Śmierć

Autorem utworu jest Jan Lechoń

Albo jak boski Goethe, jak stary pan włości,
Gdy zimą kryje pola biała śniegu warstwa,
Do domu poniechawszy wracać gospodarstwa,
Albo jak słodki Shelley umierać w młodości.

O! nie dożyć tych zmarszczek, które brużdżą czoło,
I tej zgody na wszystko, co nam w serce wrasta:
Odejść raczej stąd całkiem, niż wyszedłszy z miasta,
Martwym jeszcze się cieniem wtoczyć po nim wkoło.

O! mój blady hoplito! Napnij swoje nerwy
Wszystkim wrogów naporom i losu pociskom,
Wichrom, które w nie sieką, błyskawic rozbłyskom -
Zrób je lirą auzońską, drgającą bez przerwy.

Za żadne skarby nieba nie oddam mej świętej
Pogardy dla wszystkiego, co wzrosło z tej ziemi:
Do końca bić się będę z falami wściekłemi,
A śmierć niech mnie potarga jak żagiel rozpięty.

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM