Napisz opowiadanie o spotkaniu Małego Księcia z Ebenezerem Scrooge. Jak ta wizyta wpłynęła na obu bohaterów? Czy czegoś ich nauczyła?

Autorem opracowania jest: Adrianna Strużyńska

Ebenezer Scrooge wrócił do domu w złym humorze. Spędził cały dzień na pracy w swoim kantorze. Nadeszły święta Bożego Narodzenia, które jego zdaniem były całkowicie niepotrzebne. Był zirytowany, ponieważ jego pracownik Bob Cratchit nie mógł skupić się na swoich obowiązkach. Scrooge uważał, że praca jest bardziej istotna od świąt. Zastanawiał się też, dlaczego Cratchit tak bardzo cieszył się z powodu Bożego Narodzenia. Był głową wielodzietnej rodziny, dlatego ten czas powinien przypominać mu o biedzie, w której żyje. Scrooge miał nadzieję, że zrelaksuje się przy kominku i nikt nie będzie zakłócał jego spokoju. Gdy jednak wszedł do salonu, spotkała go niemiła niespodzianka. Okazało się, że w fotelu siedzi mały chłopiec.

Scrooge w pierwszej chwili pomyślał, że do jego domu dostał się młody żebrak. W okolicach świąt, nędzarze stawali się jeszcze bardziej zarozumiali, ponieważ liczyli na hojne datki od radosnych przechodniów. Ebenezer nerwowo złapał chłopca za ramię.

- Co robisz w moim domu? - zapytał Scrooge.

- Obydwaj szukamy przyjaciela, dlatego postanowiłem dotrzymać ci towarzystwa - spokojnie odpowiedział chłopiec.

Ebenezer był tak oburzony, że prawie nie mógł zaczerpnąć powietrza. Od śmierci swojego wspólnika, Jakuba Marleya, nie utrzymywał z nikim kontaktu i nie zamierzał tego zmieniać, szczególnie dla chłopca, włamującego się do cudzych domów. Scrooge zadawał nieznajomemu kolejne pytania. Chłopiec nie wyjaśnił jednak skąd przybył ani jak dostał się do środka. Kilkukrotnie pytany o imię, w końcu przedstawił się jako Mały Książę. Ta odpowiedź jeszcze bardziej rozgniewała Ebenezera, który nie był w nastroju do żartów.

- Domyślam się, że sam książę pojawił się w moim domu, żeby prosić o pieniądze lub jedzenie - stwierdził Scrooge.

- Szkoda, że nie ubrałeś choinki, miałem nadzieję, że ją zobaczę - odpowiedział niewzruszony Mały Książę.

Ebenezer był zaskoczony, ponieważ chłopiec rzeczywiście o nic go nie prosił. Domyślał się, że zamierza odwrócić jego uwagę, aby go okraść. Podczas świąt, naprawdę należało uważać na biedotę.

- Nie martw się, nie doczekasz kolejnego Bożego Narodzenia - powiedział niespodziewanie Mały Książę.

Scrooge odebrał te słowa, jako groźbę. Zaczął się zastanawiać, czy chłopiec nie pozostaje w zmowie z kimś większym i silniejszym. Miał też nieprzyjemne wrażenie, że intruz czyta w jego myślach, chociaż wiedział, że to niedorzeczne. Przypomniał sobie pogrzeb Marleya, podczas którego był jedynym człowiekiem, idącym za trumną. Scrooge zdał sobie sprawę, że nikt nie przyjdzie, aby go pożegnać. Nie był pewny, jak czuje się z tą myślą. Mały Książę wciąż uważnie mu się przyglądał. Chłopiec zawiązał złocisty szalik, który trzymał w ręku.

- Wydaje mi się, że ktoś inny potrzebuje mnie bardziej. Róża jest bardzo wrażliwa na chłód - stwierdził Mały Książę, wprawiając Ebenezera w jeszcze większe osłupienie. - Czy mogę prosić o szklankę herbaty?

Scrooge podejrzliwie przyjrzał się chłopcu. Miał wrażenie, że Mały Książę próbuje wciągnąć go w pułapkę. Przypomniał sobie jednak wszystkich żebraków, którym odmówił pomocy. Postanowił pójść do kuchni i podać chłopcu ciepły napój, ale obiecał sobie, że później stanowczo go wyprosi. Przygotował herbatę i szybko wrócił do salonu. Ku jego zdziwieniu, okazało się, że Mały Książę zniknął. Scrooge wpadł w gniew. Żałował, że mimo podeszłego wieku jest tak naiwny i dał się oszukać. Był jeszcze bardziej zaskoczony, gdy obejrzał cały dom i stwierdził, że nic nie zginęło.

Ebenezer przez cały wieczór nie mógł znaleźć sobie miejsca. Obawiał się, że odchodzi od zmysłów. Myślał o Bobie Cratchicie i jego rodzinie. Postanowił podwyższyć mu pensję. Być może naprawdę zostało mu tak mało czasu, dlatego nie miał wiele do stracenia. Niespodziewanie, usłyszał pukanie do drzwi. W pierwszej chwili pomyślał, że tajemniczy chłopiec wrócił. Okazało się, że gościem był siostrzeniec Ebenezera, który zaprosił go na kolację. Po chwili wahania, Scrooge postanowił odwiedzić jedynych członków rodziny. Mały Książę obserwował go ze swojej asteroidy i stwierdził, że zawsze można zmienić przyszłość.


Czytaj dalej: „Widzieć można tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu” - interpretacja i rozwinięcie tematu w oparciu o Małego Księcia

Komentarze