Drabina do wchodzenia wyżej interpretacja

Autorem opracowania jest: Aki

Drabina jest po to, by po niej wchodzić lub schodzić. Ale do czego może służyć drabina do wchodzenia WYŻEJ?? Wyżej niż co? Ponad co? Wyobraźmy sobie człowieka stojącego na drabinie, na ostatnim szczeblu…

„…może braknąć szczebli ”, aby dojść tak wysoko jak się chce. Aby uciec od czegoś, co jest na dole. Wtedy „można zamknąć oczy” i zasnąć- przenieść się w inny wymiar świadomości. Nagle znaleźć się na krawędzi pomiędzy jawą a snem- wejść w nierealny świat własnych pragnień po drabinie do wchodzenia WYŻEJ. Można w tym świecie poruszać się- wchodzić, schodzić, spadać, walczyć - istnieć. Ale trzeba „potem się obudzić/do niczego, do niczego.” – następuje nagły i nie spodziewany powrót do świata, z którego chcieliśmy się wydostać. Powtórzony zwrot ”do niczego, do niczego” potęguje wrażenie niespełnienia, goryczy i rozczarowania rzeczywistością w której obudziliśmy się. Zarysowana jest opozycja światów, w żadnym z nich jednak nie ma możliwości odnalezienia szczęścia.

We śnie „można” – już pierwsze „można” pozwala nam na wkroczenie w rzeczywistość oniryczną, z której oczywiście NIE TRZEBA skorzystać. Ale gdy już dokonamy wyboru i zaśniemy,zatracimy się w tym świecie, pojawiają się też i „trzeba” –rozkaźniki podkreślające konieczność wykonywania czynności- „trzeba się podnosić”, „bić”, „odpadać”, spadać”, „wchodzić”. O ile „można” warunkowane jest przez wybór, o tyle przy „trzeba” nie mamy żadnych ewentualności. Nagromadzenie czasowników w bezokoliczniku nadaje utworowi trochę bezpodmiotowy charakter- tak jakby ten, kto śni wydawał polecenia, a zarazem przyglądał się wszystkiemu z boku. Wyczuwamy jego nadrzędna pozycję- każde słowo brzmi jak rozkaz. Dodatkowo to uczucie jest spotęgowane przez konieczność chronologicznego wykonywania czynności – „najpierw”, powtórzone trzy razy „potem”. To wszystko sprawia, iż świat, który miał stać się ucieczką, jest również ograniczony. Jest zamknięty przez przestrzeń „drabiny do wchodzenia wyżej”, poprzez zakres czynności, które „trzeba” wykonać.

Tym, co charakteryzuje ten pozazmysłowy świat jest RUCH. Wszechobecna i stała u Białoszewskiego, nadająca sens jego poezji, zdolność poruszania się. To, co jest ruchome, co nie stoi w miejscu przynosi niepokój. I tak - sen jest pełen walki, bo trzeba „się bić”, strachu, bo można „odpaść” lub „spaść”. Nawet rzeczowniki pochodzą od czasowników ( „wchodzenie” i „spadanie”) asocjując ruch, dynamikę, „dzianie się”. Świat, w który się przenosimy jest bardzo niejednoznaczny. Wiersz ma „porwany”, niespokojny rytm, wersy są zakończone w sposób nieoczekiwany, zaskakujący. Interpunkcja (szczególnie przecinki) wskazuje na ciągłość procesu „wspinania się” – dopiero kropka na końcu utworu dobitnie ukazuje skończoność i ograniczoność świata, w jakim się powtórnie znajdujemy.

W wersach „najpierw trzeba się bić/ i od siebie,/ i odpadać,” pomiędzy „bić” a „ i od siebie” nie ma przecinka. To szczegół, na który zwraca się uwagę ze względu na eliptyczność tego zdania. Nasuwa się pytanie- co trzeba robić „i od siebie”. Czy od siebie się dystansować? Czy odsuwać od własnego ja? Czy walczyć z własną naturą ? Podpowiedzią może być fakt z życia Białoszewskiego- w czasie, gdy powstawał ten wiersz, Białoszewski mieszkał w bloku i był już chory. Możliwe, że ucieczka w świat nadrealny była dla niego ucieczką od siebie, od własnych cierpień i lęków.

Interpretacja tego wiersza jako snu i ucieczki od rzeczywistości wydaje się najbardziej prawdopodobna. Ale czyż sen czasem nie jest synonimem śmierci? Spojrzenie przez pryzmat wieczności na wersy
„można zamknąć oczy
i wchodzić,
można wtedy spać”
sprawia, że odnajdujemy całkowicie nowy wymiar utworu. Budzenie się następuje równie nieoczekiwanie, ale jest dużo bardziej zaskakujące - bo „po drugiej stronie” nie ma nic –
„potem się obudzić
do niczego, do niczego.”


Czytaj dalej: Karuzela z madonnami interpretacja

Komentarze