Do Madonny Nowojorskiej

Autorem utworu jest Jan Lechoń

Madonno nowojorska, mniej znana od innych,
Bo nie masz swych posągow i swoich ołtarzy,
Przed którą nie brzmią chóry sopranów niewinnych
I oliwne, mistyczne światło się nie żarzy.

Do której polnych kwiatów dobra woń nie płynie,
Przed którą prosty człowiek nie upada czołem,
Nie znana kalendarzom - też masz swą świątynię:
Stu wież podniebnych miasto jest Twoim kościołem!

Jak na szczytach gotyckiej starej Europy,
Głoszących Twoją chwalę spiżowymi dzwony,
Na domach stupiętrowych opierasz swe stopy
I kominów fabrycznych słuchasz antyfony!

Z dna potwornych kanionów huczy Ci ulica,
Której głos ginie w górze jak dalekie gęśle,
A nocą Twoja szata poprzez sierp księżyca
Na mostów fantastycznych lekko spływa przęśle.

Nie każdy Cię zobaczy, bo Cię kryje nocą
Jako dymy kadzideł czerwonych łun szaniec,
Lecz ja widzę po gwiazdach, kiedy się trzepocą,
Że to Ty Twój wieczorny przebierasz różaniec.

I zanim dzień zamglony noc czarna zwycięża
I księżyc blednie z wolna za fabrycznym dymem,
Widzę stopę Twą małą, która ściera węża,
Dłoń swiętą, co krzyż czyni nad miastem-olbrzymem.

I w ciszy, kiedy tylko spóźnionych przechodni
Krok pospieszny jak dzwonek na alarm kołata,
Wśród przepychu i nędzy, miłości i zbrodni,
Ja modlę się o cudy dla siebie i świata.

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM