając przedtem ubrania. "Zaraz mnie popamiętacie, bezwstydnicy!" - zawołał Bóg i strzelił piorunem w dom Pankracego. Szast-prast i cztery ściany runęły, pokazując rozbawionej gawiedzi parę kochanków w najgorętszym momencie ich amorów. Czy istnieje lepszy sposób na pokazanie nikczemnikom i zdrajcom, jak smakuje sprawiedliwość? Mógł teraz Stefan odejść z uśmiechem na twarzy, a jego następna żona była już dobrą i pobożną damą. KONIEC
  10. KAMASUTRA

    Ładny wiersz, tylko czemu taki krótki? :)
  11. Mocny wiersz. Dwa ostatnie wersy są smutne, ale niestety prawdziwe... "uprzedzeń do Polski nikt szybko nie zmieni".
  12. Powidoki

    pisarz Ernest Hemingway widział Avę Gardner piękną amerykańską aktorkę wychodzącą z basenu ponieważ była naga nigdy nie wyczyścił basenu a wodę zachował jako relikwię co za szczęściarz poważnie mu zazdroszczę chciałbym jak on zobaczyć coś takiego fakt zabił się parę dekad później ale przynajmniej miał po co żyć czytałem w "Polityce" takiej opiniotwórczej gazecie o tym wszystkim co napisałem wyżej i tak zostało echo tych widoków po śmierci Hemingwaya w mojej głowie aż dziw pomyśleć kobiety go kochały choć całe życie pisał jakieś kawałki
  13. No dosięgła go kara boska i tyle. Oj, nie wiem, czy zdołałbym coś wymyślić. :)
×