W sieci – streszczenie

Autorka streszczenia: Marta Grandke.

„W sieci” to tytuł dramatu, którego autorem jest Jan August Kisielewski. Tekst ten jest uważany za jedno z najważniejszych dzieł dramatu młodopolskiego. Opowiada historię „szalonej Julki”, czyli córki państwa Chomińskich, a także pisarza Jerzego Boreńskiego.

Spis treści

W sieci – streszczenie krótkie

Julia Chomińska, uczennica szkoły malarskiej, pragnie zostać artystką i sprzeciwia się mieszczańskim oczekiwaniom rodziny. Jej talent docenia profesor Grzelewicz, a Jerzy Boreński, młody literat mieszkający u Chomińskich, zachęca ją do samodzielności. Matka Julii, zaniepokojona plotkami i opinią otoczenia, zabrania córce nauki malarstwa i chce doprowadzić do jej małżeństwa z Aleksandrem Rolewskim. Julia nie kocha narzeczonego, lecz jego dobroć i pomoc finansowa udzielona jej ojcu utrudniają jej zerwanie. Coraz bardziej zbliża się do Jerzego, który przekonuje ją, by uciekła z domu i rozpoczęła niezależne życie. Gdy Julia w rozpaczy prosi o rewolwer, ostatecznie nie decyduje się na samobójstwo. Jerzy planuje wspólną przyszłość, lecz ma niewiele pieniędzy i niepewne dochody. Podlipska ostrzega Julię przed konsekwencjami takiej decyzji. Po kłótni Jerzego z Podlipską Julia nie potrafi wybrać między nimi. Oboje odchodzą, a wracający Rolewski znajduje ją samą i załamaną.

W sieci – streszczenie szczegółowe

Julia Chomińska, dwudziestoletnia uczennica szkoły malarskiej, pracuje w rodzinnym salonie nad portretem Jerzego Boreńskiego, młodego literata mieszkającego u Chomińskich. Są tam też siostry Julii, Michalina, Wiktoria i Cesia, oraz jej młodsi bracia. Julia lekceważy obowiązujące konwenanse, żartuje z sióstr i Jerzego, maluje, pali papierosy i nie przejmuje się opinią otoczenia. Jerzy również dystansuje się od mieszczańskiego sposobu życia i chętnie nazywa ludzi przywiązanych do materialnego bezpieczeństwa filistrami.

Do domu przychodzi Bronik, ekscentryczny malarz zwany Bacą. Opowiada Julii, że profesor Grzelewicz oceniał jej prace i dostrzegł w nich duży temperament oraz talent. Szczególnie zainteresowało go przedstawienie Adama, a wypowiedź profesora utwierdza Julię w przekonaniu, że może zostać prawdziwą artystką. Bronik żartuje z domowników i zachowuje się bezceremonialnie, potem zaś, urażony, wychodzi.

Emilia zaczyna wypominać Julii, że cała rodzina cierpi z powodu jej zachowania. W mieście dziewczynę nazywa się „szaloną Julką”, mówi się o jej szkole, obrazach i niezwykłych znajomych. Misia i Wicia obawiają się, że zła opinia o siostrze zaszkodzi także im i utrudni znalezienie mężów. Julia nie zamierza podporządkowywać życia oczekiwaniom otoczenia. Matka Julii nie dostrzega wartości w artystycznych ambicjach córki, natomiast Jerzy broni jej talentu.

Po odejściu pozostałych Julia opowiada Jerzemu o swoim położeniu. Czuje się przywiązana do domu i rodziny, chociaż pragnie samodzielności. Ma wrażenie, że otaczające ją zasady nie pozwalają jej rozwijać własnej natury. Jerzy przekonuje ją, że wyjściem jest praca i zdobycie niezależności. Słowa dziewczyny podpowiadają im pomysł na obraz, na którym na polanie ma znajdować się młoda kobieta przywiązana do drzewa, próbująca zerwać więzy.

Pani Chomińska dowiedziała się o pracy wykonanej przez Julię w szkole i podpisanej inicjałami „J. Ch.”. Uznaje ją za kompromitującą rodzinę. Zakazuje córce dalszego chodzenia do szkoły malarskiej i postanawia również zamknąć dom przed Bronikiem. Julia błaga o zmianę decyzji i zapewnia, że ma talent. Matka pozostaje jednak nieugięta. Przypomina również o Aleksandrze Rolewskim, z którym Julia była wcześniej związana i który od pewnego czasu przestał pisać.

Pani Chomińska podejrzewa także, że między Julią a Jerzym może rodzić się uczucie. Jerzy reaguje na to oburzeniem, gdyż uważa podobne myślenie za typowy przejaw mieszczańskiej skłonności do sprowadzania każdej bliskości kobiety i mężczyzny do romansu. Julia jest jednak dotknięta sposobem, w jaki odrzuca taką możliwość.

Wieczorem Jerzy siada przy fortepianie, a Julia wsłuchuje się w jego grę. Dziewczyna pyta o dramat Jerzego, którego dotychczas nikt nie chciał nawet poznać. Boreński wyciąga rękopis swojego pierwszego dzieła i zaczyna go czytać. Nagle przyjeżdża Aleksander Rolewski. Matka zdziera z Julii malarski fartuch i każe jej się przebrać. Jerzy pozostaje sam, świadomy, że powrót Aleksandra zmienia sytuację.

Rano radca Chomiński zajmuje się aktami, natomiast jego żona martwi się sprawami rodziny, wydatkami i przyszłością córek. Okazuje się, że sytuacja finansowa domu nie jest najlepsza. Chomiński chce nawet pozbyć się Katarzyny, wieloletniej służącej, a małżonkowie sprzeczają się również o pieniądze potrzebne na stroje i przyjęcie związane z przyjazdem Aleksandra.

Rolewski pojawia się w odpowiednim dla radcy momencie. Chomiński musi pilnie uregulować zobowiązanie, dlatego pożycza pieniądze od przyszłego zięcia. Aleksander dysponuje siedemdziesięcioma dziewięcioma guldenami, z których radca bierze siedemdziesiąt pięć. Pani Chomińska traktuje Rolewskiego z ogromną serdecznością i jest przekonana, że jego ponowne pojawienie się doprowadzi do małżeństwa z Julią.

Rolewski poznaje Jerzego. Próbuje rozmawiać z nim o literaturze, wypytuje, gdzie publikuje i jakie otrzymuje honoraria. Jerzy podkreśla swoją pogardę dla zarabiania na sztuce, a po rozmowie uznaje Aleksandra za wyjątkowego filistra. Tymczasem Julia znika z domu. Matka podejrzewa, że mimo wcześniejszych zakazów poszła na odczyt związany z emancypacją kobiet.

Julia wraca niezwykle pobudzona. Opowiada Jerzemu przede wszystkim o zobaczonym obrazie. Przedstawia on czarnego konia pędzącego ku przepaści i kobietę, która obejmuje zwierzę, świadomie uczestnicząc w jego szaleńczym pędzie ku zatraceniu. Dzieło robi na Julii ogromne wrażenie. Dziewczyna chciałaby sama przeżyć coś równie gwałtownego i pełnego emocji. Jerzy ponownie nazywa ją „szaloną Julką”. Tym razem Julia buntuje się przeciw temu określeniu. Przypomina, że właśnie tak mówi o niej rodzina i otoczenie. Uważa, że inni nieustannie ograniczają jej prawo do bycia sobą.

Rozmowa Julii i Jerzego staje się coraz bardziej intymna. Mówią o sztuce, duszy i możliwości pozostawienia w obrazie części samego artysty. Jerzy pomaga dziewczynie rozpuścić włosy. Oboje zachowują się wobec siebie z coraz większą czułością. Boreński przekonuje Julię, że nie wolno jej poślubić Aleksandra, ponieważ ma talent, który może rozwijać tylko jako człowiek wolny. Julia przyznaje, że chwilami chciałaby uciec z domu, lecz więź z rodzicami i rodzeństwem ciągle ją powstrzymuje. Czuje się skazana na życie, którego nie chce. W pewnej chwili prosi Jerzego o rewolwer. Mężczyzna odmawia i przekonuje ją, że zamiast niszczyć siebie, powinna walczyć o możliwość tworzenia.

Jerzy postanawia zdobyć pieniądze, dzięki którym Julia mogłaby rozpocząć samodzielne życie. Chce pojechać do własnego ojca, chociaż od roku nie utrzymuje z nim kontaktu. Ojciec chciał, by syn wybrał praktyczne zajęcie, natomiast Jerzy poświęcił się literaturze. Boreński liczy jednak na uczucia rodzicielskie i możliwość uzyskania pomocy. Prosi Julię, by do następnego dnia niczego nie robiła i zaufała jego planowi. Radzi jej również porozmawiać z ojcem.

Po jego odejściu przychodzi Stanisława Podlipska. Informuje Julię, że zamierza wyjść za Góreckiego. Nie przedstawia swojej decyzji jako rezultatu wielkiego uczucia. Małżeństwo jest dla niej sposobem na zakończenie zależności od rodziny i ciągłego zabiegania o pieniądze oraz pozwolenie na rozrywki. Julia jest rozczarowana jej pragmatycznym podejściem.

W rozmowie z matką Julia ponownie próbuje zawalczyć o swoje życie. Pani Chomińska jest teraz nawet gotowa zgodzić się na dalszą naukę malarstwa, ale zaznacza, że ostateczna decyzja będzie należała do Aleksandra. Julia protestuje, oddaje pierścionek i mówi wprost, że nie kocha Rolewskiego i nie chce za niego wychodzić. Matka odpowiada, że miłość może pojawić się po ślubie, a Aleksander jest człowiekiem dobrym i uczciwym. Wtedy mimochodem wspomina, że pożyczył jej mężowi pieniądze. Julia dowiaduje się o siedemdziesięciu pięciu reńskich i odbiera to jako zapłatę za własne małżeństwo. Woła, by przynajmniej nie sprzedawano jej tak tanio, po czym wybiega.

Po południu radca wraca po nocnej zabawie w złym stanie i sprzecza się z Katarzyną. Później w domu pojawia się Rolewski. Julia wypytuje go o przyczyny długiego milczenia. Aleksander przyznaje, że celowo się nie odzywał, chcąc sprawić, by narzeczona zatęskniła. Potwierdza też, że pożyczył jej ojcu pieniądze. Julia zauważa, że jest bardzo dobrym człowiekiem.

Rolewski zapewnia ją, że po ślubie będzie mogła nadal malować. Julia zaczyna więc sprawdzać, czy rzeczywiście akceptuje jej sztukę. Pyta, czy pozwoli jej malować akty, po czym odsłania jego ramię i ustawia go jak modela w pozie antycznego dyskobola. W tym momencie wraca Jerzy. Z ironią patrzy na rodzinne szczęście i zachowanie narzeczonego Julii. Dziewczyna chce pozostać z Boreńskim sama, dlatego wysyła Rolewskiego po różnokolorowe nici, choć jest niedziela i sklepy są zamknięte.

Jerzy opowiada o swojej wyprawie. Zastał ojca ciężko chorego; istnieje nawet groźba amputacji nogi. Mimo pojednania nie zdobył większej sumy pieniędzy. Nadal jednak namawia Julię do zerwania zaręczyn. Dziewczyna przyznaje, że nie kocha Aleksandra, ale jego dobroć i bezgraniczne zaufanie stają się kolejnymi więzami.

W rozpaczy Julia ponownie prosi o rewolwer. Jerzy tym razem przynosi broń i wręcza ją dziewczynie. Julia przez chwilę patrzy na rewolwer i Boreńskiego, lecz ostatecznie oddaje go. Jerzy przyznaje, że sam niedawno trzymał broń przy skroni. Doszedł jednak do przekonania, że oboje są w sieci i powinni ją zerwać, a nie umierać. Jedynym rozwiązaniem ma być ucieczka Julii z domu i rozpoczęcie pracy na własny rachunek.

Po powrocie Rolewskiego Jerzy pomaga ponownie pozbyć się go z domu. Następnie mówi Julii o wspólnej przyszłości i pokoiku, który już dla niej oglądał. Problemem pozostają pieniądze. Jerzy posiada tylko około trzydziestu pięciu reńskich i nie ma pewności, czy zdoła regularnie zarabiać literaturą. Świadomość tej sytuacji doprowadza go do gwałtownego monologu o wyprzedaży ideałów. Julia zaczyna rozumieć, że opuszczenie domu oznacza nie tylko wolność, ale też biedę i niepewność.

Pojawia się Podlipska. Julia pyta, co przyjaciółka pomyślałaby o zerwaniu zaręczyn i samodzielnym opuszczeniu domu. Podlipska uważa taki krok za szaleństwo. Domyśla się również związku Julii z Jerzym i zauważa, że otoczenie uznałoby wspólne życie niezamężnej kobiety z mężczyzną za sytuację jednoznaczną. Julia protestuje przeciw określaniu jej przyszłości w takich kategoriach i twierdzi, że chce przede wszystkim żyć samodzielnie.

Jerzy słyszy część rozmowy i gwałtownie atakuje Podlipską. Oburza go sposób, w jaki traktuje sytuację Julii oraz własne małżeństwo. Jerzy oznajmia w końcu, że jedno z nich musi wyjść: on albo Podlipska. Julia nie potrafi dokonać wyboru. Boreński odchodzi, mówiąc, że jej żałuje. Po chwili wychodzi również Podlipska. Julia zostaje sama i załamuje się. Woła kolejno Jerzego i Stasię, błagając, by jej nie zostawiali. Nie potrafi już samodzielnie zdecydować, którą drogą pójść. W ciemnym salonie pojawia się wracający Rolewski. Szuka narzeczonej i mówi do niej: „Julciu… jestem”.


Przeczytaj także: W sieci – bohaterowie

Aktualizacja: 2026-09-09 10:39:57.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.