U wrót doliny interpretacja

Autorem opracowania jest: Joanna Gromada

Zbigniew Herbert (1924 – 1998) był polskim poetą („Struna światła”, „Pan Cogito”), eseistą („Barbarzyńca w ogrodzie”, „Martwa natura z wędzidłem”), dramaturgiem („Jaskinia filozofów”, „Rekonstrukcja poety”) oraz twórcą słuchowisk. Znana jest także korespondencja, którą utrzymywał m.in. z Czesławem Miłoszem i Stanisławem Barańczakiem. Herbert uważany jest za głos pokolenia opozycji w schyłkowym okresie PRL, poeta angażował się w działania opozycyjne, był jednym z sygnatariuszy tzw. „Listu 17”. Jego poezja porusza kwestie moralności, chętnie odwołuje się do historii i mitologii.

Spis treści

Geneza powstania

Dolina Jozafata to według Biblii miejsce, gdzie odbywać ma się Sąd Ostateczny. Apokalipsa św. Jana szczegółowo opisuje jego przebieg wspominając m.in. o deszczu spadających gwiazd: „(...) cały księżyc stał się jak krew. I gwiazdy spadły z nieba na ziemię...” (Ap 6, 12-13). Jedną z głównych postaci na Sądzie Ostatecznym (oprócz Jezusa) ma być Archanioł Michał ważący dusze i kierujący je do nieba lub do piekła.

Motywy apokaliptyczne były chętnie wykorzystywane zarówno przez malarzy („Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga, „Sąd Ostateczny” Michała Anioła), jak i pisarzy i poetów („Dies irae” Jana Kasprowicza, „Piosenka o końcu świata” Czesława Miłosza).

Danse macabre – taniec śmierci. To popularna w średniowieczu alegoria wyrażająca równość wszystkich ludzi w obliczu śmierci. Taniec był prowadzony przez kościotrupa, który zapraszał do niego wszystkich bez względu na ich renomę, stan posiadania, wiek i płeć.

Wiersz „U wrót doliny” pochodzi z tomiku „Hermes, pies i gwiazda” wydanego w 1957 r.

Analiza wiersza „U wrót doliny”

Utwór złożony jest z 14 strof o nieregularnej liczbie wersów. Mamy więc do czynienia z wierszem wolnym. Nie znajdziemy w nim rymów (oprócz jednego, na samym początku wiersza: popiołów-aniołów) ani znaków przestankowych. Podmiot liryczny nie ujawnia się w 1. os. l. poj., ale występuje w postaci narratora opisującego konkretne wydarzenie – jest to więc liryka pośrednia opisowa. Co istotne, nie relacjonuje on jedynie sytuacji, którą obserwuje, ale też przytacza „zasłyszane” wypowiedzi innych bohaterów lirycznych.

„U wrót doliny” zawiera kilka interesujących środków poetyckich: animizację („gardło doliny”), peryfrazę („beczące stado dwunogów”), enumerację („strzępy listów wstążki włosy ucięte / i fotografie”), paralelizm składniowy („po świście eksplozji / po świście ciszy”), porównanie („głos bije jak źródło żywej wody”), epitet („stare zgarbione chłopisko”), metonimię (siekiera „żywiła mnie tam / wyżywi tu”), parentezę („wszystkie zwierzęta umarły trochę wcześniej”).

U wrót doliny - interpretacja

Scena, jaka rozgrywa się w wierszu, mogłaby przerazić niejedną osobę. Oto widzimy, jak w zniszczonej przez pożary dolinie, rozgrywają się dantejskie sceny kojarzące się z wizjami Sądu Ostatecznego. Przekaz jednak rozmija się z opisami, jakie znaleźć możemy w Biblii. Wprawdzie mamy tu aniołów, osądzanych ludzi i płacz potępionych, jednak uderza przede wszystkim dehumanizacja całego opisu.

Narratorem jest głos, który z jednej strony posiada funkcję podobną do tej, jaką prezentował św. Jan opisując w Apokalipsie swoje wizje, z drugiej jednak – przemawia jak współczesny komentator telewizyjny, który beznamiętnie przenosi uwagę z jednej sceny na drugą (warto zwrócić uwagę na „filmowy” sposób konstrukcji wiersza). Wobec tragedii rozgrywającej się w dolinie jego spokój i obiektywizm przerażają – wydaje się, że podmiot liryczny jest całkowicie wyzbyty empatii. Także anioły wydają się być raczej pracownikami, niż posłańcami Bożymi: mają „ciężką robotę”, „wyjaśniają nieporozumienia” i podobnie jak podmiot, robią to w całkowicie bezduszny sposób.

Kiedy dochodzimy do opisu rozdzielania matek i dzieci, skojarzenia z II wojną światową i wstępną selekcją do obozów koncentracyjnych stają się bardzo ewidentne. Dolina staje się rampą kolejową, aniołowie – żołnierzami niemieckimi, a mętne argumenty o zbawieniu w pojedynkę – kłamstwami wmawianymi przerażonym ludziom przed wysłaniem ich na śmierć. Także opisy trzech postaci, które znalazły się w dolinie każą myśleć o więźniach, którym przed zagnaniem do obozu odbierano wszystkie rzeczy osobiste, fotografie i pamiątki. Zakochana kobieta, staruszka z martwym kanarkiem i drwal nie zgadzają się na stratę tego, co jeszcze łączy ich ze światem żywych. Oddając to, co dla nich najcenniejsze, zgodziliby się na przerwanie tej wątłej nici i w konsekwencji – wyrazili zgodę na śmierć.

Sąd Ostateczny według Biblii jest triumfem sprawiedliwości. Archanioł Michał waży ludzkie dusze i według ich uczynków kieruje je do nieba lub do piekła. W scenie przedstawionej w wierszu nie dopatrzymy się reguł ani sprawiedliwości – o podziale ludzi decyduje wyłącznie przypadek. Cała scena przypomina danse macabre – chaotyczny i bezwzględny taniec śmierci, do którego dołączyć muszą wszyscy bez względu na swoje pochodzenie, wiek i moralność. A przecież Sąd Ostateczny w swym pierwotnym kształcie miał być nagrodą dla tych, którzy w życiu przestrzegali Dekalogu i kierowali się miłością, współczuciem i sprawiedliwością. Zakochana kobieta przywiązana do swojego kanarka staruszka i uczciwie pracujący drwal z pewnością otrzymaliby miejsce w niebie, tutaj jednak żadne cnoty nie zostają uwzględnione. Co więcej, człowieczeństwo nie tylko nie jest brane pod uwagę – jest deprecjonowane.

Ludzie, którzy zostali zgromadzeni w dolinie nazwani są „beczącym stadem dwunogów”. Jest to nawiązanie do określania chrześcijan owieczkami Pańskimi, jednak w tym przypadku, każde słowo jest wyraźnie lekceważące – odczłowiecza i odbiera godność. Podobnie traktowani byli przyjeżdżający do obozów ludzie: stłoczeni w bydlęcych wagonach, traktowani bez litości, wreszcie – prowadzeni na rzeź. Co więcej, w wierszu nie pojawia się Jezus jako pasterz swojego stada – owieczki są więc pozostawione same sobie.

Dochodzimy tutaj do sedna wiersza. Skoro sam Bóg nie jest obecny na Sądzie Ostatecznym, z jakiego rodzaju eschatologią mamy tu do czynienia? Odpowiedź poety jest tragiczna: wojenna Apokalipsa jest dziełem tylko i wyłącznie człowieka, który nie poczekał na ostateczne przyjście Boga, aby spełnić proroctwa zawarte w Objawieniu. Sam został twórcą znaków, które miały zwiastować koniec świata (pożogi, zniszczenia, głód, wojna), a teraz sam stawia się w roli Boga decydując, kto ma zostać ocalony, a kto przeznaczony na śmierć. Jego osądy nie są oparte na sprawiedliwości, ale na przypadku, a w najlepszym razie, na względach praktycznych. Wiersz mówi o Holokauście - Apokalipsie spełnionej i Sądzie Ostatecznym bez Boga. Jego nieobecność nie tylko pozbawia sądzonych sprawiedliwej kary lub nagrody. Przede wszystkim odziera ich z możliwości doświadczenia wymiaru eschatologicznego śmierci. Sąd Ostateczny bez Boga jest sądem bez nadziei na odkupienie i zmartwychwstanie. Jest równoznaczny ze śmiercią ostateczną.


Czytaj dalej: Tren Fortynbrasa interpretacja

Komentarze