Koń trojański

Autorem wiersza jest Adam Ważyk

Powiewającym welonem muska mnie po twarzy
imię, które wzburzyło przezornych wyspiarzy;
imię twoje, Heleno, jest struną mojej lutni,
ale nad nią fruwają bogowie zbyt okrutni.
Oni czułość tej struny zaliczą między wady
dlatego, że nie mogę napisać Iliady.
Kształciły mnie gobeliny delikatne i trywialne,
jakie zdobią każdą mieszczańską jadalnie;
spiżowy głos Ajaksa budzi we mnie sprzeciw,
i łzy wyciska mi z oczu perspektywa stuleci.
Widzę, jak w ciżbie Trojan, zbrojnych sklepikarzy,
człowiek przekupiony prawie na głos marzy,
jak z czoła mu wychodzą masywne kwadrygi,
kędzierzawi Achaje - rozmawiają na migi -
boginie dzięki trudom wysmukłe jak spod kalki,
żołnierze nie goleni od dziesięciu lat walki,
moc marynarzy, pasterzy, - i szukam nadaremno,
który jest Menelaos, a który Agamemnon.
Nie znany mi admirał, wyłysiały pod kaskiem,
kuleje, oszukaniec, aby się wkraść w moją łaskę,
i naigrawa się z Troi, że lat tyle żyła o głodzie -
jutrzejsze Troi popioły widzę na szarej brodzie.
Achilles, transformista, jest znowu! Ulisses
w rodzinnym twoim mieście poprzestawiał ulice,
Heleno! Nie trafisz na powrót do rodziny,
która tonie we łzach. Wykradłem twą fotografię z witryny
i próżno tracę czas na retusz. Nie podołam,
bo peszy mnie koń drewniany. Pióro moje połam.


Czytaj dalej: Poemat dla dorosłych, 1955