Rzeki

Autorem wiersza jest Czesław Miłosz

Pod rozmaitymi imionami was tylko sławiłem, rzeki!

Wy jesteście i miód i miłość i śmierć i taniec.

Od źródła w tajemnych grotach bijącego spośród omszałych

/ kamieni,


Gdzie bogini ze swoich dzbanów nalewa wodę żywą,

Od jasnych zdrojów na murawach, pod którymi szemrzą

/ poniki,


Zaczyna się wasz bieg i mój bieg, i zachwyt i przemijanie.

Na słońce wystawiałem twarz, nagi, sterujący z rzadka

/ zanurzeniem wiosła,


I mknęły dębowe lasy, łąki, sosnowy bór,

Za każdym zakrętem otwierała się przede mną ziemia obietnicy,

Dymy wiosek, senne stada, loty jaskółek-brzegówek,

/ piaskowe obrywy.

Powoli, krok za krokiem, wstępowałem w wasze wody

I nurt mnie podejmował milcząco za kolana,

Aż powierzyłem się, i uniósł mnie, i płynąłem

Przez wielkie odbite niebo triumfalnego południa.

I byłem na waszych brzegach o zaczęciu letniej nocy,

Kiedy wytacza się pełnia i łączą się usta w obrzędzie.

I szum wasz koło przystani, jak wtedy w sobie słyszę

Na przywołanie, objęcie, i na ukojenie.

Z biciem we wszystkie dzwony zatopionych miast

/ odchodzimy


Zapominanych witają poselstwa dawnych pokoleń.

A pęd wasz nieustający zabiera dalej i dalej.

I ani jest ani było. Tylko trwa wieczna chwila.

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM