Echa leśne - streszczenie

Autorem opracowania jest: Adrianna Strużyńska

Nowela Stefana Żeromskiego „Echa leśne” powstała w 1905 roku. Ukazała się rok później w tygodniku „Echa Kieleckie”. Jej akcja rozgrywa się po upadku powstania styczniowego. Jest pierwszym z dwóch utworów Żeromskiego, opisujących losy rodziny Rozłuckich. Dalszą część historii przedstawia powieść „Uroda życia”.

Spis treści

Echa leśne - streszczenie krótkie

Na mocy reformy uwłaszczeniowej, do majątku dzierżawionego przez ojca narratora, ma zostać przyłączony kawałek lasu. W folwarku gromadzą się więc rosyjski generał Rozłucki, geometra Knopf, podleśny Guńkiewicz, pisarz gminny Olszakowski oraz stary wójt Gała. Rozłucki pyta Guńkiewicza o karczmę w środku lasu. Okazuje się, że znajduje się za nią mogiła jego bratanka - Jana, nazywanego Rymwidem, który służył w pułku swojego stryja. Po wybuchu powstania styczniowego, Jan uciekł i dołączył do powstańców. Oddział Rozłuckiego walczył z Polakami. Pewnego dnia, schwytano Jana, który pełnił rolę dowódcy. Postawiono go przed sądem polowym, a Rozłucki skazał bratanka na śmierć. Ostatnim życzeniem Jana było wychowanie jego syna na Polaka. Rankiem, Rymwid został rozstrzelany. Rozłucki nie chce powiedzieć nic na temat syna Rymwida, Piotrusia. Z pewnością nie wykonał ostatniej woli Jana.

Echa leśne - streszczenie szczegółowe

Przy ognisku gromadzą się zdymisjonowany rosyjski generał Rozłucki, geometra Knopf, podleśny Guńkiewicz, pisarz gminny Olszakowski, stary wójt Gała oraz narrator i jego ojciec. Narrator jest jeszcze chłopcem, właśnie otrzymał promocję do trzeciej klasy. Bohaterowie znajdują się w folwarku, od lat dzierżawionym przez ojca narratora. Na mocy reformy uwłaszczeniowej z 1864 roku, do majątku ma zostać przyłączona część gruntu rządowego. Właśnie w tym celu na miejsce przybył Rozłucki, pełniący funkcję pełnomocnika. Geometra wyznaczył granicę lasu, który ma zostać dołączony do folwarku. Drwale ciężko pracują, aby wyciąć drzewa, znajdujące się na linii granicznej. Rozłucki ma przyłączyć las w obecności miejscowych władz. Miał nadzieję, że praca zostanie zakończona do zachodu słońca, jednak wycinka się przedłuża. Rozłucki zamierza wyjechać następnego dnia, dlatego drwale pracują nawet w nocy. Towarzystwo jest w dobrym nastroju. Nawet Knopf, skarżący się na problemy z żołądkiem i nieprzyjaźnie nastawiony do miejscowych gospodarzy, opowiada anegdoty i się uśmiecha. Rozłucki prowadzi rozmowę z Knopfem i Guńkiewiczem. Mówi po polsku z rosyjskim akcentem.

Rozłucki pyta Guńkiewicza, jak daleko jest stąd do Suchedniowa. Mężczyzna jest podleśnym od dwudziestu lat, dlatego doskonale zna okoliczne lasy. Generał dopytuje też o drogę od Zagnańska ku Wzdołowi, ponieważ pamięta, że znajduje się tam karczma w środku lasu. Szczególnie interesuje go nasyp piaskowy za karczmą, na którym rosną brzozy. Podleśny odpowiada, że karczma wciąż stoi, ale jej właściciel wyciął wszystkie brzozy oprócz jednej, ponieważ opiera się o nią krzyż. Sam go postawił, gdyż w piachu pochowano człowieka. Rozłucki wyjawia, że tym zmarłym jest jego bratanek: Jan, nazywany Rymwidem. Opowiada historię swojej rodziny. Brat generała zginął pod Małachowym Kurhanem podczas oblężenia Sewastopola. Poprosił Rozłuckiego, aby wychował jego synów na porządnych ludzi. Starszym z bratanków był Piotr. Nigdy się nie ożenił. Walczył na Kaukazie, gdzie zmarł na cholerę. Młodszym bratankiem był właśnie Jan. Służył w pułku swojego stryja i młodo ożenił się z Polką. Gdy wybuchło powstanie styczniowe, miał sześcioletniego syna, Piotrusia.

Generał był wówczas podpułkownikiem i dowodził trzema batalionami. Udał się w okolice Opoczna, aby walczyć z powstańcami. Jan nocą uciekł, aby dołączyć się do powstania. Zostawił stryjowi wiadomość, w której namawiał go, aby uczynił to samo. Rozłucki uważał to za splamienie żołnierskiego honoru. Dowiedział się, że Jan został dowódcą swojego oddziału. Kapitan Szczukin twierdził, że Rymwid uciekł, ponieważ służba w leśnych oddziałach jest lżejsza, a wśród Polaków można łatwo awansować. Żołnierze Rozłuckiego ścigali powstańców. Największych problemów przysparzał im dowódca Walter, który rozpalał liczne ogniska, aby zmylić wroga i ukryć obóz powstańców. Rosyjscy żołnierze w końcu jednak zaczęli zwyciężać. Szczukin trafił do obozowiska powstańców. Większość Polaków uciekła, a wielu zginęło na miejscu. Do karczmy przyprowadzono Jana, schwytanego podczas walki wręcz. Rymwid był chudy i zaniedbany.

Rozłucki nakazał zwołanie sądu polowego. Szczukin uważał, że Jan nie ma prawa nawet spojrzeć im w oczy. Złamał przysięgę żołnierską, uciekł do wrogiego obozu, a następnie walczył z własnym oddziałem. Rymwid wszystko potwierdził, ale bał się jedynie Boga. Dwóch sędziów zagłosowało za natychmiastową karą śmierci, a dwóch - za odesłaniem Jana do więzienia w Kielcach. Rozłucki musiał zadecydować i skazał bratanka na śmierć. Ostatnim życzeniem Jana było wychowanie syna na prawdziwego Polaka. Rankiem, Rozłucki obserwował, jak żołnierze kopią dół dla jego bratanka. Jan był spokojny, wpatrywał się w fotografię Piotrusia. Odmówił nawet zawiązania sobie oczu przed wykonaniem wyroku. Umarł z uśmiechem na twarzy, przyciskając do serca zdjęcie syna. Zgromadzeni są poruszeni opowieścią Rozłuckiego. Olszakowski pyta, co dzieje się z Piotrusiem. Generał denerwuje się i unika odpowiedzi. Można się domyślić, że nie wykonał ostatniej woli Jana.


Czytaj dalej: Echa leśne - problematyka

Komentarze