Bajka o śmierci

Autorem utworu jest Leopold Staff

Nazbierawszy moc chrustu w konopne powrósła,
W tajną głąb lasu idzie chłop, lęku nieświadom,
Aby się podkraść milczkiem ku nagim dryjadom,
Co w pniach spróchniałych dziwne odprawiają gusła.

Wszedł w gąszcz i patrzy: wsparta o stuletni jesion
Śmierć przesypuje piasek ostrożnie w klepsydrze...
"Poczekaj, stara!" Młody pniak z ziemi chłop wydrze
I chyłkiem ku niej sunie, wściekłością uniesień.

Zaszedł ją i znienacka rozmachem sękacza
Rozbił klepsydrę, wali jędzę, łach jej podrze
I śmiechem w głos z niej szydzi wsparłszy dłoń na biodrze.

Nie mrą ludzie! Próżno starucha żebracza
Klnie, próżno kleją szczątki szkła jej palce grube...
Ha! Nie ma czym chwil liczyć, straciła rachubę!

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM