Anaruk, chłopiec z Grenlandii - streszczenie

Autorem opracowania jest: Adrianna Strużyńska

Książka Czesława Centkiewicza „Anaruk, chłopiec z Grenlandii” ukazała się w 1937 roku. Przypomina bardziej reportaż, niż powieść. Autor opisuje codzienne życie Inuitów, zamieszkujących Grenlandię.

Spis treści

Anaruk, chłopiec z Grenlandii - streszczenie krótkie

Anaruk jest dwunastoletnim Eskimosem, żyjącym na Grenlandii. Bardzo szybko zaprzyjaźnił się z narratorem - polskim podróżnikiem. Rodzina Anaruka mieszka w namiocie nad brzegiem morza. Lato na Grenlandii trwa tylko trzy miesiące i przypomina polską wczesną wiosnę. Eskimosi polują na zwierzęta morskie i reny. W ten sposób pozyskują żywność oraz skóry, kości i ścięgna. Są mistrzami pływania w kajakach. Cała osada uczestniczy w ucztach. W społeczności panuje harmonia, Inuici nie znają kradzieży. Jeśli ktoś dopuści się przewinienia, staje przed sądem, złożonym z mieszkańców osady. Latem, Eskimosi polują na reny. Podstępem wpędzają je do kamiennej zagrody. Największym przysmakiem Eskimosów jest zupa z renów. Po polowaniu odbywa się uczta.

Cała osada bierze udział w przygotowaniach do zimy. Anaruk chciał wykazał się odwagą i udał się ze swoim przyjacielem, Omialikiem, na polowanie. Udało mu się zabić fokę, ale znalazł się na dryfującej krze. Jego ojciec, Tugto, uratował mu życie. Gdy spadł pierwszy śnieg, Eskimosi przenieśli się do zimowej osady. Zbudowali igloo, chroniące przed śniegiem i mrozem. Spędzili zimę na naprawie i wyrabianiu broni oraz odzieży. Tugto opowiedział zebranym legendę o oswojonym białym niedźwiedziu. Przyznał też, że został oszukany przez kapitana statku, który sprzedał mu niesprawną broń. Tugto i Anaruk wybrali się na polowanie. Mężczyzna został zaatakowany przez białego niedźwiedzia. Anaruk uratował ojcu życie. W maju rozpoczął się dzień polarny. Eskimosi wybierali jaja z gniazd i polowali na dzikie kaczki. Narrator był też świadkiem polowania na wieloryby. Inuici zabili zwierzę za pomocą harpunów. Uczta trwała kilka dni. Przerwało ją przybycie statku wielorybniczego. Narrator postanowił odpłynąć razem z jego załogą. Na jego pożegnanie odbyła się uczta. Otrzymał też wiele podarunków.

Anaruk, chłopiec z Grenlandii - streszczenie szczegółowe

Anaruk ma dopiero dwanaście lat, ale jest bardzo silny jak na swój wiek. Jego ojciec, Tugto, zabiera go ze sobą na polowania. Chłopiec szybko nawiązał kontakt z narratorem, podziwiał jego stalowy nóż i wełniany sweter. Przyprowadził też swojego młodszego brata, pięcioletniego Nukuna. Lato na Grenlandii trwa tylko trzy miesiące i przypomina polską wczesną wiosnę. Eskimosi noszą wtedy spodnie z futra białego niedźwiedzia, bluzy ze skóry foki i buty ze skóry młodego rena. Po lecie, od razu nadchodzi sroga zima. Mieszkańcy ubierają wtedy ciepłe futra. Grenlandia jest największą wyspą na świecie, jej powierzchnia liczy ponad dwa miliony kilometrów kwadratowych i prawie w całości jest skuta lodem. Śniegi topnieją tylko na jej południowo-zachodnich brzegach. Latem, Eskimosi mieszkają w namiotach, wykonanych ze skór fok i renów. Muszą korzystać z drewna wyrzuconego przez morze, ponieważ na wyspie nie ma drzew. Czasem używają też żeber wielorybów.

Zdobywanie pożywienia jest trudne i niebezpieczne. Latem wypływają na morze w kajakach, doskonale dopasowanych do ciała myśliwego. W razie przedziurawienia łodzi, nie można się z niej wydostać. Myśliwi na wyprawę zakładają skórzane kaftany, tworzące razem z kajakiem wodoszczelną całość. Chłopcy uczą się polowania od wczesnego dzieciństwa. Wprawni myśliwi potrafią przywrócić wywrócony kajak do poprawnej pozycji. Anaruk również uczy się tej sztuki. Pewnego ranka, narrator wybrał się z Eskimosami na polowanie. Myśliwi trafili na fokę i upolowali ją za pomocą harpuna, wykonanego z kości i drewna. Przez cały dzień, udało im się zabić pięć fok. Po powrocie, Eskimosi od razu zaczęli ściągać skóry i ćwiartować mięso. Cała osada świętowała powrót mężczyzn. Dzieci rywalizowały ze sobą o swój ulubiony przysmak - tłuszcz z foki. Wszystko odbywało się jednak w radosnej atmosferze.

W społeczności Inuitów panuje harmonia. W razie kłótni, tworzą złośliwe piosenki na swój temat, a zwycięża ten, kto bardziej rozbawił mieszkańców wioski. Eskimosom obce jest pojęcie kradzieży, nikt nie musi pilnować swoich rzeczy. Gdy pożyczają sobie różne przedmioty, zawsze je oddają. Ich uczciwość często wykorzystują handlarze. Inuici chętnie przyjmują gości, zapewniają im jedzenie i miejsce do spania. Jeśli ktoś dopuści się jakiegoś przewinienia, oskarżony musi przyznać się do swoich czynów przed całą osadą, co stanowi wystarczającą karę. Ten, kto nie przestrzega zasad społeczności, musi ją opuścić. Z pewnością zostanie jednak przyjęty w innej osadzie.

Narrator był też świadkiem polowania na reny, zwierzęta przypominające jelenie. Zimą, ich sierść staje się biała i bardzo puszysta. Samce co roku zmieniają rogi. Reny żywią się trawą, porostami i pędami karłowatej wierzby. Mają mocne kopyta, dlatego potrafią wygrzebać pokarm spod śniegu. Gdy brakuje im pożywienia, czerpią energię z zapasów tłuszczu. Eskimosi wykorzystują skórę renów do wyrobu ubrań i namiotów, kości - do tworzenia broni, a ścięgna służą, jako nici. Spożywają też mięso, chociaż jest mniej tłuste, niż mięso foki. Eskimosi wierzą, że do zabijania renów nie można używać tej samej broni, co do polowania na zwierzęta morskie, ponieważ to by je obraziło. Stosują więc łuki i dzidy. Wiadomość o znajdującym się nieopodal stadzie renów wywołała poruszenie w całej wiosce. Eskimosi zaczęli budować ogrodzenie, na którym umieścili kamienie wielkości ludzkiej głowy. Anaruk wyjaśnił, że jest to sposób na zmylenie renów, które wezmą kamienie za prawdziwych ludzi. Kobiety ruszyły z dziećmi w stronę stada. Musiały zachować ostrożność, ponieważ reny są bardzo płoche. Każdego stada pilnują wartownicy, które ostrzegają resztę zwierząt przed zagrożeniem. Anaruk przykładał ucho do ziemi, nasłuchując zbliżających się renów. Eskimosi podzielili się na dwie grupy, aby zapędzić zwierzęta do kamiennej zagrody. Inuici zakradli się do pasącego się stada. Zaatakowali, naśladując szczekanie psów i wycie wilków. Zgodnie z planem, stado dostało się do kamiennej zagrody, gdzie już czekali myśliwi.

Następne godziny były bardzo pracowite. Inuici ściągali skóry i ćwiartowali mięso. Kobiety zajęły się przygotowywaniem zapasów na zimę. Rozwieszały mięso na żerdziach, aby wyschło pod wpływem słońca i wiatru. Zapasy ukrywa się pod ciężkimi kamieniami, dla ochrony przed dzikimi zwierzętami. Największym przysmakiem Eskimosów jest zupa z kopyt, kości i czaszek renów, gotowana przez trzy dni i noce. Gdy zupa była gotowa, wszyscy mieszkańcy zebrali się na wspólną ucztę. Najodważniejszy myśliwy posilił się, jako pierwszy. Inuici kroją mięso przy samych ustach, dlatego często mają pocięte wargi. Lubią też jeść lekko zepsute mięso i wnętrzności. Przechowują je w ciemnych, zimnych skrytkach przez długie miesiące. Narrator próbował tych przysmaków niechętnie, ale nie mógł odmówić gospodarzom. Podobno jeden z podróżników przepłacił kiedyś taką ucztę życiem. Eskimosi nie rozumieją, że w innych krajach mięso i tłuszcz gotuje się przed jedzeniem. Zimą wytapiają lód, aby zdobyć wodę do picia. Sporadycznie gotują też mięso nad płomieniem lampy, wykonanej z kamienia, tłuszczu zwierząt i knota z wysuszonej trawy. Po uczcie rozpoczęła się zabawa. Eskimosi podrzucali narratora na zszytych skórach. Zaprosili go też do zawodów w rzucaniu kamieniem. Okazało się również, że Inuici grają w piłkę nożną za pomocą czaszki morsa. Anaruk bardzo się zdziwił, gdy zobaczył, jak narrator myje ręce mydłem. Chłopiec zjadł całą kostkę, co na szczęście mu nie zaszkodziło. Gdy jednak narrator zaproponował mu czekoladę, Anaruk stwierdził, że nieprzyjemnie pachnie i nawet nie spróbował smakołyku.

Inuici nie potrafią pływać, ponieważ sporadycznie wchodzą do wody, która nawet latem jest bardzo zimna. Zimą z trudem wytapiają wodę, niezbędną do picia. Nie piorą więc ubrań ani nie myją się. Nie noszą też bielizny. Latem, Eskimosi ubierają na polowanie odzież ze skóry foki. Noszą też buty ze skóry foki oraz futra psa lub królika. Podeszwy wyrabiają ze skóry morsa. W czasie największych mrozów zakładają futra z białych niedźwiedzi lub renów. Każdy posiada co najmniej dwa zestawy ubrań. Jeśli odzież zamoczy się podczas polowania, rozwiesza się ją nad ogniskiem lub na mrozie, żeby woda wykruszyła się w formie kryształków. Buty niszczą się szybko przez ostre kamienie i lód.

Cała osada uczestniczy w przygotowaniach do zimy. Mężczyźni polują i łowią ryby, a kobiety szyją i naprawiają ciepłą odzież. Noce w nieszczelnych namiotach są bardzo zimne. Inuici są odporni, potrafią łowić łososie, stojąc po kolana w lodowatej wodzie. Naganiają ryby do zagrody, gdzie zabijają je dzidami. Gdy mężczyźni wybrali się na polowanie w psich zaprzęgach, kobiety zostały w osadzie, aby oprawiać ryby. Anaruk i jego przyjaciel, Omialik, postanowili sami wybrać się na polowanie. Chłopcy wpadali w rozpadliny, ponieważ świeży lód załamywał się pod ich stopami. Długo wędrowali, nie mogąc odnaleźć żadnej zwierzyny. Omialik w końcu dostrzegł stadko pardw i pobiegł w ich stronę. Anaruk został sam, gdy usłyszał zbliżającą się fokę. Wbił harpun w lód i udało mu się upolować zwierzę. Był bardzo dumny, ponieważ po raz pierwszy dokonał tego samodzielnie. Nagle usłyszał wołanie Omialika. Anaruk zorientował się, że kra, na której stoi, oderwała się od brzegu. Omialik pobiegł do wioski. Anaruk dostrzegł w oddali psie zaprzęgi. Tugto rzucił się na ratunek synowi. Przywiązał psy do bryły lodu i ściągnął z sań kajak. Anaruk przestraszył się, ponieważ pływanie kajakiem wśród kry jest bardzo ryzykowne. Tugto rzucił synowi harpun i powoli zaczął kierować się do brzegu. Następnie, wyskoczył na brzeg i kazał synowi obwiązać się liną. Anaruk rzucił mu upolowaną fokę, a następnie przeskoczył na stały ląd. Mężczyźni szybko skierowali się do wioski, ponieważ nadciągała zamieć. Wszyscy chwalili Omialika za wezwanie pomocy oraz Anaruka - za upolowanie foki. Tugto był jednak rozgniewany, że chłopiec naraził się na niebezpieczeństwo.

Pewnego poranka, spadł śnieg. Inuici musieli więc przenieść się do zimowej osady. Zwinęli namioty, a część jedzenia zostawili pod kamieniami. Każdy z mieszkańców dostał coś do niesienia, bagaże przywiązano nawet psom. Po dwóch dniach wędrówki, Eskimosi dotarli do swojej zimowej osady. Zima na Grenlandii jest bardzo ciężka. Przez cztery miesiące trwa noc polarna. Gdy w marcu ukazuje się Słońce, Inuici świętują. Jego pojawienie się jest sygnałem do rozpoczęcia letnich połowów. Dzień polarny trwa pięć miesięcy i rozpoczyna się w maju.

Po przybyciu do zimowej osady, Eskimosi rozpoczęli budowę igloo. Wycinali bloki stwardniałego śniegu i tworzyli domek przypominający kopiec. Igloo na pięć osób powstało w niecałą godzinę. W jego wnętrzu panowała całkowita ciemność, ponieważ wejście należy zastawić dużym blokiem śniegu. Eskimosi zapalają lampę, krzesząc kamieniem o kamień. W środku igloo jest bardzo gorąco, ponieważ jego ściany są niskie i całkowicie szczelne. Pod koniec zimy, śnieg zaczyna topnieć, dlatego Inuici regularnie łatają zniszczenia lub budują nowe igloo. Podczas zimy, Eskimosi naprawiają i przygotowują nową broń. Tugto wykonał dla narratora piękny nóż, na którego powierzchni wyrzeźbił polowanie na morsy. Inuici z łatwością potrafią rozrysować mapę swojej okolicy. Nie mają problemów z orientacją w terenie i pracami plastycznymi. Trudności przysparzają im za to rachunki. Posiadają własny system liczenia, w którym tylko pięć cyfr ma swoje nazwy. Jeden to „pierwszy palec jednej ręki", pięć - to „jedna ręka", a dwadzieścia - to „cały człowiek". Nieliczni Eskimosi potrafią liczyć ponad dwadzieścia.

Kobiety podczas zimy zajmują się przygotowaniem skóry na ubrania, a następnie ich krojeniem i szyciem. Latem, rozwieszają skóry na żerdziach, aby wyschły. Zimą, dokładnie je czyszczą, a następnie ugniatają w palcach, a nawet żują, aby zmiękczyć skórę. Później, kobiety kroją materiał nożem i zszywają dużą igłą z kości foki. Rolę nici pełnią jelita zwierzęce. Podczas pracy, Eskimosi często śpiewają i opowiadają bajki. Pewnego wieczoru, Tugto zabawiał towarzystwo historią o starej, samotnej kobiecie. Któregoś dnia, myśliwi przynieśli jej niedźwiadka, znalezionego przy martwej niedźwiedzicy. Kobieta myślała, że zwierzę nie żyje. Okazało się jednak, że niedźwiadek jest żywy i zdrowy. Stał się jedynym towarzyszem samotnej kobiety. Z czasem, stawał się coraz silniejszy i groźniejszy. Rozumiał ludzką mowę, dlatego myśliwi zaczęli zabierać go ze sobą na polowania. Pewnego razu, Eskimosi z innej osady zaczęli strzelać do niego z łuku. Kobieta zrobiła dla misia kołnierz z rzemyków, na znak tego, że jest oswojony. Jeden z myśliwych z Północy odgrażał się, że zabije niedźwiedzia, ze względu na jego piękne futro. Pewnego dnia, mimo ostrzeżeń swojej opiekunki, zwierzę wróciło z polowania z martwym myśliwym z Północy. Kobieta obawiała się zemsty na swoim ulubieńcu. Wypuściła go wolno i zdjęła mu kołnierz. Zostawiła na boku niedźwiedzia czarny ślad, ponieważ dotknęła go dłonią, brudną od sadzy. W okolicy krążyły legendy o misiu z czarną plamą, który nie krzywdzi ludzi, ale mieszkańcy osady już nigdy go nie zobaczyli.

Innym razem, Tugto opowiedział zebranym, dlaczego kruk jest czarny. Kiedyś wszystkie ptaki były jednego koloru. Kruk i gęś chcieli wyglądać inaczej, dlatego postanowili wzajemnie się pomalować. Kruk stworzył wzór na ciele gęsi, a ta pomalowała go tak samo, aby się odwdzięczyć. Kruk nie był jednak zadowolony, dlatego gęś zemściła się na nim i oblała go czarną farbą. Wieczorami, gdy pozostali zasypiali, Tugto opowiadał narratorowi historie ze swojego życia. Gdy był młodszy marzył o broni palnej. Przez dwie zimy polował na lisy, aby kupić ją za ich skóry. W końcu, pojawił się statek wielorybniczy. Kapitan sprzedał strzelbę i woreczek z nabojami, w zamian za skóry lisów. Okazało się jednak, że broń nie działa. Marynarze zignorowali rozgniewanych Eskimosów. Myśliwy z Południa powiedział im później, że strzelba jest stara i zepsuta.

Pewnego dnia, narrator wybrał się z Inuitami na polowanie na foki. Niespodziewanie, z morza wynurzył się niedźwiedź polarny. Zwierzę stanęło na dwóch łapach, a następnie wskoczyło z powrotem do wody. Tugto żałował, że nie ma przy sobie odpowiednio ciężkiego oszczepu. Kilka dni później, Anaruk wybrał się z ojcem do skrytki po zamrożone mięso morsa. Chłopiec nagle usłyszał krzyk. Zobaczył, że Tugto leży na lodzie, powalony przez białego niedźwiedzia. Anaruk uratował ojcu życie, wbijając oszczep prosto w serce zwierzęcia. Tugto miał ranną nogę, dlatego syn przywiózł go do osady na saniach. Mężczyzna opowiedział zebranym, że w przeszłości został już zaatakowany przez niedźwiedzia i był poważnie ranny. Narrator obserwował, jak Tugto i Anaruk polują na foki. Godzinami czuwali nad otworami w lodzie, do których zwierzęta podpływają, aby zaczerpnąć powietrza. Tugto wspominał poprzednią zimę, gdy Eskimosi byli tak głodni, że zjedli nawet swoje psy. Podczas zimy, którą narrator spędził z Eskimosami, nie brakowało jednak jedzenia. Inuici czerpią witaminy z przetrawionych roślin, znajdujących się w żołądkach ptaków i renów.

W maju rozpoczął się dzień polarny. Anaruk zrobił dla narratora okulary z cienkiej płytki kościanej, aby uniknął ślepoty śnieżnej. Na wiosnę zaczęły przychodzić na świat młode foki. Eskimosi wybierali z gniazd ptasie jaja. Zakopywali je w śniegu, aby przetrwały do ostatniej wiosny. Szczególnie cenią sobie dzikie kaczki, wykorzystują ich mięso i puch. Pewnego dnia, w osadzie zapanowało poruszenie. W okolicy pojawiły się wieloryby. Myśliwi zabrali najdłuższe harpuny i ruszyli w stronę zwierzęcia w małej szalupie. Gdy wieloryb wynurzył się z wody, Eskimosi zaatakowali. Anaruk popłynął kajakiem na ratunek myśliwemu, którego fala zmyła z szalupy. Inuitom udało się upolować wieloryba, ważącego co najmniej pięćdziesiąt tysięcy kilogramów. W osadzie odbyła się uczta, na którą zaproszono gości z innych wiosek. Mięso wieloryba smakowało podobnie do wołowiny.

Czterodniową ucztę przerwało przybycie statku wielorybniczego. Kapitan zaprosił kilku myśliwych na pokład w roli harpunników, ale nie chcieli zostawiać swoich rodzin. Anaruk na statku po raz pierwszy spróbował chleba i musztardy. Narrator poprosił, aby załoga statku zabrała go ze sobą do Spitsbergen, skąd wróci do Polski. Jeden z marynarzy wciąż przechwalał się swoją zręcznością. Tugto rzucił mu wyzwanie, aby upolował morsa. Gdy marynarz szykował się do strzału, jego kajak prawie został przewrócony przez innego morsa. Nie doszło do nieszczęścia, ale marynarz nabrał pokory. Na pożegnanie narratora odbyła się uczta. Anaruk dał mu swój amulet. Narrator zostawił Tugto karabin z amunicją, a Anarukowi - namiot, śpiwór, kuchenkę, menażki, toporki, stalowe łopatki i kilofy. Inni myśliwi również obdarowali go amuletami. Obawiał się, że w zamian będzie musiał dać im kosmyki swoich włosów, ale tego nie żądali. Narrator pożegnał się z Anarukiem po eskimosku - dotykając się nosami. Tugto zapewnił go, że zawsze będzie miło widziany.


Czytaj dalej: Anaruk, chłopiec z Grenlandii - bohaterowie

Komentarze