Dymy

Autorem utworu jest Leopold Staff

Jak gwiazdy ogromne, co w sierpnia dżdżą noce,
Opadły już złote po sadach owoce
I uschły liść zlata nieżywy, jak ptaki,
Co giną znuźone, w odlotne mknąc szlaki.
Łan, który rodząca wyzuła z sił praca,
Pod pługiem, na drugi bok w śnie się przewraca;
Na łąkach skoszonych nie bieli się płótno...
Jak pusto, jak głucho, jak szaro, jak smutno!..

Jak dżdżysto i wietrzno, i zimmo, i pusto!
Aż niebo chmur siwą spowiło się chustą
I ziębną pod wichru ostrymi podmuchy
Li ziemia i krówska pasący pastuchy,
Co w workach na głowic, skupiwszy się blisko,
Jak kopce kretowisk obsiedli ognisko
I, nudę skracając markotnej swej doli.
W żar patrzą i pieką ziemniaki bez soli.

A z chrustu zwilgłego, co skwierczy i pisarzy
Ceglastym płomieniem węglących się zgliszczy,
Na zgniłym itile nędznej, schorzałej zieleni,
Wyrasta słup dymu, chorągiew jesieni!
I, wieje na wietrze, faluje nad tanem
Bezbarwnym jak popiół pajęczym łachmanem,
Rozsnuwa się, strzępi w leniwy pas długi
I kładzie się w rowy i bruzdy, i smugi.

O, dymy pełznące po polnym roztoczu,
Wasz tuman nie grzejąc wyciska łzy z oczu...
O, dymy tak ciężkie, gryzące i szare,
Jak myśli te chłopskie stroskane nad miarę -
I tak, powłóczyste, przyziemne i niskie
Jak chłopskie spojrzenia zagonu wciąż bliskie -
I tak jednostajne, przeciągłe i smutne
Jak chłopskie śpiewanki żałośnie-pokutne.

Z dziedziny tej mglistej, jesiennej i łzawej
Myśl leci w kraj słońca, śniąc dziwy wśród jawy.
Lecz droższy niż obca radosna ostoja
Ten smutek tutejszy i troska ta swoja:
I pewnie gdzieś w chwili tej jakiś wędrowiec
Mknie sercem z daleka w ojczysty manowiec,
A w duszy tęskniącej mu marzą się dymy
Wstające znad strzechy zagrody rodzimej.

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM