Do Bugu

Autorem wiersza jest Franciszek Dionizy Kniaźnin

Bugu rozkoszny, co przed moim okiem
Kryształ swój lejesz swobodnym potokiem!
Jeśli nie przerwie głos mój twego biegu,
Posłuchaj, co ci zanucę na brzegu.

Cóż nasza wolność i płonna swoboda?
Lepiej ją toczy twoja, Bugu, woda.
Na twoje wolność zazdroszcząc patrzymy;
Myć się nią chlubimy, ale jej nie mamy.

Lato czy zima, ty jesteś jednakiem;
W jednym korycie jednym lecisz ślakiem.
A my co chwila odmieniamy zdania,
Żądze, rozrywki i nasze mieszkania.

Choć mróz twardymi skrępuje cię lody,
Płyniesz ty jednak, nie tracąc swobody.
A nas i zewnątrz podległość mitręży,
I wewnątrz sroga namiętność ciemięży.

Ty od początku świata zawżdy płyniesz,
I aż do końca zapewne nie zginiesz:
My świat co tylko ujrzymy oczyma,
Błyśniemy trochę i już ci nas nie ma.

Cóż twym skłonnościom uczyni załogę?
Krętymi zwroty swoje pędzisz drogę.
A naszym chęciom lada co zawadza:
Zły los, podejście lub zakaz i władza.

Wolnym ty nurtem nowe coraz kraje,
Nowe przemijasz pola, łąki, gaje.
A my jednego chwyciwszy się kąta,
Tym się nudzimy, co nas gdzie zapląta.

Ty czyste zawżdy swe strumyki wijesz;
Sam wszystko widząc, niczego nie kryjesz;
My zawsze ślepi w ciemnotach zostajemy:
Sami nie widzimy i widzieć nie dajemy.

Tyś syt przyjemnej z Nimfami rozkoszy;
Ni żal, ni zawiść tobie jej nie płoszy.
My się za wabną uwodząc słodyczą,
Zamiast nektaru, żółć pijemy z goryczą.

Gdybyś miał czucie, zazdrościłbym tobie,
Że w tak fortunnej sam zostajesz dobie.
Ale cóż po tym, że szczęście piastujesz?
My go nie mamy, a ty go nie czujesz.


Czytaj dalej: Dwie lipy