Madonna del cardellino

Autorem wiersza jest Maria Konopnicka

Więc idąc z synem w zachodu czas,
 W oblaski mżące,
Na polnym głazie przysiadła raz,
 Na kwietnej łące.

A iżby bliższy synaczek był
 Tej świętej ziemi,
Z kolan go puszcza w podolny pył
 Stopki bosymi.

I zagrał szumem srebrzystym łan
 Na traw cytarze,
I przyniósł dziecku pastuszek Jan
 Szczygliki w darze.

I pstre się piórka w zachodzie lśnią
 I złotem kraszą,
A chłopię wznosi rączynę swą
 Nad główką ptaszą.

I patrzy w dal gdzieś, patrzy wzwyż
 W bożej wszechwiedzy
I rzecze: »Oto stanie mój krzyż
 Na polnej miedzy...

Stanie wśród olchów, wśród kalin gron,
 W zaraniu złotem,
I ośpiewany będzie krzyż on
 Ptasim szczebiotem.

I stanie krzyż mój wśród cichych siół,
 Na dróg rozstaju,

I skłoni brzoza ponad nim w dół
 Gałązki w maju.

I ofiarowany będzie mój ból
 Za wszystkie one
W ziemi tej smętnej, wpośród tych pól
 Gniazda zburzone...

I ofiarowany będę ja sam
 W polu czerwonym
Za rzesze ptasze, pobite tam
 Jastrzębim szponem.

I koronowany będę ja — król,
 Ciernia koroną
Za rzesz skowrończych krzywdę i ból,
 Za pieśń zduszoną...

I wydam pot mój i wydam łzy,
 I krew położę
Za te ptaszęta, co je wicher zły
 Poniósł za morze.

I stanie nad mym krzyżem na znak
 Tęsknoty gwiazda,
Żeby mógł znaleźć tułaczy ptak
 Drogę do gniazda«. —

I słucha matka, i schyla skroń
 W smętnej zadumie,
A hejnał cichy gra kwietna błoń
 W wiosennym szumie.

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM