Gdy broń dymiącą z dłoni wyjmę... interpretacja

Autorem opracowania jest: Marek Hipnotyzer

Świat odrosły w pieśni - analiza i interpretacja wiersza K.K. Baczyńskiego pt. Gdy broń dymiącą z dłoni wyjmę...

Wiersze Krzysztofa Baczyńskiego są trudne w odbiorze. Ze względu na wielość metafor i symboli wydają się czytelnikowi dziwne i nieprzeniknione. Taki też jest wiersz z 1944 roku o inc. Gdy broń dymiącą z dłoni wyjmę... . Wiersz ten od początku zdaje się opisywać sytuację przyszłej przemiany duchowej podmiotu lirycznego, ale słowa, którymi ta oczekiwana przemiana jest opisywana są bardzo enigmatyczne. Stają się one bardziej zrozumiałe w toku analizy wiersza, za którą zwykle krok w krok musi iść interpretacja. Aby bowiem zagłębić się w bogaty świat duchowy autora, należy stopniowo interpretować obrazy poetyckie, które nam ukazuje.

Spis treści

W wierszu Baczyńskiego odczuwalne jest pewne "napięcie" między przyszłością i teraźniejszością. W tej właśnie teraźniejszości pozostaje „ja” liryczne. Podmiot jest z pewnością żołnierzem, który swoją walkę traktuje jako czynność przejściową ( trudno w tym momencie oddzielić zupełnie podmiot liryczny od Baczyńskiego ). Wiersz opisuje sytuację duchową takiego żołnierza, pełnego wątpliwości co do własnego człowieczeństwa, a chcącego żyć dalej przeszłymi ideałami. Aby powrócić do ideałów przeszłości musi przejść pewne oczyszczenie. Na czym to oczyszczenia miałoby polegać? Sądzę , że na niezachwianej, może podświadomej, wierze we własne człowieczeństwo. Tę właśnie wiarę należy odzyskać, a może po prostu nie pozwolić jej do końca umrzeć. Tak też , na swój metaforyczny sposób, odpowiedział na to pytanie autor.

Pod względem wersyfikacyjnym wiersz jest bardzo regularnie zbudowany. Składa się z jedenastu strof po cztery wersy, z których każdy jest dziewięciozgłoskowy. Jest to wiersz sylabotoniczny o toku trocheiczno- jambicznym. Systematyczne występowanie czterech stóp akcentowych z ostatnią, katalektyczną sylabą w klauzuli, nadaje mu bardzo równy rytm. Niemniej jednak wiersz, mimo że jest bardzo rytmiczny, nie traci tonu powagi i refleksji. Budowa wersyfikacyjna tego wiersza jest raczej świadectwem dojrzałości i umiejętności twórczych autora, co w pośredni sposób wpływa na interpretacje.

Bardzo ważna dla dalszej interpretacji wiersza jest pierwsza strofa, w której autor określa dokładnie moment w przyszłości, z którym wiąże nadzieje na duchową przemianę. Pierwsze dwa wersy:

Gdy broń dymiącą z dłoni wyjmę
I grzbiet jak pręt rozgrzany stygnie

mówią o czasie po zakończonej walce i wojnie. Użyty w stosunku do broni epitet „dymiąca” oznacza tyle co "użyta". Jeśli broń została użyta, to autor był niewątpliwie zmuszony do strzelania do wroga, więc i do zabijania. Nie robił tego raczej w zgodzie ze sobą i z własnym sumieniem. Musiał więc czuć się jak narzędzie w rękach dowódców. W świetle tego przypuszczenia, użyte porównanie „jak pręt rozgrzany” w stosunku do własnego grzbietu, wydaje się mieć na celu ukazanie poczucia własnego odczłowieczenia w rezultacie walki. Epitet „rozgrzany” tylko dopełnia metaforyczny obraz skończonej walki. Cały ten środek stylistyczny ma również cechy synekdochy, ponieważ słowo „grzbiet” odnosi się tak naprawdę do całej postaci ludzkiej odpoczywającej po walce. Wspomniane odczłowieczenie podmiotu będzie więc nadał wyczuwalne w przyszłości i tutaj ujawnia się owe "napięcie" między teraźniejszością i przyszłością. Jeśli więc podmiot znalazł się w niepożądanej sytuacji, o której nie wiadomo kiedy się zmieni, musi przyjąć chociażby jakieś postanowienia. Pierwsze z postanowień, które jest raczej prośbą , ujawnia się już w tej samej strofie:

niech mi nie kładą gwiazd na skronie
i pomnik niech nie staje przy mnie

Tymi metaforami podmiot wyraża swoją niechęć do wszelkich laurów i odznaczeń po skończonej walce ( „niech mi nie kładą gwiazd na skronie” ). Wyraża również świadomość, że czyny które on sam uznaje za obce mu, niegodne człowieka, mogą zostać uznane później za oznakę bohaterstwa, stąd właśnie ów „pomnik”, który zostanie ożywiony i „stanie”. Są to życzenia, które podmiot ma w stosunku do świata. Spełnienie tych życzeń przez świat i ludzi pomogłoby mu zapomnieć przeszłość i jej "ideały", które nie są przecież ideałami czasów pokoju. W kolejnych trzech strofach autor zastosował paralelizm składniowy, który objawia się w powtarzaniu na początku każdej z trzech strof swoistych postanowień:

Bo przecież trzeba znów pokochać
......................................................
Bo przecież trzeba znów miłować
......................................................
Bo przecież trzeba czas przemienić

W porównaniu do pierwszej strofy w której wystąpił czasownik w formie osobowej „wyjmę” i zaimki osobowe : „mi” , „mnie” – te postanowienia mają charakter bezosobowy. Moim zdaniem dzieje się tak dlatego, że odnoszą się one do jakichś imperatywów moralnych, które mają charakter ponadindywidualny. Są to idealistyczne apele moralne do samego siebie. Podmiot odwołuje się jednak bardziej do jakichś wartości ogólnoludzkich. Dlaczego tak się dzieje? W odpowiedzi na to pytanie mogą pomóc pozostałe wersy wymienionych strof. Podmiot wyraża w nich sposób w jaki postrzega swoje ciało. Ciało jest w tym wypadku główną oznaką niepożądanych okoliczności czasu teraźniejszego. Jawi się ono jako uprzedmiotowione, na co wskazują zwłaszcza rozbudowane epitety metaforyczne : „Palce mam – każdy czarną lufą, / co zabić umie. (...)” oraz „Oczy – granaty pełne śmierci”. Epitety te, związane przecież z terminologią wojenną, z narzędziami używanymi na wojnie, mają oczywiście charakter oceniający. Wyrażają one pełne uprzedmiotowienia podmiotu, ale również tragizm sytuacji ,w której się znajduje. Zwłaszcza ,gdy zostają one skontrastowane z postawieniami dotyczącymi przyszłości. Tak też palce , które zostały zamienione w tępe narzędzia służące zabijaniu, miałyby kiedyś służyć do tworzenia sztuki : „Teraz nimi/ grać trzeba, i to grać do słuchu” . W ten metaforyczny sposób autor ukazuje utratę wrażliwości. Ta utrata wrażliwości idzie również w parze z utratą zmysłu moralnego. Oczy zamienione w „granaty pełne śmierci”, które w ludzkich piersiach widzą tylko cel, mają teraz „w ludzi spojrzeć/ i tak by Boga dojrzeć w piersi”. Ta metafora wyraża umiejętność postrzegania człowieka jako istoty moralnej, a jego życia i prawa do życia jako święte. Tych też umiejętności został podmiot pozbawiony przez otaczające go wojnę i śmierć.

Dwie omówione strofy zawierały w swoim pierwszym wersie przysłówek „znów” – oznacza to, że miłość do sztuki i do ludzi była uczuciem znanym przez podmiot w młodości. W czwartej strofie, rozpoczynającej się postanowieniem „trzeba czas przemienić” wyrażona jest chęć bardziej ogólna, dotycząca zjednoczenia ze światem. Metafora mówiąca o przemianie czasu jest tak naprawdę wyrazem wiary w to, że w czasach bardziej sprzyjających życiu i samorealizacji podmiot będzie mógł żyć "tu i teraz" , bez wspomnieć. Problem jednak wyrasta z nienawiści, którą nagromadził w sobie : „a tutaj ciemna we mnie siła”- a przecież „trzeba blaskiem kazać ziemi,/ by razem z sercem jak krew biła” – są to kolejne metafory wyrażające ową mistyczną chęć zjednoczenia się ze światem. Brak tego zjednoczenia w chwili obecnej wynika z faktu, że wojna wywołała w nim egocentryzm. Jest to w pewnym sensie zdrowy egocentryzm, bo jego celem jest indywidualne przetrwanie, ale ma on zgubny wpływ na "duszę" podmiotu, jego dobroć i altruizm.

W dalszej części wiersza dominuje czas przyszły dokonany. Fakt, że autor operuje tym czasem świadczy o tym, że jest to wiersz wyrażający uczucie nadziei.

Wrócę, rzemieślnik skamieniały,
Pod dach rozległy jasnych pogód

Na podstawie powyższej metafory możemy przypuszczać, w jaki sposób autor widział przyszłość. „Dach rozległy” jest metaforycznym określeniem nieba, ale tak naprawdę chodzi tutaj raczej o świat, który znajduje się „pod” tym "dachem". Świat jest pełny „jasnych pogód”, a "pogoda" , tak jak los, jest rzeczą niezależną od naszej woli. Podmiot wróci więc do świata lepszych i "pogodnych" dni.

Określenie siebie epitetami „rzemieślnik skamieniały” ma tu wyrażać nieprzystosowanie podmiotu do świata, do którego powróci. Nie będzie pasował do „rzeźb swych”, czyli do swych dzieł. Są wśród nich dzieła przeszłe i przyszłe : „co stać się jeszcze mogą”, ale również takie, do których odbioru potrzeba zupełnie innej wrażliwości : „niezdarne słupy pełne burzy”, które „będą wzrok obracać”, czyli nie będą chciały znać swojego stwórcy, który stał się „skamieniały” – czyli sam stracił dawną pozycje tworzącego. Inne: „jak oddech niewidzialnej róży” będą już tylko przypominać boleśnie czasy młodości.

Tragiczne pytanie retoryczne, które stanowi całą kolejną strofę, jest tylko konsekwencją rozpaczy podmiotu. Pojawiają się tu symbole, które zostały już wprowadzone we wcześniejszych strofach jako metafory ; dłoń ( palce ) – symbolizuje twórczość, zostaje tu przekształcona w bardziej brutalną pięść „która tylko strzelać umie” , wiara ( Bóg ) – jest tutaj „śmiercią przeorana” , a serce – symbol pojednania ze światem – „nic już nie rozumie”. Wszystkie te metaforyczne określenia mają za zadanie przedstawić świat wewnętrzny zrozpaczonego człowieka, któremu dziejąca się na jego oczach "apokalipsa wartości" odebrała wszystko co ważne.

Przełamanie braku nadziei następuje w kolejnej strofie. Wątpliwość co do obecnego stanu sumienia: „Ale jeżelim spalił młodość”, została wyrażona metaforycznie, po czym owe "palenie młodości" zostaje porównane do palenia kraju „w wielkim hymnie”. Paląc kraj, a mam tu na uwadze powstałą w epoce romantyzmu koncepcje narodu, nie niszczymy tak naprawdę wszystkiego. W mojej opinii, celem tej rozbudowanej przenośni jest oznajmienie odbiorcy, że kraje są tylko tym dla narodu, czym ciało jest dla duszy – zmienną i przemijającą zewnętrznością. O ile więc "kraj" został spalony, to dusza może zostać uleczona. W jaki sposób? Poprzez czas:

To nie zapomni czas narodu
a Bóg jak płomień stanie przy mnie

Czasowi tutaj przypisywana jest ważna rola, tak jak to miało miejsce w jednej z wcześniejszych strof. („Bo przecież trzeba czas przemienić”)

Kolejne strofy to opis zupełnego odradzania się "z popiołów" podmiotu. Nastąpi ono poprzez działanie natury, której przypisywana jest, tak jak czasowi, uzdrowicielska oraz nadprzyrodzona moc: „wróbel mi z nieba sfrunie”. W ten sposób odrodzi się nie tylko podmiot, ale i postrzegany przez niego świat. Pięknie, metaforycznie przedstawiony jest moment ożywienia ciała, które wcześniej było uprzedmiotowione:

...i obudzi
zdrętwiałe dłonie- jak łodygi

Następnie przywrócony do życia podmiot zamienia się w Stwórcę świata:

i pocznę kwiaty, gwiazdy, ludzi,

Ostatnia strofa jest już tylko konsekwencją wizji stwarzania świata na sposób niemal biblijny. Zastosowana tutaj metafora kojarzy się z biblijną opowieścią o Arce Noego. Szczególnie zaś widać to, gdy pojawiają się symbole „morza” i „zwierząt” oraz „ziemia”, która zostaje określona epitetem metaforycznym : „w pieśni odrosła”.

W moim przekonaniu dwie ostatnie strofy są kluczem do interpretacji całego wiersza Baczyńskiego. Pojawienie się w nich zjawisk nadprzyrodzonych nasuwa przypuszczenie, że głębszą podstawą metafor są w opisywanym wierszu mity. Mity i symbole, jak wiadomo, są bardzo pojemnymi nośnikami znaczeń, zwłaszcza znaczeń związanych z życiem duchowym człowieka. Opisana w wierszu chęć wewnętrznej duchowej przemiany podmiotu lirycznego musiała zostać przedstawiona w bardzo symboliczny sposób. Wspomniałem już o biblijnym micie o Arce Noego. Chciałbym teraz wyjaśnić, w jaki dokładnie sposób jest widoczny w wierszu. Po pierwsze: nie można sytuacji podmiotu lirycznego w wierszu oderwać od wojny, której metaforycznym odpowiednikiem może być na pewno potop, który również jest wszechogarniającym kataklizmem. Po drugie : podmiot liryczny odpowiada oczywiście Noemu, który ma misje ratowania ludzkości, ale tak naprawdę świata. Tym, co musi ocalić przed owym "potopem" podmiot liryczny jest świat wartości, czyli tak naprawdę świat przedwojennej młodości („Ale jeżelim spalił młodość”) Jak to uczyni? Myślę , że właśnie tworząc wiersze, skoro ziemia ma być „w pieśni odrosła”. Innym symbolem jest „wróbel” , który ma przynieść podmiotowi lirycznemu wieść o odradzającym się świecie. Podobną rolę spełnił też ptak we wspomnianym biblijnym micie : „i jego głos- już głosem prawdy” . Tak więc "pieśni" pełne symboli, mają być Arką Noego, która pomoże przetrwać wartościom czas "potopu".

Jednak, jak pokazała analiza i interpretacja pierwszych strof wiersza, podmiot czuł się w swojej teraźniejszości uprzedmiotowiony. Tak naprawdę tylko myśl o przyszłości dawała mu poczucie sensu życia, utrzymując go jednocześnie w "napięciu" pełnym nadziei. Podmiot był więc w sytuacji ,w której przeszłość i przyszłość były o niebo lepsze od teraźniejszości. Tutaj też pojawia się kolejny mit, który tym razem pochodzi spoza tradycji judeo-chrześcijańskiej. Jest to mit apokatastazy , czyli teoria końca wszechświata alternatywna wobec chrześcijańskiej apokalipsy. Teorię tą głosili jeszcze starożytni stoicy, a mówiła o tym, że wszechświat po każdym swoim "końcu", powtarza swoją historię w tym samym kształcie. Po każdej apokalipsie wszechświat odradza się niejako "z popiołów" i dzieje się to cyklicznie w nieskończoność. W ten mit wpisał autor sytuacje duchową człowieka w obliczu wydarzenia porównywalnego z apokalipsą. Nadzieja na odrodzenia duchowe musiała mieć jakieś mityczne podstawy. Na tych podstawach miał oprzeć też podmiot swoje nadzieje na przyszłość.

Krzysztof Baczyński należy do poetów, których wiersze zawierają w sobie tajemnice ich życia. Im jednak bardziej intymne są to tajemnice, tym trudniej jest szukać ich rozwiązania pod zasłonami symboli i metafor. Nikt nie chce mówić wprost o swoich problemach, a poezja tego autora jest ciekawa właśnie ze względu na problemy i tragiczne wydarzenia które się za nią kryją. Nieprzeniknioność poezji Baczyńskiego może być zniechęcająca, jednak po dłuższym wysiłku zaczyna posiadać swoją wartość i staje się wyzwaniem. Analizując i interpretując wiersz Gdy broń dymiącą z dłoni wyjmę... po dłuższym zagubieniu, pojawiają się tropy, które prowadzą do odczytania uczuć, które kryły się za słowami które autor napisał. Zapewne pozostało w nich jeszcze wiele do odkrycia.

BIBLIOGRAFIA PODMIOTOWA:
Bohdan Drozdowski, Ja i ogień. Baczyński, Gajcy, Trzebiński , Warszawa 1994.
BIBLIOGRAFIA PRZEDMIOTOWA:
Jerzy Święch, Poeci i wojna , Warszawa 2000.
Jerzy Kwiatkowski, Klucze do wyobraźni , Kraków 1973.
Edward Balcerzan, Poezja polska w latach 1939-1965 , Warszawa 1998.


Czytaj dalej: Z głową na karabinie interpretacja

Komentarze

Martyna

na interpretację niektórych fragmentów sama bym nie wpadła, (np. strofy "A jeżelim spalił..") dziekuję bardzo :*:*

hebanka

no no, respekcik na Twoje łapki!! interpretacja jest naprawdę dobra. widoczna jest erudycja w tym temacie. owszem długa praca, ale nie za długa. w końcu wiersza, a tym bardziej wiersza takiej indywidualności jak k.k. baczyński nie da się zanalizowac na A4. też sie zgadzam z faktem, iż jest kilka kosmicznych terminów, ale ludzie nie przesadzajcie!!! od czego macie słowniki!przy okazji można wzbogacić słownictwo:)jeżeli coś można nazwac fachowo, to niby dlaczego miałoby się tego unikać. to przecież także wpływa pozytywnie na ocenę. muszę przyznać, że miło sie czytało, i że ciekawy pomysł na interpretację. na pewno przyda się w sql

rafjack

Korzystając z okazji pozdrawiam wszystkich, którzy uwielbiają, jak ja, poezję Baczyńskiego !!! Jest ona wyjątkowo bliska memu sercu. Jeśli chodzi o interpretację, to jest ona trafna, ale... nie lubię interpretacji ;) To tak, jak naukowe wyjaśnianie zachodu słońca :) Można wyjaśnić przyczynę piękna, ale tu przecież chodzi o uczucia!!! A jeśli słowa mają je wyrazić, to właśnie poezją. Nie analizą, itp. Pozdrowionka!

kacha

Mógłbyś mi przesłać przypisy byłabym wdzęczna.Myślę,że przyda mi się to do prezentacji maturalnej. ( [email protected])

anna

świetne! mogłabym prosić o przypisy, [email protected] (jeżeli masz jeszcze inne ciekawe np. o Różewiczu - to bardzo bym prosiła, do pracy maturalnej, gdzie mój tem. to "Moralny wymiar przeżycia wojennego w poezji Baczyńskiego i Różewicza...") z góry dziękuje!

Karolina

niestety, ale do mnie ta interpretacja nie trafia. jest chaotyczna, nieuporządkowana, a niektóre zdania całkowicie niepoprawne... nawet użyte rzeczowe terminy nie podnoszą mojej oceny, bo sprawiają wrażenie pustych, gdy czytam takie błędy. nie wszystkie bowiem muszą być ortami, żeby raziły.