Anton Czechow w opowiadaniu „Romans z kontrabasem” przedstawia komiczną historię opartą na serii przypadków, nieporozumień i absurdalnych zbiegów okoliczności. Przygoda kontrabasisty Smyczkowa i młodej księżniczki pokazuje, jak zwyczajna podróż na występ może niespodziewanie zamienić się w pełną humoru i zaskakujących wydarzeń historię.
Spis treści
Muzyk Smyczkow, jadąc na występ do księcia, postanowił wykąpać się w rzece. Złodzieje ukradli mu ubranie, a potem podobny los spotkał młodą kobietę łowiącą ryby. Oboje schronili się pod mostem i odkryli, że dziewczyna jest księżniczką. Aby wrócić do pałacu, ukryła się ona w futerale na kontrabas.
Kontrabasista Smyczkow wyruszył z miasta do willi księcia Bibułowa, gdzie z okazji zaręczyn miał odbyć się wieczór z muzyką i tańcami. Muzyk niósł na plecach ogromny kontrabas w skórzanym futerale. Droga prowadziła wzdłuż rzeki, a piękna pogoda skłoniła go do zatrzymania się i kąpieli. Smyczkow rozebrał się, pozostawił ubranie oraz instrument na brzegu i wszedł do wody.
Podczas kąpieli zauważył na stromym brzegu piękną dziewczynę łowiącą ryby. Była pogrążona we śnie, a jej widok wywarł na muzyku ogromne wrażenie. Smyczkow, który po zdradzie żony uważał się za mizantropa i człowieka niezdolnego już do miłości, niespodziewanie poczuł dawne emocje. Przez dłuższą chwilę obserwował nieznajomą, po czym postanowił pozostawić jej romantyczną pamiątkę. Zerwał bukiet polnych i wodnych kwiatów, związał go i przyczepił do wędki dziewczyny. Kwiaty opadły jednak na dno, pociągając za sobą spławik.
Kiedy Smyczkow wrócił na miejsce, gdzie pozostawił swoje rzeczy, odkrył, że ktoś ukradł mu całe ubranie. Złodzieje zabrali wszystko poza kontrabasem i cylindrem. Muzyk był przerażony przede wszystkim perspektywą pojawienia się nago na przyjęciu u księcia. Martwił się również utratą kalafonii, którą miał w kieszeni spodni. Po długim namyśle postanowił zabrać instrument i schronić się pod pobliskim mostem, a po zapadnięciu zmroku dotrzeć do najbliższej chałupy i zdobyć jakieś ubranie.
Tymczasem dziewczyna obudziła się i zauważyła, że jej wędka została zaczepiona. Sądząc, że złapała dużą rybę albo zahaczyła o coś znajdującego się pod wodą, próbowała uwolnić haczyk. Gdy kolejne próby nie przyniosły rezultatu, rozebrała się i weszła do rzeki. Po kilkunastu minutach udało jej się odczepić wędkę od bukietu pozostawionego przez Smyczkowa. Kiedy wyszła z wody, odkryła jednak, że ci sami złodzieje zabrali także jej ubranie, pozostawiając jedynie słoik z robakami używanymi jako przynęta.
Dziewczyna postanowiła przeczekać do zmroku, a następnie udać się do ciotki Agafii, która mogłaby przynieść jej suknię. Jako kryjówkę wybrała ten sam most co Smyczkow. Kiedy weszła pod niego, zobaczyła nagiego kontrabasistę i ze strachu zemdlała. Sam Smyczkow również był zaskoczony i początkowo zastanawiał się nawet, czy nie ma przed sobą rzecznej syreny.
Po odzyskaniu przytomności nieznajoma błagała muzyka, aby jej nie krzywdził, i wyjawiła, że jest księżniczką Bibułową. Opowiedziała, jak podczas uwalniania wędki ktoś ukradł jej suknię, buty i pozostałe rzeczy. Smyczkow zapewnił ją, że znalazł się w identycznej sytuacji. Oboje zostali więc pozbawieni ubrań przez tych samych złodziei i nie mogli w takim stanie pokazać się ludziom.
Kontrabasista wymyślił nietypowy sposób, aby pomóc księżniczce. Wyjął instrument ze skórzanego futerału i zaproponował, żeby dziewczyna ukryła się w futerale na kontrabas. Księżniczka zwinęła się w środku, a Smyczkow zapiął rzemienie. Obiecał, że po zapadnięciu zmroku zaniesie ją do domu rodziców, natomiast po swój instrument będzie mógł wrócić później.
Gdy zrobiło się ciemno, Smyczkow zarzucił ciężki futerał z księżniczką na plecy i ruszył w stronę posiadłości Bibułowów. Zamierzał najpierw dotrzeć do pierwszej napotkanej chałupy i zdobyć dla siebie jakieś ubranie. Pocieszał się przy tym myślą, że książę z pewnością wynagrodzi go za pomoc udzieloną córce. Po drodze troskliwie pytał księżniczkę, czy jest jej wygodnie, i zapewniał, że może czuć się w jego futerale jak w domu.
Nagle Smyczkow dostrzegł przed sobą dwie postacie niosące tobołki. Uznał, że mogą to być złodzieje, którzy wcześniej zabrali ubrania jemu oraz księżniczce. Bez zastanowienia odstawił futerał na pobocze i ruszył za nimi w pościg. Krzyczał, aby się zatrzymali, lecz podejrzani zaczęli uciekać. Pochłonięty pogonią muzyk znacznie oddalił się od miejsca, w którym pozostawił księżniczkę.
Wkrótce tą samą drogą przechodzili dwaj koledzy Smyczkowa, flecista Żuczkow i klarnecista Rozmachajkin, którzy również zmierzali do willi księcia Bibułowa. Zobaczyli pozostawiony przy drodze futerał i rozpoznali go jako własność kontrabasisty. Doszli do wniosku, że Smyczkow mógł zostać napadnięty albo okradziony. Nie chcąc zostawiać jego własności bez opieki, zabrali futerał ze sobą. Żuczkow przez całą drogę narzekał na jego niezwykły ciężar, nie mając pojęcia, że w środku znajduje się księżniczka.
Po dotarciu do willi muzycy postawili futerał w miejscu przeznaczonym dla orkiestry, po czym udali się do bufetu. W pałacu trwały już przygotowania do wieczornego przyjęcia. Narzeczony księżniczki, radca dworu Łakieicz, rozmawiał z hrabią Szkalikowem o muzyce. Przechwalał się, że podczas pobytu w Neapolu poznał niezwykłego skrzypka i sam nauczył się wykonywać na kontrabasie nawet rapsodię Liszta. Gdy hrabia nie chciał mu uwierzyć, Łakieicz postanowił udowodnić swoje umiejętności na znajdującym się w futerale instrumencie. Obaj podeszli do niego i zaczęli rozpinać rzemienie. Opowiadanie nie przedstawia bezpośrednio ich dalszej reakcji, urywając scenę w chwili otwierania futerału.
W tym samym czasie Smyczkow bezskutecznie ścigał złodziei. Kiedy wreszcie wrócił na miejsce, gdzie pozostawił księżniczkę, futerału już nie było. Muzyk wpadł w rozpacz. Nie wiedział, że jego koledzy zabrali dziewczynę do willi, dlatego zaczął podejrzewać, że pomylił drogę albo że futerał został ponownie skradziony. Obawiał się nawet, że księżniczka może się w nim udusić i że stanie się odpowiedzialny za jej śmierć.
Smyczkow do północy błąkał się po okolicy, poszukując zaginionego futerału. Gdy całkowicie opadł z sił, wrócił pod most i postanowił wznowić poszukiwania o świcie. Również wtedy niczego jednak nie znalazł. Zapewniał sam siebie, że będzie szukał księżniczki nawet przez rok. Opowiadanie kończy się żartobliwą informacją, że okoliczni chłopi jeszcze długo mieli spotykać nocami nad rzeką nagiego, zarośniętego człowieka w cylindrze, a czasami słyszeć dobiegające stamtąd chrapliwe dźwięki kontrabasu.
Aktualizacja: 2026-08-25 18:14:05.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.