Anton Czechow w opowiadaniu „Kameleon” w satyryczny sposób przedstawia zakłamanie, służalczość i oportunizm obecne w społeczeństwie carskiej Rosji. Historia rewirowego Oczumiełowa pokazuje, jak łatwo człowiek zmienia swoje poglądy i zachowanie, gdy zależą one od pozycji społecznej oraz wpływów innych osób.
Spis treści
Na targu pies pogryzł Chriukina, a sprawą zajął się rewirowy Oczumiełow. Początkowo chciał surowo ukarać właściciela zwierzęcia, lecz wielokrotnie zmieniał zdanie w zależności od informacji o jego pochodzeniu. Gdy podejrzewano, że pies należy do generała, funkcjonariusz stawał po stronie zwierzęcia. Ostatecznie, dowiedziawszy się o związku psa z rodziną generała, całkowicie zlekceważył skargę poszkodowanego.
Przez opustoszały miejski rynek przechodził przodownik policji Oczumiełow, ubrany w nowy płaszcz i niosący zawiniątko. Towarzyszył mu rudy posterunkowy Jełdyrin, który miał przy sobie sito wypełnione skonfiskowanym agrestem. Na rynku panowała cisza, lecz nagle funkcjonariusze usłyszeli krzyk i skowyt psa. Ze składu drewna należącego do kupca Pieczugina wybiegł niewielki pies, a za nim ruszył mężczyzna w rozpiętej kamizelce. Po chwili wokół miejsca zdarzenia zebrał się tłum.
Oczumiełow podszedł bliżej i zobaczył jubilera Chriukina, który pokazywał zgromadzonym zakrwawiony palec. Obok niego siedział przestraszony młody, biały chart z żółtą plamą na grzbiecie. Chriukin tłumaczył policjantowi, że spokojnie szedł swoją drogą, kiedy pies niespodziewanie ugryzł go w palec. Podkreślał, że jest człowiekiem pracującym i z powodu rany może przez kilka dni nie być w stanie wykonywać swojego zawodu. Domagał się więc odszkodowania od właściciela zwierzęcia.
Początkowo Oczumiełow zdecydowanie stanął po stronie poszkodowanego. Oburzał się na ludzi, którzy nie pilnują swoich zwierząt, i zapowiadał, że przykładnie ukarze właściciela. Polecił Jełdyrinowi ustalić, do kogo należy pies, i sporządzić protokół. Stwierdził nawet, że zwierzę należy natychmiast zgładzić, ponieważ może być wściekłe. Zachowywał się jak surowy stróż prawa, przekonany, że winny musi ponieść konsekwencje.
Sytuacja zmieniła się jednak, gdy ktoś z tłumu zasugerował, że pies może należeć do generała Żygałowa. Oczumiełow natychmiast złagodził swoje stanowisko. Polecił posterunkowemu zdjąć z siebie płaszcz, skarżąc się na gorąco, po czym zaczął podważać wersję Chriukina. Zauważył, że pies jest niewielki, natomiast jubiler to duży mężczyzna, więc zwierzę nie mogło łatwo dosięgnąć jego palca. Zaczął podejrzewać, że Chriukin sam się skaleczył, a następnie chciał wykorzystać sytuację, aby otrzymać pieniądze. Jeden ze świadków dodatkowo oskarżył jubilera o to, że dla żartu drażnił psa papierosem.
Po chwili posterunkowy Jełdyrin stwierdził jednak, że zwierzę prawdopodobnie nie należy do generała, ponieważ Żygałow posiada wyłącznie rasowe wyżły. Oczumiełow ponownie całkowicie zmienił stanowisko. Zaczął krytykować wygląd psa, nazywając go bezwartościowym i brzydkim zwierzęciem. Znów zwrócił się do Chriukina jak do poszkodowanego i zachęcał go, aby nie pozostawiał sprawy bez konsekwencji. Według niego właściciel takiego psa powinien zostać przykładnie ukarany.
Wkrótce Jełdyrin zaczął jednak ponownie mieć wątpliwości. Przypomniał sobie, że widział podobnego psa na podwórku generała. Ktoś z tłumu również zapewnił, że zwierzę należy do Żygałowa. Oczumiełow natychmiast zmienił ton. Tym razem poprosił posterunkowego, aby pomógł mu założyć płaszcz, ponieważ zrobiło mu się chłodno. Polecił odprowadzić psa do generała i zaznaczyć, że to właśnie on go znalazł. Zaczął też podkreślać, że może to być kosztowne i delikatne zwierzę. Jednocześnie ponownie zaatakował Chriukina, nazywając go głupcem i sugerując, że sam jest sobie winien.
Rozstrzygnięcie miało przynieść pojawienie się Prochora, kucharza generała. Zapytany o psa mężczyzna początkowo stwierdził, że zwierzę nie należy do Żygałowa. Oczumiełow natychmiast wrócił więc do wcześniejszej surowości. Oświadczył, że pies jest bezpański i należy go zabić. Chwilę później Prochor dopowiedział jednak, że zwierzę rzeczywiście jest związane z rodziną generała. Pies należał do Włodzimierza Iwanycza, brata generała Żygałowa, który właśnie przyjechał z wizytą.
Ta wiadomość spowodowała ostatnią i najbardziej wyraźną przemianę zachowania Oczumiełowa. Jego twarz natychmiast rozjaśnił uśmiech. Zaczął wypytywać o brata generała i udawać wielką radość z jego przyjazdu. O psie, którego chwilę wcześniej chciał zgładzić, zaczął wypowiadać się z zachwytem. Chwalił jego spryt i nazywał go sympatycznym, delikatnym stworzeniem. Rozbawiło go nawet to, że niewielki chart zdołał ugryźć rosłego Chriukina.
Prochor zabrał psa i odszedł, natomiast zgromadzony tłum zaczął śmiać się z Chriukina. Poszkodowany nie otrzymał żadnej pomocy ani obiecanego odszkodowania. Co więcej, Oczumiełow na zakończenie zagroził mu, że jeszcze się z nim rozprawi. Następnie owinął się płaszczem i spokojnie ruszył dalej przez rynek. Zachowanie rewirowego pokazuje, że jego ocena całej sytuacji nie zależała od faktów, lecz wyłącznie od tego, jak wysoka była pozycja społeczna domniemanego właściciela psa.
Aktualizacja: 2026-08-25 12:46:11.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.