Interpretacja

"Deszcz jesienny" Leopolda Staffa a estetyka młodopolska.

Autor wiersza Leopold Staff
Interpretacja stworzona przez: darkprophet
Leopold Staff jest uważany za jednego z najoryginalniejszych poetów polskich, a tą opinie zawdzięcza w głównej mierze nie tyle swojemu niezaprzeczalnemu kunsztowi i niezwykłemu stylowi, co okresie, w jakim tworzył. Jako poeta narodził się w 1901 r. wydając tom poezji „Sny o potędze”, który był wynikiem spotkania z lwowskim środowiskiem literackim. Uniwersytet Lwowski był miejscem, w którym Staff rozpoczął swój marsz do poetyckiego non omnis moriar, ale w przeciwieństwie do większości artystów nie pozostał w obrębie jednego nurtu literackiego. Nazywając go poetą „trzech pokoleń” mamy na myśli jego dorobek artystyczny z okresu młodopolskiego i klasycyzmu, międzywojennego jak i po wojennego, a w każdej odnajdywał się znakomicie. Omawiając twórczość Staffa nie można nie wspomnieć o pozytywnym przesłaniu, który nawet w dekadencji młodopolskich wierszy zaistniał w postaci nikłych aluzji. Dla tego właśnie lirycznego okresu najbardziej reprezentacyjnym utworem jest wiersz „Deszcz jesienny” pochodzący z drugiego zbioru wierszy Staff – „Dzień duszy”. Bardzo łatwo można spostrzec w nim główne wyznaczniki charakteryzujące literacki przełom wieków XIX i XX, dlatego właśnie on najlepiej posłuży do udowodnienia więzów łączących twórczość Staffa z estetyką młodopolską.
„Deszcz jesienny” rozpoczyna strofa nadająca wierszowi specyficzny nastrój melancholii i monotonii, poprzez wprowadzenie rytmiki. Mnogość przecinków i wielokropków spowalniają tempo wiersza potęgując monotonię i senność. Melodyjność w prowadzona poprzez amfibrach ułatwia „usłyszeć” padające krople deszczu pobudzając zmysł słuchu i wyobraźni, co jest zjawiskiem charakterystycznym dla impresjonizmu. Staff zastosował klamrę poetycką powtarzając tę strofę na końcu wiersza oraz uczynił z niej refren podtrzymujący nastrój wiersza i element rozdzielający trzy obrazowe części.
W pierwszym obrazie spotykamy się z atmosferą spokoju i „próżnego” wyczekiwania. Mary wieczornych snów uległy personifikacji i widzimy je w żałobnym korowodzie przemierzającym pustynię w poszukiwaniu miejsca na groby. Dzieje się rzecz dziwna, niespotykana istoty nocy, snów czekają na wschód słońca, który przecież da kres ich istnieniom… Pomimo tej świadomości czekają, a może tego oczekują, są pogodzone ze śmiercią i wyczekują jej. Lecz tego się nie dowiemy, gdyż słońce się nie ukazuje. Brak słońca jak i chmurna i mglista pustynia stanowią elementy niezwykle, jakby były zapowiedzią jakiejś katastrofy, czy też apokalipsy - końca świata. Harmonia i ład świat został zaburzony, czujemy brak wszelkiej nadziei, atmosferę mroku i tajemnicy. Mary odziane w szaty żałobne jawią się niczym egipskie płaczki dopełniając obraz smutku i samotności. Może spróbować doszukać się pewnej ironii, czy aluzji do świata ówczesnego poeci – płaczki opłakujące bez powodu, z przyzwyczajenia, czy też nad sobą, zaprzepaściły życie na rozpaczanie na grobach całkiem obcych ludzi, nie mając czasu na świat, który pomimo wszystkich swych wad jest jednak piękny. W pośród ciszy szukania ustronia na swe groby dostrzegamy jak „smutek cień kładzie na licu ich młodem”. Młodość jawi się nam nie jako silna, zdeterminowana i o ambicji zmienia świata, ale jako przeświadczona o własnej bezsilności i braku chęci. Trudno nie odnieść wrażenia, iż wszystkie cele i marzenia zostały już osiągnięte lub na zawsze zaprzepaszczone, zaś teraz nie pozostało już nic. Powolny i długi korowód mar ukazuje nam ogrom istot tułających się bez celu, będących razem, a jednak samotnych. Wszyscy są tu równi, jednakowo słabi i nic nieznaczący, niczym jak w danse macabre – średniowiecznym tańcu śmierci. „Rozpacz tak płacze”... Ostatnie słowa pierwszej części poprze wyolbrzymienie ukazują kres, granicę smutku, która została już przekroczona. Widzimy również mistrzowsko wykorzystany symbolizm: płacz, łzy – symbol smutku, osamotnienia dopełnia pierwszy obraz.
Dopiero w drugiej części ukazuje się podmiot liryczny. Jest zagubiony, czuje że kogoś stracił, ale nie przypomina sobie nic prócz tego, iż ta osoba była mu droga. Czy jesteśmy w stanie zrozumieć dramat człowieka niepotrafiącego przypomnieć sobie drogiej osoby? Każdym razie podmiot liryczny czuje się osamotniony i jedynie odnotowuje zdarzenia mające miejsce wokół niego. Bez emocji, reakcji, tak jakby był gdzieś ponad tym wszystkim, a nie w środku wydarzeń. Tak…. Był ktoś, lecz odnotował go jedynie jako maskę odczucia nazwanego „Szczęściem”. Lecz ono przegrało, odeszło przerażone mroku. Nie potrafiło rozpalić skrę w sercu, przegrawszy podwójnie. Raz, iż nie potrafiło rozbudzić niczego pośród smutku i drugi raz poznawszy daremność swych zmagać – „serce mu pękło”. Może był to przyjaciel, może ukochana, lecz to teraz nie ważne – po prostu „ktoś umarł”. Nie ważne jest, że gdyby nie smutek panujący niepodzielnie w sercu podmiotu, jego życie mogło być piękniejsze. Smutek zwyciężył, to znaczy przegrał. Dalej widzimy oczami podmiotu lirycznego proste zdarzenia: pogrzeb nędzarza, który nie doczekał jałmużny - swojej wiosny, pożar zagrody, w który spłonęły dzieci i ludzi w krąg płaczący. Widzimy te zdarzenia bez jakichkolwiek emocji, nie ze stoicyzmem dawnych filozofów, lecz z obojętnością równą jakiemuś wynaturzeniu, odczłowieczenia podmiotu lirycznego. Poprzez jego postawę dostrzegamy, iż przepełnienie życia smutkiem prowadzi do jeszcze większego smutku, rozgoryczenia a nawet cierpienia, w końcu prowadzącego do zobojętnienia. Brak wiary w ludzką pomoc, czy humanizm, bezmyślne odbieranie emocji i obojętność na nieszczęście, nie zostały skomentowane, nie znajdziemy żadnej refleksji, po prostu pozostały zawieszone w powietrzu, nadając im jeszcze straszniejszej mocy. Ponownie spotykamy symbol łez, tu utożsamiane z żałobą, rozpaczą, ale i co niezwykle ukazane jako element integrujący ludzkość.
Trzeci obraz rozpoczyna się przywołaniem dwóch symboli – ogrodu, spokój i uporządkowanie jak też piękna i życia, skonfrontowany z szatanem, symbolem grzechu, zła. Szatan przeszedł przez ogród podmiotu lirycznego i zmienił go w pustkowia, lecz nie widzimy chorej radości na jego twarzy, jaką moglibyśmy się spodziewać. Widzimy zaś ponurego, załamanego upadłego anioła, pierwszego buntownika. Nie działał z premedytacją, został przeklęty by niszczył i siał smutek. To nie jego wybór, a kara za bunt przeciw zastałemu światu. Samotność, na jaką jest skazany ma również drugi wydźwięk, nie przymus a wybór. Nie chce skrzywdzić bliskie mu osoby, więc jest sam, wędruje. „I kwiaty kwitnące przysypał popiołem”, i kolejne dwa symbole. Kwiaty – radość życia, barwy i piękno, przysypane przez popiół – pokuta, bezbarwność i szarość. Czy w ten sposób chciał ukazać swoją skruchę, wyrzeknięcie się radości świata, a może po prostu nie mógł znieść tego widoku? Pod symbolami ogrodu i kwiatu może mu się doszukać alegorii dawnego życia podmiotu lirycznego, przepełnionego radością i pięknem, a może też alternatywy do podania się działaniu smutku – emocji wyniszczającej jego życie. Widzimy Szatana strwożonego swym dziełem, który zatrzymał się na „kamiennym pustkowiu” i płacze... Jest uosobieniem porażki, braku sił. Ten przystanek w jego samotnej i niekończącej się wędrówce jest tylko chwilą nad użalaniem się nad sobą i swoim losem. Szatan uosabia dekadencki smutek, który poprzez swoje destrukcyjne postrzeganie świat nie może dostrzec szczęścia świata. Łzy pojawiające się po raz trzeci symbolizują porażkę, bezsilność i niemożność pogodzenia się z losem. Pozostają jedynie smutek, rozpacz, łzy…
Dekadentyzm, którego nazwa pochodzi od francuskiego decadence, czyli schyłek, upadek, charakteryzował się przeświadczeniem o wyczerpaniu się sił życiowych, pesymizmie, brakiem wiary w cokolwiek i ochoty na cokolwiek, melancholijną biernością i przeczuciem nadchodzącego końca świata. Z Młodopolską estetyką należy również kojarzyć z impresjonizmem i symbolizmem. Impresjonizm poetycki przejawia się w „Deszczu jesiennym” w opisie i konstrukcji wiersza mającemu budować nastrój monotonii i melancholii, który odzwierciedla zarazem dekadencką tematykę wiersza. Opisy pobudzają zmysł i wyobraźnię odbiorcy oraz budują obraz danej chwili. Paradoksalnie, w tym utworze możemy znaleźć ekspresjonizm, pozornie kłócący się z impresjonistycznym zapisem ulotnej chwili. Ekspresjoniści uznawali jako najważniejsze dać wyraz swym emocjom, nie z perspektywy ogólnej, jakiejś idei czy nadrzędnych wartości, ale z perspektywy osoby, jako jednostki oraz reprezentanta danej zbiorowości. Zachowanie podmiotu lirycznego uosabia jego własne emocje tj. smutek, poczucie zagubienia i samotności, jak i cechy reprezentatywne dla zbiorowości młodopolskiej. W ekspresywnej postawie podmiotu lirycznego widzimy groteskowo postrzegany świat, jak też, poprzez rytmikę i melancholię wiersza, smutek i mrok władający jego sercem. Zaś symbolizm, któremu modernizm przypisywał szczególne znaczenie, buduje poprzez swoją wieloznaczność specyfikę przekazu i odbioru wiersza, jak też integruje wszystkie trzy obrazy, w jedną całość ukazującą dekadencki sposób postrzegania świata. Widzimy to chociażby poprzez przekaz wiersza w duże części opiera się na zwątpieniu, odpowiednio w trzech obrazach, w świat, w ludzi i w Boga. Symbol łez będący jednym z głównych elementów łączących wszystkie obrazy najtrafniej przekazał dekadenckie nastroje. A poprzez podobieństwo łez i kropli deszczu możemy pokusić się o stwierdzenie, że to one padając z nieba w dekadenckim świeci są najważniejszym elementem wiersza. Począwszy od tytułu ten symbol podporządkował sobie w dość alegoryczny sposób cały wiersz. Warto też wspomnieć o pozytywnej postawie w twórczości Staffa, ukazującej się w postaci nikłych aluzji ukrytych we wszystkich obrazach wiersza, a mającej przekazać, iż smutek nie jest najlepszym sposobem na przeżycie życia. Sama zaś konstrukcja wiersza i sposób, w jaki przemawia symbolizm, w mistrzowski sposób wpisują „Deszcz jesienny” w estetykę młodopolską.

Komentarze

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM