Nie wierzę w nic interpretacja

Autorem opracowania jest: Adrianna Strużyńska

Wiersz Kazimierza Przerwy-Tetmajera „Nie wierzę w nic” został wydany w pierwszym tomie zbioru „Poezye” w 1891 roku. Ma wymowę pesymistyczną, jest wyrazem dekadenckiego światopoglądu poety. Tytułowa deklaracja niewiary we wszelkie wartości była typowa dla artystów przełomu XIX i XX wieku.

Spis treści

Nie wierzę w nic - analiza utworu

Utwór ma formę sonetu włoskiego, składa się z czterech strof. Pierwsze dwie są czterowersowe, a pozostałe - trzywersowe. Poeta zastosował tradycyjny podział na część opisową oraz refleksyjną. Dwie pierwsze zwrotki opowiadają o sytuacji życiowej podmiotu lirycznego, a strofa trzecia i czwarta zawierają wnioski wynikające z tego opisu. W strofie pierwszej i drugiej pojawiają się rymy okalające (abba). Zwrotka trzecia i czwarta rymują się ze sobą (cdg cdg). Utwór został napisany trzynastozgłoskowcem ze średniówką po siódmej sylabie. Wiersz należy do liryki bezpośredniej, podmiot liryczny ujawnia swoją obecność. Pojawiają się więc czasowniki w pierwszej osobie liczby pojedynczej i odpowiednie zaimki („nie wie­rzę”, „nie pragnę”, „dep­cę”, „mo­ich ma­rzeń”). Utwór jest przykładem liryki wyznania, osoba mówiąca opowiada o swoich refleksjach. Podmiot liryczny to typowy młodopolski dekadent, który stracił wiarę we wszelkie wartości. Ze względu na światopogląd, można utożsamiać go z samym autorem.

Warstwa stylistyczna utworu jest rozbudowana, za pomocą środków poetyckich autor stworzył pesymistyczny obraz świata pozbawionego wszelkich wartości. Na rytm wiersza wpływają przerzutnie, czyli przeniesienia części wypowiedzenia do kolejnego wersu. Wypowiedź podmiotu lirycznego ma charakter przenośny, pojawiają się liczne metafory („po­są­gi mo­ich ma­rzeń strą­cam z pie­de­sta­łów”, „zdru­zgo­ta­ne rzu­cam w nie­pa­mię­ci śmie­cie”, „ist­ność po­grą­ża się cała w bez­wład­no­ści, w omdle­niu sen­nym, ta­jem­ni­czym”, „nie czu­jąc prze­cho­dzi z wol­na w nie­ist­nie­nie”). Zastosowano również porównania („dep­cę z żalu tak dzi­kim sza­leń­stwem, jak rzeź­biarz, co chciał za­kląć w mar­mur Afro­dy­tę”). Opis jest żywy, dzięki licznym epitetom („dzi­kim sza­leń­stwem”, „wola ludz­ka”, „omdle­niu sen­nym, ta­jem­ni­czym”).

Nie wierzę w nic - interpretacja utworu

Nastrój, który towarzyszy podmiotowi lirycznemu, można odczytać już w tytule utworu. Osoba mówiąca straciła wiarę we wszelkie wartości, żyje w poczuciu pustki i bezsensu istnienia. Ma pesymistyczne podejście, nie wierzy w lepszą przyszłość, dlatego nie widzi potrzeby podejmowania jakiegokolwiek działania. W utworze widoczne są nastroje katastroficzne, związane z końcem wieku XIX. Był to czas wypalenia wszelkich idei wśród młodych ludzi, którzy obawiali się o przyszłość jednostki i całego społeczeństwa. Podmiot liryczny jest zmęczony swoim dotychczasowym życiem, jego oczekiwania nie zostały spełnione, towarzyszy mu wyłącznie rozczarowanie. Jego postawa zakrawa o nihilizm, nie chce odczuwać żadnych bodźców, nawet tych pozytywnych. Osoba mówiąca żałuje czasu poświęconego na walkę o wyznawane wcześniej wartości. Jej wysiłki poszły na marne, wszelkie starania zakończyły się porażką.

W utworze pojawia się metafora rzeźbiarza, który chciał stworzyć posąg Afrodyty. Artysta dostrzegł jednak, że nie udaje mu się uchwycić piękna bogini, dlatego w szale porzucił swoją pracę. Rzeźbiarz potłukł marmur, aby dać ujście swojej złości, a nawet podeptał kawałki kamienia, mimo że było to bolesne. Mężczyzna popada wręcz w szaleństwo, wywołane frustracją z powodu twórczej porażki. Jednocześnie złości się i śmieje, całkowicie traci kontrolę nad sobą. Podobna jest sytuacja podmiotu lirycznego, który wkładał całe swoje serce w realizację wyznawanych przez siebie ideałów. Chciał wzbogacić się duchowo i przekazać swoje przemyślenia kolejnym pokoleniom. Wszystkie te starania nie przyniosły jednak oczekiwanego rezultatu, dlatego osoba mówiąca nie chce ponownie się angażować, wybiera więc puste życie pozbawione wyższych celów.

Z refleksji podmiotu lirycznego płynie bezradność, uważa on, że człowiek nie ma wpływu na własne życie. Nawet największy wysiłek nie gwarantuje sukcesu, co zniechęca do jakiegokolwiek działania. Osoba mówiąca przyznaje jednak, że ma jeszcze wiarę i nieliczne pragnienia. To pogarsza tylko jej sytuację, wierzy, że ludzkie działania nie mają najmniejszego znaczenia, a wszystkim włada konieczność, wyższa siła, sterująca rzeczywistością. Podmiot liryczny ma tylko jedno pragnienie, nie chce jednak zmienić swojego życia, nie marzy o przełomowych wydarzeniach, które nadadzą mu sens. Chce tylko popaść w całkowitą obojętność i otępienie, dzięki czemu uniknie cierpienia. Te wnioski odbierają podmiotowi lirycznemu resztki energii i siły do działania, całkowicie się poddaje.

Osoba mówiąca marzy o osiągnięciu stanu nirwany. Nie chce już nic odczuwać, tylko wyzbyć się wszelkich pragnień i dążeń, żyć dla samego faktu istnienia. Podmiot liryczny ma nadzieję, że zapomni o zawiedzionych nadziejach i wszystkich rozczarowaniach, które odebrały mu radość życia. Czuje się oszukany, ponieważ wszystkie, wpajane mu od najmłodszych lat, idee okazały się kłamstwem. Poświęcił wiele lat swojego życia na bezcelowe działania, jest zły i rozczarowany. Osoba mówiąca wręcz śmieje się z własnej naiwności, nie może uwierzyć, że tak się zachowywała. Podmiot liryczny jest człowiekiem pokonanym przez brutalną rzeczywistość, żyje w poczuciu pustki i beznadziei. Nie ma już nadziei ani wiary, chce tylko pogrążyć się w nirwanie i odciąć od wszelkich uczuć.

Utwór jest przykładem typowego światopoglądu epoki Młodej Polski. Widoczna jest inspiracja filozofią Artura Schopenhauera. Jego poglądy silnie wiązały się z nastrojami schyłkowymi i dekadentyzmem. Filozof twierdził, że ludzka egzystencja stanowi pasmo cierpień, ale człowiek, napędzany pędem życiowym, odczuwa potrzebę realizacji swoich pragnień i ambicji. Osiągnięcie szczęścia i satysfakcji jest jednak niemożliwe, dlatego każdy jest skazany na rozczarowanie, poniżenie i ciągłe porażki. Taka pesymistyczna wizja ludzkiego życia często pojawia się w utworach modernistów. Schopenhauer dostrzegał dwa sposoby ucieczki od bezsensu egzystencji - sztukę i nirwanę. Tworzenie i podziwianie dzieł sztuki pozwala oderwać się od rzeczywistości, co przynosi ulgę w cierpieniu. Poeta wspomina w utworze o stanie nirwany, beztroskiego zawieszenia między życiem a śmiercią. Schopenhauer zaczerpnął to pojęcie z filozofii Dalekiego Wschodu, a dokładnie buddyzmu i hinduizmu. Nirwana jest traktowana jako stan wyzbycia się wszelkich pragnień, blisko oderwania od rzeczywistości, stanowi więc lekarstwo na dekadencki ból istnienia.


Czytaj dalej: Eviva l'arte! interpretacja

Komentarze