Sen srebrny Salomei

Autorem utworu jest Jan Lechoń

Pyszny kołpak soboli nad zuchwałą głową,
Czaple pióra z ogromną broszą brylantową,
Rząd diamentów, co żupan z atłasu zapina,
I wielka krwawa łuna jak morze z koralu,
I jęki konających powoli na palu.
Moja wina i twoja, nasza wielka wina!

Dzisiaj w sadzie wiśniowym, od słowików drżącym,
W ogrodzie o zapachu narcyzów duszącym,
Nikt ciebie nie powita, nikt stamtąd nie woła.
Więc marzą ci się razem duchy dawnych panów
I groźnie powstająca znad starych kurhanów
Chorągiew malinowa z mieczem Archanioła.

I nie wiesz, czy to z nowej czy z dawnej ruiny
Głos się wznosi, co woła: "Nie masz Ukrainy!".
I czy to gruz Warszawy, czy tamte chutory,
Lecz kiedy wszystko wkoło powleka się w kiry,
Nagle słyszysz z daleka granie wiejskiej liry
I widzisz podniesioną rękę Wernyhory.

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM