Nad Heloizą

Ten wiersz jest autorstwa Halina Poświatowska.



pytała dnia - dlaczego
srebrny wstał i uczesał obłoki
zwierzała się sosnom wysokim
na pagórki wbiegała milkła

słońce - krzyczała - słońce
zgaśnij jak moja miłość
nie świeć słońce
oczy rękoma kryła

poprzez suche gałęzie wiatr
pochylony nad nią
dotknął pasma włosów
zadrżała
i ręką odtrąciła wiatr

zgasło słońce

złowiona w sieć księżyca
trzepotała poczwórną skrzelą
drobna płotka
wyciągnięta na piach