Ballada o róży nieznanej

Autorem utworu jest Leopold Staff

Nikt nie wiedział od wieka,
Żadna dusza nie zgadła,
Czy traf ścigał ród króla,
Czyli klątwa nań padła.

Bo komu się przyśniła
W rodzie róża czerwona,
Wiadomo było wszystkim,
Ze jutro śmiercią skona.

Miał król córkę jedyną,
Królewnę modrooką,
Ślicznego była liczka,
Kochano ją głęboko.

Rzekł król, patrząc na dziewczę.
Do matki, zatroskany:
Strzeżmy jak oka w głowie
Naszej córki kochanej."

Rzekła królowa matka:
Urosła nam już duża,
Pilnujmy, by jej nigdy
Nie przyśniła się róża.

Kazali wyciąć ogród,
Gdzie róż kwitła nawała,

Ażeby nigdy kwiatu
Wrogiego nie poznała.

Wycięli wszystkie róże,
Położyli pokotem
I obwieść cały ogród
Kazali żywopłotem.

I żyła tak królewna
Piękna, słodka i jasna,
Nie wiedząc, co to róża,
Róża wonna i krasna.

Raz w noc zaśpiewał słowik,
Błyszczała pełń majowa.
Obudzi się królewna:
Jakże cięży mi głowa!

Otworzyła okienko,
Otwarła złote wrota.
Chciała ochłodzić skronie,
Wywiodła ją tęsknota.

Wywiodła ją w ogrody,
Smutno jej było samej,
Ciasno było w szpalerach,
Wyszła za pyszne bramy.

I ujrzała na błoni
Kwiat przedziwnej czerwieni,
Nie widziała go nigdy
I na twarzy się mieni.

Chłodniejszyś niż zdrój, kwiecie,
I wonniejszy od chleba,
Za tobą ja tęskniłam,
Ciebie mi było trzeba.

Jakże woniejesz cudnie
I jakże chłodzisz rosą!
Białe dłonie królewny
Do ust już różę niosą.

Ucałowała kwiecie,
Nozdrza jej zapach chłoną
I rękoma drżącymi
Kładzie różę na łono.

Przyciska coraz silniej
Do piersi, która pała.
Cierń ostry wbiła w serce,
Krzyknęła i omdlała.

Daremnie jej strzeżono,
Daremnie ją chowano!
Słudzy znaleźli martwą
Z malutką w piersi raną.

Nie ustrzec! Nie uchować!
Rodziców płacz zalewa,
A nad grobem królewny
Przesmutnie słowik śpiewa...

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM