Finis poloniae

Autorem wiersza jest Rafał Wojaczek

Jeszcze przez nasze oczy idą ciekłe drogi
ciepłych rzek światła, co jest tkliwym widmem stosu
tamtego serca przez łaskawy piorun
podpalonego. Wtedy z nagła wschodzić

poczęły, z niemej dotąd gleby naszych gardeł,
kłosy radosnych krzyków; z zachwytu aż zbladły
wpatrzone w pożar lampy naszej krwi.
Lecz potem, wreszcie wiernych, chcących iść

do swoich żon, ujęła za gardła policja
lęku. I śliną żółci zaczęliśmy rzygać.
Wreszcie wyszczuci z tchu, pięściami wiatru
po twarzach bici niczym ślepą pałką,

padliśmy na dymiącą mgłą, stygnącą ziemię
- śmierć nam zaczęła mówić po imieniu.

1968


Czytaj dalej: Byłem, jestem