Rozmowa z weteranem

Autorem wiersza jest Jan Lechoń

Z sześćdziesiątego roku siwym weteranem,
Kiedy w świetle się lampy blask dzienny rozpłynie
I głośniej cyka zegar w nakryciu swem szklanem,
Rozmawiać lubię czasem o szarej godzinie.

Ma dla mnie jakiś urok rozkosznie leniwy
Poduszek białych sterta na łóżku w izdebce,
Kot szary cicho mruczy lub mleko wychłepce,
Figurki z porcelany gadają mi dziwy.

Weteran mój powiada, że liczne brał rany,
2e w bitwie padł pod konia pokłuty lancami,
A wtenczas, jak mgłą, oczy zachodzą mu łzami;
Wiem, że w czasie tej bitwy spał w karczmie pijany.

I cieszę się, że jeśli w nim także się zbudzi
Nieufność dla tych cudów, co co dzień mu kłamię,
Pozwoli, bym mu łzy swe wypłakał na ramię,
A jutro znów w niezwykłych zabawim się ludzi.

Zasiądziem. Stół włóczkową przykryty serwetą,
Raz po raz cyka zegar w nakryciu swem szklanem.
I czujem się: staruszek - prawdziwym ułanem,
Ja, biedny, głupi kłamca - prawdziwym poetą.

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM