Język, groteska i komizm słowny w Szewcach

Autorem opracowania jest: Natalia Dąbrowska

Szewcy to utwór przesycony groteską: mieszają się w nim absurd, komedia i tragedia, style, tematy i tradycyjne motywy. Bieg zdarzeń wymyka się logicznej systematyzacji. W dużej mierze groteskowy nastrój budowany jest poprzez specyficzny język postaci.

Witkacy nasyca swoje utwory wulgaryzmami, rymowankami, grafomańskimi wierszykami, kalamburami oraz terminami filozoficznymi. Wykazuje też niebywałą pomysłowość językową w nadawaniu imion swoim ekscentrycznym bohaterom: prokurator Scurvy, Sajetan Tempe, Gnębon Puczymorda, Hiper-Robociarz, Księżna Irina Wsiewołodowna Zbereźnicka-Podberezka. Niewybredne gry słowne podporządkowane są zasadzie wszechogarniającego komizmu, który wyśmiewa dosłownie wszystko: namiętność, miłość, uczucia religijne, światopogląd, związki rodzinne.

W Szewcach pojawia się wiele – zgoła dziwnych – tworów słowotwórczych. Witkiewicz daje upust wyobraźni, wymyślając coraz to nowsze wyrazy, np. jasna landryga, głupio-drobno-małostkowość, nad-bebechy, Wszechbabia, zagwazdrany. Ponadto pojawiają się terminy naukowe, które zostają użyte w nieodpowiednim kontekście, np. planimetria zbaraniałych mózgów. Autor sięga też do języka potocznego, np.: skiełbasić, na glanc. Trzeba zauważyć, że szewcy mówią językiem stylizowanym na gwarę, np.:

  • Hej! Hej! Ino tym chrząkaniem długim a znaczącym nie nadrabiajcie, pani, bo to nic nie pomoże! Hej!
  • Cichojcie! Zatkało go, do cna – hej!
  • Nie zdążysz, cholero! Bo my ci urządzimy taką śtukę, że zdechniesz z nienasycenia na dwa stopnie w morskiej skali Beauforta przed ostatnim cyklonem obłędziku, który byłby rozkoszą wobec tego, co ciebie czeka.

Często mieszany jest patos z wulgarnością. Sprawy ważne i poważne wyrażane są przy pomocy języka prostego i bardzo erotycznego. Styl wypowiedzi postaci może oburzać i prowokować odbiorcę.

W Szewcach znajduje się wiele gier słownych:

  • (…) w uniezależnieniu od swego żołądka i innych jelitalii
  • babomatriarchat
  • Czemu „mario” – a nie „kaśko-netkami”?

Innowacyjnością wykazał się także Witkacy w wymyślaniu fantazyjnych przekleństw: kurdypiełki zafądziane, chram na wszystko, sakra ich pluga, to ci sturba, psia ją cholera, w suczą by ją wlań.

Często pojawiają się też niedbale spolszczone zwroty obcojęzyczne: Kuler, lokal, psiakrew (jęz. francuski), On mówił, ten hrabia, a rzygał równocześnie ze strachu jak mops glistowaty: Patrzcie, jak ostatni raz degobijuje prawdziwy hrabia. (jęz. francuski), Ja bym chciał ich dziwki deflorować, dewergonować, nimi się delektować, ius primae noctis nad nimi sprawować (jęz. łaciński).

Osobną kategorię stanowią grafomańskie wierszyki, np.:

Księżna:
Ja jestem z domu „von und zu”
A to tak imponuje mu,
Pędzę jak antylopa gnu,
Jestem to tam, to tam – to tu!


I Czeladnik:
Słyszę w sobie dziwny śpiew,
To tak śpiewa nasza krew.
Chamska, dzika i śmierdząca,
Ale za to tak gorąca,
Że jej wszystko, ach przebaczą,
Jeszcze po niej, ach, zapłaczą!

Jan Błoński tak tłumaczy komizm słowny Witkiewicza: Wszystkie te pomysły – a zwłaszcza zużytkowanie bzdury, brzydoty i niezręczności wysłowienia – mają na celu oderwanie czytelnika od iluzji spektaklu. Dowcip jest sam dla siebie, jak w kabarecie, co spostrzegł już Boy. Nie musi podtrzymywać prawdopodobieństwa zdarzeń, uzasadniać się psychologicznie. [cyt. za: Stanisław Ignacy Witkiewicz, Wybór dramatów, oprac. i wstępem opatrz. J. Błoński, wyd. Ossolineum, Wrocław 1983, s. CVIII.]

Niewątpliwie takie nowatorskie potraktowanie języka służy spełnieniu postulatów Teatru Czystej Formy, w którym forma jest ważniejsza niż treść, a przedstawione wydarzenia mają – zamiast być prawdopodobnymi – wprowadzać czytelnika w osłupienie.


Czytaj dalej: Szewcy - najważniejsze cytaty

Komentarze