Szatan z siódmej klasy - streszczenie

Autorem opracowania jest: Adrianna Strużyńska

Powieść Kornela Makuszyńskiego „Szatan z siódmej klasy” została wydana w 1937 roku. Opowiada o losach inteligentnego młodzieńca, Adama Cisowskiego, posiadającego talent do rozwiązywania zagadek.

Spis treści

Szatan z siódmej klasy - streszczenie krótkie

Na początku czerwca, na lekcji historii w klasie siódmej, doszło do zaskakującej sytuacji. Profesor Gąsowski poprosił dwóch uczniów do odpowiedzi i żaden z nich nie był przygotowany. Wcześniej chłopcy zawsze spełniali wymagania nauczyciela. Głos zabrał Adam Cisowski, który przyznał się, że odkrył metodę, według której profesor odpytuje uczniów. Gąsowski jednak pomylił się i wyznaczył chłopców, którzy powinni odpowiadać następnym razem. W sobotę, Cisowski miał odgadnąć nową metodę profesora. Domyślił się, że ten wyznaczy uczniów starym sposobem i trafnie wytypował nazwiska. Adam rozwiązał też drugą zagadkę. Gąsowski zastanawiał się, czemu żaden z jego przyjaciół nie odpowiedział na zaproszenie. Okazało się, że zapomniał wysłać listy. W przeszłości, Adam wykazywał się sprytem w kontaktach z rodzeństwem. Gdy ktoś zjadł jego lody, kazał dzieciom zanurzyć ręce w wodzie. Ten, który obawiał się, że to podstęp, odmówił i przyznał się do winy. Kilka dni później, Jasiński oskarżył Żelskiego o kradzież pióra. Cisowski domyślił się, że sprawcą jest jego kolega z ławki, Staszek Burski, ponieważ nagle zaczął starannie pisać. Następnego dnia, Jasiński odzyskał zgubę. Cisowskiego odwiedziło też dwóch szóstoklasistów. W kasie ich spółdzielni brakowało stu złotych. Adam znalazł w księdze rachunkowej czarną nitkę, która przypominała jedynkę.

Profesor Gąsowski poprosił Cisowskiego o pomoc. W domu jego brata pojawił się nieznany Francuz i wciąż próbowano ukraść drzwi. Pod wpływem pięknej bratanicy profesora, Wandy, Cisowski postanowił pojechać na wieś. Podczas wieczornego spaceru, nieznany mężczyzna uderzył go w głowę. Gdy chłopak doszedł do siebie, udał się z Wandą na przeszukanie strychu. Znaleźli pamiętnik księdza Koszyczka. Okazało się, że w 1813 roku do dworku przybyło dwóch francuskich żołnierzy. Oficer Kamil de Berier był w ciężkim stanie. Napisał list, który jego towarzysz zabrał do Francji. Prosił też Gąsowskiego, aby przyjął w dworku jego brata, jeśli przybędzie. Niedługo później zmarł, wspominając wcześniej o drzwiach.

W domu pojawił się nieznany malarz. Interesował się wyłącznie drzwiami. Uciekł z domu, kradnąc pamiętnik księdza Koszyczka. Cisowski upozorował swój wyjazd, ale w rzeczywistości dotarł do domu Niemczewskich. Okazało się, że nieznajomy mężczyzna poprosił domowników o przetłumaczenie francuskiego listu. Była to wiadomość od Kamila de Berier. Cisowski złamał szyfr, który prowadził do cytatu z „Boskiej komedii” Dantego i nawiązywał do napisu na drzwiach. Adam odkrył, że oszuści ukrywają się w opuszczonym domu w Żywotówce. Został schwytany i zamknięty z Francuzem w piwnicy. Zaczęła się burza, a woda zalewała piwnicę. Adam i Francuz zostali uratowani przez harcerzy. Cudzoziemca umieszczono na plebanii u księdza Kazuro. Kapłan opowiedział, że podczas powstania styczniowego, rannego księdza przeniesiono na drzwiach z dworu na plebanię. Cisowski znalazł na nich kolejną wskazówkę, mówiącą o dwóch brodach.

Adam i Staszek zorganizowali zasadzkę na rabusiów. Udawali, że wiedzą, gdzie znajduje się skarb, ale podrzucili na miejscu żelazną skrzynię. Jeden z oszustów odebrał im skarb. Zbirów aresztowano, gdy bili się o skrzynię. Cisowski znalazł w domu portret brodatego mężczyzny, odbijający się w lustrze. Okazało się, że ma szukać tego, kto niedługo wróci z Egiptu i nie je z płaskiego talerza. Adam domyślił się, że chodzi o bociana. W dębie, na którym znajdowało się bocianie gniazdo, odkryto mieszek z diamentami i rubinami.

Szatan z siódmej klasy - streszczenie szczegółowe

I. Diabeł wyskakuje z pudełka. Siódma klasa miała lekcje historii z roztargnionym profesorem Gąsowskim. Do siódmej klasy należało trzydziestu młodzieńców. Profesor Gąsowski nie potrafił zapamiętać imion i nazwisk uczniów. Podczas przepytywania, mającego miejsce dwa razy w tygodniu, odczytywał nazwiska chłopców z notesu. Za każdym razem wybierał do odpowiedzi trzech z nich. Uczniowie zawsze odpowiadali doskonale, chociaż mieli przeciętne oceny z pozostałych przedmiotów. Na początku czerwca, doszło do zaskakującego wydarzenia. Profesor Gąsowski poprosił do odpowiedzi zaskoczonego Kaczanowskiego. Uczeń był nieprzygotowany, dlatego profesor poprosił do odpowiedzi Ostrowickiego. Okazało się, że ten również niczego nie umie. Uczeń tłumaczył się, że na sobotę potrafiłby wszystko.

Gąsowski był zawiedziony i oświadczył, że po trzydziestu latach zamierza zakończyć karierę. Adam Cisowski wyznał, że poznał metodę, według której profesor wybiera chłopców do odpowiedzi. Za każdym razem odpytywał co dziesiątego ucznia. Tego dnia do odpowiedzi mieli być wybrani Napiórkowski, Stankiewicz i Wilczek, ale skleiły się kartki w notesie Gąsowskiego. Profesor był zszokowany, że ktoś odkrył jego metodę i zmartwiony o faktyczny stan wiedzy uczniów. Gąsowski zadeklarował jednak, że wybaczy siódmej klasie, jeśli w sobotę Cisowski odgadnie nową metodą wybierania chłopców do odpowiedzi. Uczniowie postanowili do końca roku przygotowywać się na każdą lekcję. W sobotę, Adam i profesor mieli zapisać na kartkach nazwiska uczniów, którzy zostaną poproszeni do odpowiedzi. Cisowski słusznie wytypował Kaczanowskiego, Ostrowickiego i Wnuka. Chłopak domyślił się, że profesor będzie starał się go przechytrzyć, posługując się starą metodą. Gąsowski poprosił więc Cisowskiego o rozwiązanie kolejnej zagadki. Tydzień temu wysłał listy z zaproszeniem do trzech przyjaciół. Żaden z nich nie przyszedł ani nawet nie odpisał. Cisowski odgadł, że profesor zapomniał o wysłaniu zaproszeń. Okazało się, że Gąsowski wciąż ma je przy sobie.

II. Dwie awantury, a jedna gorsza od drugiej. Cisowski był synem lekarza. Jego matka zajmowała się domem i czwórką młodszego rodzeństwa, dwoma chłopcami i dwoma dziewczynkami. Trzy lata przed sytuacją z profesorem Gąsowskim, Adam odkrył, kto ukradł mu lody. Matka sprawiedliwie podzieliła deser między dzieci, ale ktoś zjadł porcję najstarszego syna. Cisowski kazał dzieciom zanurzyć ręce w misce z wodą. Nie zrobił tego tylko Jaś, który przyznał się do zjedzenia lodów. Cisowski zainspirował się metodą, stosowaną przez arabskiego sędziego w Bagdadzie. Kazał on dotknąć zabłoconego brzucha osła dziesięciu podejrzanym o kradzież. Winny nie chciał tego zrobić, ponieważ obawiał się, że to podstęp. Od tej pory, żadne z dzieci nie odważyło się zabrać własności Adama.

Kilka dni po rozwiązaniu zagadki Gąsiewskiego, Cisowski dowiedział się, że jego rodzina spędzi wakacje nad morzem. W szkole wybuchła kłótnia między Zbyszkiem Jasińskim i Józkiem Żelskim. Zbyszek oskarżył kolegę o kradzież pióra. Cisowski domyślił się, że dopuścił się tego jego kolega z ławki, Staszek Burski, ponieważ nagle zaczął starannie pisać. Chłopak zaklinał się jednak, że znalazł pióro. Cisowski zabrał je i obiecał dyskretnie rozwiązać sprawę. Podrzucił zgubę na katedrę, gdzie znalazł ją nauczyciel matematyki. Jasiński odzyskał od niego swoją własność. Po południu, Cisowskiego odwiedziła dwójka szóstoklasistów. Chłopcy założyli spółdzielnię, a jej prowadzeniem zajął się biedny, ale uczciwy uczeń. Okazało się jednak, że w kasie brakuje stu złotych. Następnego dnia chłopiec przyniósł Adamowi księgi rachunkowe. Okazało się, że do jednej z kartek przyczepiła się czarna nitka, przypominająca jedynkę. Kwota zmieniła się z 26,30 na 126,30.

III. Piękne są oczy fiołkowe, ale kto ukradł drzwi? Rozwiązanie zagadki brakujących stu złotych przyniosło Cisowskiemu popularność. Poprosił go o pomoc profesor Gąsowski, którego odwiedziła bratanica Wanda. Adam początkowo nie chciał się zgodzić, ponieważ zbliżał się rodzinny wyjazd nad morze. Złożył jednak profesorowi wizytę. Był pod wrażeniem Wandy, dziewczyny o pięknych, fiołkowych oczach. Bratanica profesora przyjechała z dworu we wsi Bejgoła, niedaleko Wilna. Pół roku wcześniej, w domu pojawił się Francuz. Dokładnie przyglądał się drzwiom, a rodzina przyłapała go na skrobaniu jednych z nich. Niedługo później, do dworu przyjechał kupiec, który oferował bardzo wysoką cenę. Ojciec Wandy, Iwo Gąsowski odmówił sprzedaży. Do rodziny wciąż przychodziły listy z ofertami kupna domu. Przed dwoma tygodniami, na dworze doszło do włamania. Zniknęły tylko drzwi z pokoju matki, które później odnaleziono w parku, całkowicie odarte z farby. Wanda otrzymała list, w którym rodzice donieśli jej, że złodzieje próbowali wynieść kolejne drzwi, ale przyłapał ich stróż. Cisowski zgodził się pojechać na wieś.

IV. Dwie brody i człowiek-widmo. Iwo Gąsowski był matematykiem, uważającym się za geniusza. Całkowicie skupił się na swoich obliczeniach, przez co doprowadził rodowy majątek do ruiny. Cisowski przyjechał do dworu, aby rozwiązać zagadkę drzwi. Domyślił się, że rabusie szukają na nich ukrytego napisu. Cisowski wybrał się z Wandą na wieczorny spacer. Dostrzegł nieznajomego mężczyznę, zbliżającego się do dworu. Chciał zobaczyć jego twarz, ale został uderzony w głowę.

V. Po rozbitej głowie chodzi Francuz. Adam ocknął się w łóżku. Okazało się, że zaniepokojona jego zniknięciem Wanda przyniosła go do dworu. Cisowski dochodził do siebie, pielęgnowany przez Wandę i jej matkę. Stwierdził, że zagadka musi być związana z historią dworu, który ma około trzystu lat. Zastanawiał się, czy w rodzinie nie było żadnego Francuza. Profesor zaprzeczył, ponieważ znał drzewo genealogiczne, sporządzone przez pradziadka, który nakazał również namalowanie portretów rodzinnych.

VI. W mrokach tli się światełko. Wanda i Adam postanowili przeszukać strych. Panował tam bałagan, ale znaleźli zniszczone dokumenty. Cisowski trafił na wieści o Francuzie, który zmarł w tym domu w 1813 roku. Przeczytał pamiętnik księdza Jana Koszyczka. Po klęsce wojsk napoleońskich w Rosji, do dworku w Bejgole dotarło dwóch Francuzów: oficer i młody żołnierz. Umieszczono ich w domku ogrodnika. Oficer był ciężko chory, miał odmrożone nogi. Nazywał się Kamil de Berier. Po śmierci Domiceli Gąsowskiej, chorego przeniesiono na dwór. Oficer pisał coś na kawałku papieru, a nocą wymykał się z dworku. Nagle zniknął tobołek, który zawsze miał przy sobie. Kolejnego dnia poprosił o ponowne przeniesienie do domku ogrodnika. De Berier dał młodemu żołnierzowi zalakowany list, a ten ruszył do ojczyzny. Wyjawił panu Gąsowskiemu, że była to wiadomość do jego brata, Armanda. Jeśli ten przyjedzie do dworku, ma zamieszkać w domu ogrodnika. W innym wypadku, wszystko należy do Gąsowskiego. De Berier wspomniał o drzwiach i niedługo później zmarł.

VII. „Malarz - co ukradł, mówi, że znalazł”. Rodzina udała się do domku ogrodnika, ale nie było w nim drzwi. Wanda stwierdziła, że jest tak od kiedy pamięta. Do dworku przybył wędrowny malarz. Iwo Gąsowski zaczął mu opowiadać o dziwnych wydarzeniach, ale Adam przerwał rozmowę, krzycząc że wybuchł pożar. Cisowski był przekonany, że to malarz rozbił mu głowę, ponieważ odnosił się do niego z niechęcią. W nocy w pokoju malarza było słychać dziwne skrobanie. Kolejnego dnia, Gąsowski poprosił gościa o domalowanie oka na jednym z portretów. Ten jednak odmówił, tłumacząc że zajmuje się wyłącznie pejzażami. Malarz przyglądał się wszystkim drzwiom w domu. Cisowski chciał sprowokować go do przeszukania gabinetu pana Gąsowskiego, aby przyłapać go na gorącym uczynku. Malarz ukradł jednak dokumenty i uciekł.

VIII. Umarli piszą listy. Cisowski podejrzewał, że Francuz współpracuje z grupą zbirów. W domu pojawił się komornik, ponieważ dwór był zadłużony. Adam postanowił poszukać kryjówki złoczyńców. Wanda odprowadziła go na stację kolejową, ale Cisowski tylko upozorował swój wyjazd. Spędził noc w leśniczówce. Kolejnego dnia trafił do domu pani Niemczewskiej w Wiliszkach. Okazało się, że obcy mężczyźni, mieszkający w Żywotówce, poprosili o przetłumaczenie francuskiego listu. Była to wiadomość napisana przez Kamila de Berier. Francuz chciał, żeby jego brat przyjechał do dworku Gąsowskich. List zawierał także testament i zaszyfrowaną wiadomość: „Dan. Al. Inf. C. III. 10-11”. Cisowski domyślił się, że jest to cytat z „Boskiej komedii” Dantego Alighieri. Skrót „inf” oznacza inferno, czyli piekło. „C” to canto - pieśń, oznaczona numerem trzy. Ostatnie cyfry to wersety dziesiąty i jedenasty. Cytat brzmiał więc: „Na odrzwiach bramy ten się napis czyta… O treści memu duchowi kryjomej”. Adam ukrył kopię listu w kieszeni. Po tłumaczenie tekstu zgłosił się fałszywy malarz.

IX. „Nie pchaj palców między drzwi!”. Cisowski śledził malarza, a po drodze natknął się na obóz harcerski. Dowiedział się, że złoczyńcy ukryli się w opuszczonym domu w Żywotówce. Adam schował się w starej budzie. Obudziło go szczekanie trzech psów. Cisowski został odnaleziony i zaprowadzony do kryjówki przestępców. Mężczyźni powiedzieli, że wypuszczą go dopiero, gdy złamie szyfr. Zmusili chłopaka do napisania listu, który powstrzyma Gąsowskich od poszukiwań.

X. Na dnie piwnicy i rozpaczy. Adam trafił do piwnicy, gdzie przetrzymywano też Francuza, który ciężko zachorował. Kilka miesięcy wcześniej przyjechał do dworku, aby rozwiązać zagadkę. Wynajął rabusiów, ale ci obrócili się przeciwko niemu. Pojawił się chudy zbir, który obiecał Adamowi, że wypuści go, jeśli zdradzi mu znaczenie zaszyfrowanej wiadomości. Cisowski oddał mu kartkę z fragmentem „Boskiej komedii”, ale przyznał, że nie wie o które drzwi chodzi. Francuz opowiedział chłopakowi, że znalazł list Kamila de Berier w książce w antykwariacie. Rozpętała się burza, a do piwnicy zaczęła wlewać się woda. Adam i Francuz zostali uratowani przez harcerzy, wśród których był Staszek Burski. Przed ucieczką, Cisowski zdołał odzyskać pamiętnik księdza Koszyczka.

XI. „Choć burza huczy koło nas…”. Okazało się, że harcerze obserwowali opuszczony dom. Postanowili wybrać się tam w czasie burzy, aby pozostać niezauważeni. Łódka, którą płynęli harcerze, Adam i Francuz, zaczęła tonąć. Wszystkim udało się jednak dotrzeć do brzegu. Cudzoziemiec uratował jednego z chłopców. Burski ukrył Francuza u księdza Kazuro. Ksiądz opowiedział, że w 1863 roku, młody duchowny przyłączył się do powstańców. Został ranny i ukryto go u Gąsowskich. Gdy zbliżali się Moskale, księdza przeniesiono na drzwiach na plebanię. Drzwi zostały w budynku na pamiątkę tego wydarzenia. Cisowski znalazł na nich ukrytą wiadomość: W wielkim domu znajdziesz dwie malowane brody. Nie patrz poza siebie. Patrz przed siebie i czytaj w brodzie!”.

XII. „Puk, puk w okieneczko”. Do Gąsowskich dotarł list Adama. Profesor zauważył, że pismo jest nietypowe, a w tekście pojawiają się błędy. Pierwsze litery wszystkich linijek tekstu złożyły się w hasło: „strzeżcie domu”. Doszło do kłótni profesora z bratem. Iwo postanowił porzucić swoje obliczenia i zająć się rodowym majątkiem. Do domu przybył Staszek Burski, który zapowiedział rychły powrót Cisowskiego. W nocy, Adam i Staszek zakradli się na strych, o czym wiedział tylko profesor.

XIII. Któż to z płaskiego nie chce jeść talerza? Następnego dnia rankiem, Cisowski i Burski oficjalnie wrócili do dworku. Adam ostentacyjnie ogłosił, że wie, gdzie znajduje się skarb. Wieczorem wszyscy udali się do parku, a Staszek wykopał żelazną skrzynię. Pojawił się chudy złodziej, który mierzył do nich z rewolweru. Zabrał skrzynię i odjechał. Adam wyjawił, że wszystko to była zasadzka na rabusiów. Mężczyźni zostali aresztowani, gdy bili się o starą skrzynię. Na dworze pojawił się ksiądz Kazuro i doniósł, że Francuz wyzdrowiał. W podziękowaniu zostawił sto złotych, które kapłan starał się rozmienić na drobne, aby podzielić kwotę między potrzebujących parafian. W tym zadaniu pomogli mu harcerze, którzy udali się z pieniędzmi do miasteczka. Cisowski zaczął poszukiwać w domu dwóch malowanych bród. W końcu odnalazł portret rycerza, którego broda odbijała się w lustrze. Zapisano na niej kolejną wskazówkę: Znajdziesz w domu tego, co powróci wkrótce z Egiptu i nigdy nie jadał na uczcie z płaskiego talerza”. Adam przypomniał sobie o bajce, w której lis miał jeść z długiego, wąskiego naczynia, a bocian z płaskiego talerza. Rodzina udała się do dębu, na którym znajdowało się bocianie gniazdo. Adam znalazł otwór w pniu, w którym ukryto skórzany mieszek. Okazało się, że w środku są diamenty i rubiny. Cisowski stwierdził jednak, że Wanda jest piękniejsza od wszystkich klejnotów.


Czytaj dalej: Szatan z siódmej klasy - bohaterowie

Komentarze